Legendia - Śląskie Wesołe Miasteczko. Najlepsze atrakcje i moja opinia czy warto

Legendia czyli Śląskie Wesołe Miasteczko to najstarszy lunapark w Polsce. I chociażby z tego powodu warto odwiedzić to miejsce. Ja postanowiłam wybrać się do parku rozrywki w Chorzowie z okazji swoich urodzin. Wycieczkę wspominam bardzo dobrze. Świetnie się bawiłam i nie żałuję. 

Legendia Flower


Jakie atrakcje warto odwiedzić w Legendii, a czego lepiej unikać? Co mi się najbardziej podobało, a co najmniej? Zapraszam do czytania. Opisałam moją przygodę w Śląskim Wesołym Miasteczku.

Legendia - Śląskie Wesołe Miasteczko. Najlepsze atrakcje

Klimat parku rozrywki bardzo mi odpowiada. Chociaż już dawno przestałam być dzieckiem czy nawet nastolatką, wciąż świetnie się bawię na huśtawkach czy karuzelach. Do tej pory nie wyrosłam w placów zabaw i nie wiem, czy to kiedyś nastąpi ;) Dlatego Legendia była dla mnie super. Lubię takie ekstremalne atrakcje i nie mam problemów, żeby kręcić się w kółko czy wisieć do góry głową. Nie mdleję, nie wymiotuję, nie robi mi się słabo. Bardzo dobrze znoszę takie rzeczy. Mogłabym cały dzień jeździć kolejką i serio lubię, kiedy kręci mi się w głowie.

Bardzo spodobało mi się również, że Legendia jest usytuowana wokół dużego zbiornika wodnego. Uwielbiam przyrodę. Kontakt z naturą dostarcza mi wiele przyjemności i pomaga uporać się ze stresem. Fajnie, że w cenie biletu można było wypożyczyć łódkę i popływać. Co prawda tylko pół godziny, ale zawsze coś. Zresztą jak się chciało skorzystać chociaż z połowy atrakcji, to na więcej nie było czasu ;)


Najlepsza atrakcja w Legendii - Magical Lake Expedition

Jak już wspominałam wcześniej na swoim Instagramie, moim numerem jeden była atrakcja Magical Lake Expedition. To coś bardzo podobnego jak Łódź Wikinga w Rabkolandzie. Niesamowite wrażenia. Dla mnie lepsze nawet niż słynny Lech Coaster. To dziwne uczucie jakby "zapadania się w sobie" jak to określiła jedna z dziewczyn. Byłam kilka razy i w sumie mogłabym tak przez cały dzień. Jest radocha a przy tym człowiek nie odczuwa żadnego zagrożenia. Magical Lake Expedition w Legendii świetnie połączył pozornie dwie wykluczające się cechy. Jest ekstremalnie, ale jednocześnie człowiek nie czuje stresu ani zagrożenia. Dla mnie ideał. Ale żołądek trzeba mieć albo mocny albo pusty. Bo może być różnie, chociaż wbrew pozorom wymioty w wesołym miasteczku wcale nie zdarzają się często.


Natomiast  Phoenix i Sky Flyer to bardziej walka o przetrwanie niż świetna zabawa. Z daleka wygląda fajnie, ale mnie te karuzele nie przypadły do gustu. Na Phoenix cały czas się bałam, że fizyka zawiedzie i rąbnę o sufit, który akurat był w pozycji podłogi. Kręciłam się do góry nogami i musiałam polegać jedynie na swoich mięśniach i sile odśrodkowej. Wewnątrz  kabiny nie byłam w żaden sposób przypięta. Więcej stresu niż fun'u. A Sky Flyer i wiszenie głową w dół to dla mnie było bardziej coś jak testy wytrzymałościowe dla pilota samolotu niż karuzela. Z daleka wygląda fajnie, ale więcej stresu niż zabawy.

Legendia Sky Flyer

Lech Coaster - moja opinia

Lubię ekstremalną zabawę. Ogromny rollercoaster Lech był fajny. Niesamowite uczucie, kiedy nagle jedziesz pionowo w dół i przed sobą widzisz wodę. Jeszcze lepiej się robi, kiedy pędzisz do góry nogami głową w dół. Sam przejazd jest dość krótki. Czułam niedosyt, ale rozumiem dlaczego ta trasa jest niedługa. Wrażliwsze osoby mogłyby się poważnie pochorować. Lech w Legendii to naprawdę nie jest atrakcja dla każdego. A kiedy kolejka już ruszy nie ma odwrotu. Nie można się zatrzymać i wysiąść. Trzeba dotrwać do końca. Brzmi trochę strasznie, ale zapięcie zapewnia całkowite poczucie bezpieczeństwa. Człowiek jest przyczepiony do fotelika. Nie ma szans, że wypadnie.

Legendia - słynnych Lech Coaster



Legendia - ciemna strona mocy

Generalnie bardzo mi się podobało i bawiłam się świetnie. Ale oczywiście słynne Śląskie Wesołe Miasteczko nie jest bez wad.

Kolejki
Muszę wspomnieć o gigantycznych kolejkach, które tworzą się dość szybko po otwarciu lunaparku. W jednej czekałam około godziny. Tak, myślę że to za długo. Z jakiegoś powodu (prawdopodobnie bezpieczeństwo ale nie wnikam i nie interesuje mnie to wytłumaczenie) ludzie wpuszczani byli do co drugiego wagonika. W efekcie z atrakcji w jednym czasie korzystała jedynie połowa osób, które były chętne. Stworzyło to naprawdę dużą kolejkę. Czy warto było czekać? Nie wiem. Sama atrakcja naprawdę fajna, ale czy gdybym wiedziała że będę stać godzinę zdecydowałabym się? Chyba nie. Nie wspominając już o tym, że ze słynnej Legendia Flower w ogóle zrezygnowałam widzą gigantyczny tłok. Trochę szkoda, bo bardzo chciałam zobaczyć widok z tej wysokości. Ale sterczeć i czekać przez cały dzień już mniej.

Stosunek ceny do jakości
Jedzenie w Legendii nie dość że było drogie, to jeszcze średnio smaczne. Pojeść sobie tym też się nie dało. Niestety to chyba słaby punkt wszystkich tego typu miejsc. W Rabkolandzie i Zatorlandzie miałam te same obiekcje. Katering naprawdę kiepski. Za taką cenę można się spodziewać czegoś lepszego albo chociaż większych porcji. Naprawdę warto popracować nad jakością posiłków biorąc po uwagę, że ludzie tutaj jeżdżą kolejkami w zawrotnym tempie, wiszą do góry nogami i podskakują pod sufit. No chyba, że w obawie o odruch wymiotny w ten sposób zniechęca się odwiedzających do jedzenia w ogóle.


Te przeklęte gry za dychę
Nie byabym sobą, gdybym nie wspomniała. Wiem, że niektórzy świetnie się bawią a ktoś czasem coś wygrywa, ale dla mnie to trochę słabe. Szczególnie, że ludzie przychodzą do Legendii z dziećmi, które koniecznie CHCĄ tego jednorożca czy samochodzik. A wygrać go wcale nie jest tak łatwo. Chwyt marketingowy na medal, ale ja strasznie nie lubię czegoś takiego. To jest ewidentne żerowanie na ludzkich słabościach. Zabawki nie można kupić, nawet za zawyżoną cenę. Jedyny sposób aby ją zdobyć, to wygrać. Dycha za trzy próby. Dla mnie to naprawdę słabe. Wiem, że każdy chce zarobić ale tutaj to ewidentna chęć opróżnienia kieszeni. I to tak na bezczelnego. Widziałam ludzi, którzy przy tych grach zostawiali wielokrotność ceny biletu.Grali dopóki nie opróżnili portfela. I wtedy, w tym wesołym miasteczku poczułam przez chwilę coś bardzo smutnego i strasznego. Zapach hazardu i uzależnienia.

Z wygranym jednorożcem


Legendia Śląskie Wesołe Miasteczko - ceny


Normalny bilet wstępu (dla dorosłej osoby) kosztuje stówkę bez złotówki czyli 99 zł. Do tego 10 zł opłaty za parking. Za tę cenę możemy przez cały dzień dowolną (teoretycznie) ilość razy korzystać ze wszystkich urządzeń. Czemu teoretycznie? Bo w praktyce może braknąć czasu, ale o to inny temat. Jedynymi ograniczeniami jest nasz wzrost. Problem pojawia się poniżej 120 cm. Na niektóre atrakcje nie można wejść. Trafiłam też na jedną, na którą byłam za niska - dozwolona od 170 cm.

W cenie biletu nie ma natomiast posiłków ani napojów. A te tanie w Legendii nie są. Ale najwięcej kasy chyba zgarniają na grach, gdzie można zdobyć maskotkę. Jedna runda czyli trzy próby to koszt 10 zł. A wygrać wcale nie jest łatwo. Wiele osób próbuje po kilka, kilkanaście razy. Niekiedy zostawiają kilka stówek i odchodzą z niczym. Myślę, że na tym, nie na biletach ani nawet nie na jedzeniu wesołe miasteczko zgarnia największą kasę. Bo stówka za cały dzień zabawy to w sumie nie jest aż tak dużo. Nieco tańszy jest bilet dla seniora powyżej 60. roku życia (79 zł), kobiety w ciąży (69 zł) czy studenta (89 zł). Jest również możliwość zakupu biletu sezonowego i rodzinnego. Maluchy do 2 lat wchodzą za złotówkę a do 11 lat za 79 zł.

Z ptaszorem w Legendii

Legendia Śląskie Wesołe Miasteczko - czy warto?

Wiele zależy od naszych oczekiwań i fizycznych oraz psychicznych możliwości. No i finansowych. Zróżnicowanie atrakcji jest naprawdę spore. Coś dla siebie znajdą zarówno fani spokojnych rozrywek i najmłodsi, jak i miłośnicy ekstremalnych wrażeń. Dla tych pośrodku też jest duży wybór. Sam park rozrywki jest położony w bardzo ładnej okolicy i samo jego zwiedzanie może być przyjemnością. 

Do Legendii fajnie wybrać się z dziećmi, ale równie dobrze można bawić się w dorosłym gronie. Ja raczej nie zabierałabym maluchów poniżej trzeciego roku życia. Z większości rzeczy nie będą mogły skorzystać, a nawet jeśli to i tak nie będą miały z tego zabawy. 

Odradzam również te przeklęte gry za dychę i nie polecam jedzenia. Lepiej być głodnym, ewentualnie wziąć coś swojego. 

Generalnie, jak już wspominałam na początku, miło spędziłam czas i chętnie odwiedziłabym Legendię jeszcze raz. Może jeszcze nie teraz, ale za pół roku czy za rok jak najbardziej. Wesołe miasteczko to super okazja, żeby się wyluzować, pośmiać i przez chwilę poczuć dzieckiem. Ale tylko przez chwilę, bo tak na dłuższą metę lepiej być dorosłym. Mam 12 dowodów na przewagę dorosłości

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...