Abby Geni - "Strażnicy światła". Recenzja książki

To była dziwna i dość specyficzna książka. Trochę się namęczyłam czytając ją. Nie mogę powiedzieć, że "Strażnicy światła" byli nudni. Wręcz przeciwnie. Historia i pomysł były niezwykle ciekawe i oryginalne.



"Strażnicy światła" Abby Geni to nie jest  powieść, którą pochłonęłabym jednym tchem. Wymaga większego skupienia i wysiłku. Opis z tyłu książki jak dla mnie nie do końca odpowiada treści. Odniosłam wrażenie, że obiecuje coś, czego w tej historii w ogóle nie ma. Wypożyczyłam "Strażników światła" z biblioteki zachęcona opisem i dość mocno się zawiodłam. To nie do końca było to, czego oczekiwałam. Książka po prostu jest dość dziwna i napisana w nietypowy sposób. Na pewno znajdzie swoich fanów, ale ja akurat nie zaliczam się do tego grona.

Zobacz: Jak znaleźć czas na czytanie książek?

O czym są "Strażnicy światła" Abby Geni?
Miranda jest fotografem przyrody i przybywa na wyspę zamieszkałą przez dzikie zwierzęta i badających je naukowców. Życie w tym miejscu kieruje własnymi regułami. Kluczową zasadą jest obserwacja i nieingerencja. Zarówno w odniesieniu do zwierząt, jak i do ludzi.

Pewnego dnia Miranda zostaje zaatakowana w swoim łóżku. Niedługo potem jej oprawca zostaje znaleziony martwy. Na wyspie dochodzi do kolejnych wypadków i giną następne osoby. Prawda okazuje się o wiele mniej fascynująca, niż można by przypuszczać. I to jest właśnie to moje rozczarowanie.

"Strażników światła" moim warto przeczytać ze względu na specyficzną relację głównej bohaterki z rodzicami. Do zmarłej matki Miranda pisze długie listy. Z żyjącym ojcem porozumiewa się wysyłając lakoniczne pocztówki liczące nie więcej niż jedno zdanie, a czasem i jedno słowo.

Zobacz też:

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...