środa, 10 października 2018

Jak radzę sobie z hejtem i krytyką w internecie i nie tylko

Będę używała zamiennie słowa "hejt" i "krytyka", ponieważ i tak większość ludzi ich nie rozróżnia, nie wspominając o tym, że każdy ma własną definicję tych dwóch zjawisk i ma święte prawo ją mieć. Hejt czy krytyka, chodzi po prostu o wyrażenie niepochlebnej opinii. Grzecznie, niegrzecznie, konstruktywnie czy bezcelowo - bez znaczenia. 

Hejt w internecie - jak sobie radzić


Wspominałam o tym już kilka razy w komentarzach na innych blogach lub w grupach na facebooku. Ja hejty bardzo lubię. Przyjmuję je z otwartymi ramionami i z wielkim serduszkiem. Ludzie są leniwi. Ludziom się nie chce. Nie chce im się czytać, a co dopiero komentować. Robią to tylko hejterzy. Dokładnie czytają, żeby wiedzieć, czego się uczepić i się czepiają. Ludziom się nie chce. Czasami zostawią komentarz, żeby już nigdy nie wrócić, nie przeczytać mojej odpowiedzi, nie ustosunkować się do niej. Co innego hejterzy. Ci wdają się w długie dyskusje. Można z nimi porozmawiać. Czy na blogu czy na fejsie najdłuższe i najowocniejsze dyskusje budzące prawdziwe emocje były z hejterami. Śmiało mogę powiedzieć, że hejterzy są inspiracją, a także motywacją. 

Jak radzę sobie z hejtem? Nie radzę. W sensie nie przejmuję się nim. Nic nie robię. Broń boże nie kasuję. Uważam, że każdy ma prawo mieć inne zdanie i ja bardzo chętnie to zdanie przyjmę np. w formie komentarza na blogu. Nic nie szkodzi, że nie miły. Nie wszystko w życiu musi być miłe. 

W życiu, jak w internecie. Słucham, co ktoś ma mi do powiedzenia. Czasami najpierw dyskutuję. Czasami od razu mówię, ok ty uważasz tak, ale ja uważam inaczej. I tyle. Koniec. Nie czuję potrzeby dochodzenia do jakiejś wspólnej racji typu czy Rysiu Peja jest dobrym raperem czy nie. Ja lubię. Ty nie musisz. Uważasz, że jest słaby. Ok, ja go bronić nie będę. Niech sam się broni. Ja go tylko lubię.

Różne są taktyki radzenia sobie z krytyką. Ja przede wszystkim jestem miła. Zawsze jestem miła. Szczególnie w internecie, bo tam nic nie ginie. Wypowiadam się grzecznie, kulturalnie i na temat. Kiedy ktoś mnie krytykuję, ja odnoszę się do jego słów na mój temat. W ogóle nie poruszam tematu jego osoby. Bo go nie znam. Poza tym mnie nie interesuje. Kiedy moja osoba jest obiektem hejtu, moja osoba musi pozostać w centrum dyskusji. Nie ma znaczenia, że osoba krytykująca mnie może popełniać te same błędy. Nie wspominam o tym. To ja jestem gwiazdą na świeczniku.


Krytyki nigdy nie kasuję. I bardzo ubolewam nad tym, że czasami autorzy sami siebie kasują,


Nigdy w to nie wierzyłam, ale chyba faktycznie zło dobrem zwyciężaj działa.  Nie ma w internecie lepszego uczynku, niż życzliwy uśmiech na hejterskim obliczu.

Poza tym, że jestem miła, jestem też szczera. Jak ktoś mi pisze, że to nie osiągnięcie, to ja odpisuję, że dla mnie owszem, ale szanuję że dla niego nie. 


Musisz pogodzić się z tym, że nie każdemu się będziesz podobać. I tutaj kompletnie nie ma znaczenia co robisz i jak wyglądasz. Po prostu pogódź się z tym, że zawsze komuś coś nie będzie pasować. I wśród tych ludzi znajdą się też tacy, którzy otwarcie to powiedzą. Niekiedy w nieprzyjemny sposób. I to jest ich święte prawo mieć jakąś opinię. Zapamiętaj tylko, że to Ty decydujesz, co bierzesz sobie do serca, a co wkładasz do śmietnika. Nie musisz brać sobie hejtu do serca. Oczywiście możesz przemyśleć krytykę, a nuż ktoś faktycznie ma rację i te przykre słowa pomogą Ci stać się lepszą osobą. Ale to Ty decydujesz. Ty nadajesz znaczenie. Hejt sam w sobie nie ma żadnego znaczenia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...