Wycieczka na Słowację - co warto wiedzieć (i ładne zdjęcia)

Wycieczka na Słowację to świetny pomysł, jeżeli chcemy wybrać się gdzieś za granicę, ale jednocześnie blisko i tanio. Idealna opcja dla miłośników gór i spacerów po lesie. Słowacja oferuje turystom wiele ciekawych atrakcji. Ja póki co byłam tylko raz i tylko na weekend, ale pierwsze doświadczenia już są.


Słowacja jest na tyle blisko, a język na tyle podobny, że nie ma się czym za bardzo stresować. A wybrać się za granicę naprawdę warto. Po wspaniałym weekendzie w Słowackim Raju chciałam podzielić się kilkoma informacjami i uwagami dla planujących wycieczkę na Słowację. No i pochwalić zdjęciami, oczywiście ;)


Wycieczka na Słowację - co warto wiedzieć

Kilka ciekawostek i ważnych informacji, dla tych którzy po raz pierwszy wybierają się na Słowację. Jak załatwić nocleg, jak znaleźć sklep i jak dojechać do miejsca docelowego.Wszystko na podstawie własnych doświadczeń. Jeszcze dość ubogich, więc zachęcam do dzielenia się swoimi radami w komentarzach.

Nocleg na Słowacji - lepiej załatwić wcześniej
W rodzimym kraju znalezienie pokoju często zostawiałam na ostatnią chwilę. Przeważnie wystarczyło kilka minut. Telefon z internetem, góra 3-4 telefony i nocleg w przyzwoitej cenie (dla mnie to ok. 100 zł za dwie osoby) załatwiony. Za granicą sprawa się komplikuje. Jakież było moje zdziwienie i zawód, kiedy okazało się, że mój polski internet tam nie działa. Mogę dzwonić, pisać smsy, ale internetu nie ma. (Później dowiedziałam się, że to mój błąd, ja coś zawaliłam, powinnam była coś w telefonie ustawić. Szkoda, że już nie pamiętam co. Ale podobno internet z Playa na Słowacji działa normalnie, jak u nas). Znalezienie pokoju przez internet odpada. Nawet jeżeli jakimś cudem by działał albo udałoby się znaleźć wi-fi to dochodzi bariera językowa. Niby polski i słowacki są bardzo podobne, ale w praktyce no cóż... Poza tym będąc w obcym kraju łatwiej zabłądzić i trudniej coś znaleźć. Z mojego doświadczenia polecam szukanie noclegów poprzez stronę nocowanie. Zawsze tak robiłam i nigdy się nie zawiodłam (niestety nie jest to reklama).


Zakupy na Słowacji - tylko euro
Oczywiście być może znajdziecie miejsce, gdzie przyjmą złotówki czy nawet dolary, ale tam walutą jest euro i najwygodniej jest właśnie tak płacić. Przed wyjazdem warto kupić odpowiednią ilość eurosów. Ceny na Słowacji są może odrobinę wyższe niż w Polsce przeliczając ze złotówek na euro, ale zasadniczą kwestią jest, po jakim kursie to euro kupicie. Warto śledzić go na jakiś czas przed wyjazdem, bo można trochę zaoszczędzić.

Sklepy na Słowacji
W większych miastach to wiadomo, nie ma problemu. Jest Tesco, Lidl czy Kaufland. Na wsiach czasami nie ma sklepów w ogóle. A jak są to rzadko kiedy otwarte. I nikt nie wie, jak tam trafić. tzn, pewnie wiedzą, ale tej wiedzy nie umieją przekazać. To jest właśnie to o czym już wspominałam. Język niby bardzo podobny, ale weź tu zrozum jak znaleźć sklep. Na pewno jest przy kościele. Ale gdzie ten kościół?



Bariera językowa na Słowacji
Niby język podobny, ale dogadać się wcale nie tak łatwo. Oczywiście da się. Przed wyjazdem dla uspokojenia sumienia warto przejrzeć jakieś rozmówki polsko-słowackie. Ja akurat tego nie zrobiłam. A mogłam. Szczególnie radzę zwrócić uwagę na słówka, które w naszym języku są normalne, a w słowackim wulgarne. Oczywiście prawdopodobnie nikt takiemu nieświadomemu Polakowi nie spuści manta. Raczej staniemy się obiektem śmiechu, niż agresji, ale nie wiem wcale czy to lepsze.






Autostrady na Słowacji są płatne
Trzeba kupić winietę. Za jej rak grozi spory mandat. Podobno 150 euro, ale nie wiem, bo jakimś cudem nie dostałam. Jeszcze odnośnie autostrad na Słowacji to są puste. Prawie nikt nimi nie jeździ. Nie żebym namawiała, ale jak przegapicie zjazd to spokojnie można by się nawrócić pod prąd ;) (Żałuję, że tego nie zrobiłam, bo dotarlibyśmy na miejsce o wiele szybciej.) Nikt nawet nie zauważy, bo naprawdę po tych autostradach to mało kto jeździ. Ale są bardzo ładne. I nawet nieźle oznaczone, o ile patrzycie na znaki, a nie na to, co wam polski GPS mówi. Polski GPS na Słowacji może się poczuć zdezorientowany. Pomylić zjazd z rondem na przykład.



Poruszanie się po Słowacji - uwaga na GPS!
Ślepa wiara w to, co mówi GPS zamiast czytania tabliczek na drodze może zgubić. Albo zawieźć do Koszyc zamiast Hrabusic. My słuchając tylko nawigacji przegapiliśmy trzy zjazdy z autostrady i nadrobiliśmy prawie 100 kilometrów. Oczywiście było fajnie, bo jak wspominałam autostrady są bardzo ładne i prawie puste. Tylko płatne. No ale nikt tego chyba nie sprawdza ;)


Słowacja jest piękna, jak widać na zdjęciach. Ten wpis powinien był pojawić się na jesień. Nie wiem, jak to się stało, że idzie teraz kiedy już niebawem wiosna. Wycieczka na Słowację to było bardzo ciekawe doświadczenie. Zagranica okazała się o wiele mniej straszna, niż sądziłam. Może dlatego, że to nie ja gadałam ze Słowakami. No serio, słowa podobne ale ledwo piąte przez dziesiąte rozumiałam, o co im może chodzić. Co ciekawe odniosłam wrażenie, że oni doskonale rozumieli co my mówimy. 

Zobacz też:

Komentarze

  1. Mój mąż marzy o wycieczce na Słowację muszę pokazać mu ten wpis.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Słowację jeździłam na.narty i bardzo mi się podobał ten kraj🙂

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam tam tylko raz, był niesamoiwty upał i koszmarne burze, ale wejście na Rysy zaliczyłam, wiele innych szczytów też :) Urzekły mnie tamtejsze dania i Kofola, no i elekricka :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu. Komentarze uznane za spam zostaną usunięte.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...