Dlaczego tak walczyli o to bieganie i lasy?

Bieganie i lasy - można odnieść wrażenie że te dwie sprawy w całej epidemii koronawirusa okazały się dla nas najważniejsze. Wzbudziły więcej emocji i angażowały bardziej niż ofiary COVID-19. Przebolejemy zamknięte szkoły, kolejki w sklepach, utrudnienia w służbie zdrowia, ale biegania i lasów nie odpuścimy. Do upadłego będziemy walczyć o prawo do aktywności fizycznej na świeżym powietrzu i nieskrępowany dostęp do zieleni.I w końcu sobie wywalczyliśmy. Od 20 kwietnia lasy i parki zostają otwarte i jest oficjalna zgoda  na bieganie i jazdę na rowerze w celach rekreacyjnych.



Dlaczego tak walczyli o to bieganie i lasy?


W obliczu szerzącej się pandemii, setek zgonów, trudnej sytuacji w służbie zdrowia i upadku gospodarki problemy biegaczy i miłośników natury wydają się być wyjątkowo błahe i egoistyczne. Kiedy cały świat walczy o przetrwanie oni walczą o wstęp do lasów i jogging. Zamiast spojrzeć trochę dalej niż czubek własnego nosa i przestać zachowywać jak rozpuszczone dzieciaki.

Tylko że to nie jest takie proste i błahe jak wielu osobom może się wydawać.  Aktywność fizyczna na świeżym powietrzu i kontakt z naturą dla niektórych osób jest naprawdę bardzo ważny i mocno odczuwają jego brak. Orbitrek czy bieżnia to nie to samo, co trening na świeżym powietrzu.  I to też nie są zachcianki ani fanaberie. Strach, niepewność jutra, zagrożenie, izolacja i do tego zamknięcie w pomieszczeniu naprawdę mogą mieć bardzo szkodliwy wpływ zarówno na zdrowie fizyczne jak i psychiczne. Dlatego ludzie tak walczyli o to bieganie i te lasy. Nie na złość, nie z powodu bezmyślnego egoizmu tylko dlatego że bardzo tego potrzebują. Niektórzy dobrze radzą sobie z izolacją i nie jest dla nich problemem nie wychodzić w ogóle. Ale są też osoby dla których aktualne obostrzenia są wręcz torturą.

Dlatego tak ważne jest odnalezienie jakiegoś kompromisu pomiędzy zwalczaniem epidemii, a możliwością zaspokojenia swoich podstawowych potrzeb. Tylko do tego potrzeba zrozumieć skalę problemu, wykazać się dobrą wolą, i nie myśleć tylko o sobie ale także o innych. I przede wszystkim nie bagatelizować emocji innych ludzi. Nie patrzyć tylko przez pryzmat własnej osoby. Że ja nie potrzebuję aktywności fizycznej, więc to musi być jakaś fanaberia i próżna zachcianka. Każdy z nas jest inny, więc będziemy odmiennie reagować. Płaczem, gniewem, paniką, żartem. Dla jednych największą katorgą podczas koronawirusa jest rozdzielenie z bliskimi. A dla drugich kolosalnym problemem będzie właśnie konieczność przebywania z rodziną przez 24 godziny na dobę. Kto ma rację? Nikt! Nie ma jednej racji, bo ludzie są różni.

Oczywiste jest, że nie możemy żyć sobie jakby nigdy nic. Wyrzeczenia i rezygnacja z niektórych zwyczajów jest konieczna. Opierając się jednak na aktualnej wiedzy i informacjach GIS oraz Ministerstwa Zdrowia są podstawy podejrzewać, że niektóre zakazy i zalecenia można nieco złagodzić bez zwiększania ryzyka zakażeń koronawirusem. Stąd była ta zaciekła walka o bieganie i lasy.

Samotne uprawianie sportu na zewnątrz czy wyjście na spacer do lasu w pojedynkę lub z domownikami przy zachowaniu zdrowego rozsądku, umiaru i podstawowych zasad higieny nie musi prowadzić do zwiększenia liczby zakażeń. Z całą pewnością natomiast pozytywnie wpływa na zdrowie i samopoczucie ludzi w tym trudnym okresie. Jest to o wiele bezpieczniejsze rozwiązanie niż spotkania ze znajomymi czy rozrywka w postaci wizyty w sklepie. A nie wszyscy ludzie potrafią się zdyscyplinować i po prostu siedzieć w domach. Część z nich po pewnym czasie zaczyna się łamać i bagatelizować zalecenia. Być może umożliwienie korzystania z lasów i uprawiania sportu zapobiegnie takim sytuacjom.

Kiedyś pisałam teksty dla Biegam Bo Lubię. Stworzyłam kilka właśnie o lasach. Bardzo polecam wam na dzisiaj: Bieganie nocą po lesie i Na co uważać biegając po lesie oraz Jak się zachować, kiedy spotkamy w lesie dzikie zwierzęta. Mam nadzieję, że okażą się przydatne. 

Ja się bardzo cieszę, że otworzyli lasy i dali oficjalne przyzwolenie na aktywność fizyczną w plenerze. Owszem ze względu na ogólna sytuację nie mam teraz tyle czasu na bieganie, ile miałabym normalnie. Ale jeżeli akurat znajdę wolną chwilę, cieszę się że będę mogła wyjść bez obaw. To była dobra decyzja. Ograniczanie dostępów do lasów i próba zakazania uprawiania sportu na zewnątrz to był błąd, który niczemu się nie przysłużył. Dobrze, że nauka na błędach tak szybko poszła.

Zobacz też:

Komentarze

Prześlij komentarz

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu. Komentarze uznane za spam zostaną usunięte.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...