poniedziałek, 15 maja 2017

XV Bieg Skawiński - wielki progres i życiówka

Bieg Skawiński w tym roku okazał się dla mnie wielkim sukcesem. Poprawiłam czas na 10 km o ponad 3 minuty. Wielka radość i lekkie niedowierzanie, bo wcale wszystko nie zapowiadało się tak kolorowo. 

XV Bieg Skawiński - 13 maja 2017


XV Bieg Skawiński odbył się 13 maja 2017 roku. Po raz trzeci wzięłam udział w tym wydarzeniu. Po roku przerwy, z wielką radości stanęłam na starcie. Bieg Skawiński to impreza sportowa, która odbywa się cyklicznie od 2002 roku w Skawinie.

Bieg Skawiński to prosta trasa asfaltowa ze Skawiny do Radziszowa i z powrotem. Pierwsza połowa jest lekko z górki, druga nieznacznie pod górkę. Trasa posiada atest PZLA, więc osiągnięte w Skawinie czasy można traktować jako oficjalne wyniki.




XV Bieg Skawiński - przed startem


Jak wspominałam we wstępie nastroje przed Biegiem Skawińskim były takie średnie. Po pierwsze ledwo co uzdrowiłam się z lekkiego przeziębienia. Niby nic. Dwa dni bólu gardła i trzy dni smarkania. Mimo wszystko usłyszałam od cioci, żebym nie jechała, bo jestem CHORA ;) I że będę mieć slaby wynik i będę wkurzona. No jakbym nie pojechała, to wynik byłby jeszcze słabszy. Konkretnie to żaden. A przeziębienie to nie choroba, więc oczywiście Skawiny nie zamierzałam odpuścić. Bardziej niepokoiłam się pogodą. Jak lubię biegać, jak jest ładnie. A w sobotę 13 maja było tak szaro i deszczowo. Wiem, że niektórzy lubią, ale ja wolę biegać, kiedy nie pada. 



Na miejsce dotarliśmy z tatą grubo przed czasem. Zdążyliśmy pospacerować po pięknym parku w Skawinie, porobić zdjęcia, zjeść coś i... zmarznąć. Poważnie rozważałam biegnięcie w bluzie lub kurtce. Ja niby jestem gorąca dziewczyna, zazwyczaj mi ciepło, ale bardzo nie lubię, jak mi zimno. 


XV Bieg Skawiński z życiówką w tle


Ostatecznie zdecydowałam się bieg w podkoszulku i długich spodniach. I dobrze, bo już od pierwszych metrów biegu było ciepło. Chyba tłum biegaczy dookoła tak ogrzewał powietrze. Ustawiłam się w strefie 50-55 minut. W poprzednich edycjach Biegu Skawińskiego miałam czas 55 minut (XII Bieg Skawiński) i 54 minuty 48 sekund (XIII Bieg Skawiński). W tym roku chciałam, żeby było lepiej. 

Zaczęłam szybko, pierwsza dwa kilometry spoko, ale później poczułam lekkie zmęczenie i brak sił. A to przecież dopiero początek biegu. Właściwie można powiedzieć, że przez większość trasy przetoczyłam się nie bez wysiłku, walcząc ze sobą. W dodatku zaczął mnie boleć brzuch, bo wcale nie trzeba było jeść przed biegiem. Ja to wiem, ale mój tata nie wierzy, że to od batoników. 

Kontrolowałam czas na opasce i nie wyglądało to zbyt zachęcająco. Szansa na życiówkę uciekła jeszcze przed półmetkiem. A tak przynajmniej mi się wydawało. Wtedy nie wiedziałam, że urządzenie mierzy mi czas nie od startu biegu, tylko jeszcze od momentu dobiegania na start. Tak się dzieje, jak człowiek pozostawia wszystko sztucznej inteligencji. 

Pierwsze 5 kilometrów do Radziszowa jeszcze jakoś poszło, ale powrót był ciężki. I ciągle mnie ktoś wyprzedzał. Dopiero widząc, że zostały 2 km do mety jakoś się zmotywowałam, trochę przyspieszyłam marząc, żeby chociaż złamać 55 minut. Najgorsze jest oczywiście ostatnie kilkadziesiąt metrów. Jak ja nie cierpię takich zawijanych tras tuż przed metą. Na metę lubię wbiegać prosto, bez dodatkowych okrążeń uliczkami miasta i po parku. Bardzo mnie to męczy, stresuje i irytuje. 

Jakież było moje zdziwienie, kiedy przekraczając linię mety zegar wskazywał coś koło 51 czy 52 minut. Nie pamiętam, ale na pewno nie było to 55 minut. Liczyłam się z tym, że będę biegła około godziny nawet. Że mnie tata wyprzedzi. Tymczasem XV Bieg Skawiński zakończył się mocną życiówką. Poprawiłam swój rekord na tym dystansie o ponad 3 minuty! Pokonałam 10 km w 51 minut i 36 sekund. To była ogromna radość, wielka satysfakcja i motywacja do dalszej pracy. 


XV Bieg Skawiński - po biegu


Zmęczona, ale szczęśliwa. Z medalem na szyi czekałam na mecie na tatę. Później tradycyjnie czekanie w kolejce na wydruk dyplomów. Ale warto. W ogóle to jest świetny pomysł z tymi dyplomami. Po ciepłym posiłku regeneracyjnym przyszedł czas na dekorację zwycięzców. Dla kogoś, kto się nie załapał wszystko to strasznie dłuuuugo trwa ;) Ale musiałam poczekać na losowanie, bo były do wygrania skuter i cztery telewizory. Oczywiście nic nie wygrałam, tylko solidnie zmarzłam. Mam nadzieję, że tym razem się już nie przeziębię ;)




XV Bieg Skawiński - analiza z Endomondo


Tradycyjnie tak lubiane przeze mnie wykresiki i screeny z endomondo. Co prawda nie jest to najdokładniejsze narzędzie świata. Ja też mu nie pomagam włączając na krótszą lub dłuższą chwilę przed biegiem i nie wyłączając w sekundzie, w której przekroczę linię mety. Dane te mają bardziej charakter orientacyjny, zawsze mniej lub bardziej różnią się od oficjalnych wyników, ale dla mnie również stanowią jakąś istotną informację. 


XV Bieg Skawiński - 13 maja 2017
10 km pokonane ze średnim tempem 5:15 min/km.

XV Bieg Skawiński - 13 maja 2017
Kliknij, aby powiększyć

Zaczęłam szybko, później zwalniałam. Trochę się ze sobą szarpałam. Walczyłam z różnym skutkiem. Najgorszy (bo najwolniejszy) był siódmy kilometr, ale kiedy pokonałam ten kryzys to już jakoś poszło. No w sumie pobiegło. I to nie samo. Ja pobiegłam. 


Kliknij, aby powiększyć

Kliknij, aby powiększyć


Ten bieg, mój czas sprawiły mi ogromną radość. To była moja ciężka praca i determinacja, jak mi napisała na fanpage'u w komentarzu Paulina. Mimo wszystko, nie byłoby mnie tam, gdzie jestem gdyby nie wsparcie i wiara najbliższych. Gdyby nie tata, który zawsze mnie motywował i zachęcał. Który w ogóle zabrał mnie na pierwsze zajęcia BBL Kraków, a wcześniej wyposażył w podstawowy sprzęt dla biegacza czyli najtańsze buty do biegania, legginsy, skarpetki i koszulkę termoaktywną. Nie byłoby mnie tutaj. Nie lubię pisać o złych rzeczach, ale gdyby nie kilka problemów, smutków i nieszczęść prawdopodobnie również bym nie biegała. Wszystko jest po coś i nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 

10 komentarzy:

  1. Wow! Dzięki Tobie dowiedziałam się, że takie coś istnieje. Dzięki wielkie, może i ja się przyłączę w przyszłym roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! Podziwiam biegaczy :) Ja jakoś ciągle nie mogę się przełamać... Mamy wreszcie piękną pogodę więc może jednak zacznę wreszcie biegać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super akcja, fajnie że pobiegłaś. No właśnie ja nie przepadam za bieganiem ale mam już przygotowany rower ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję. Sama od niedawna biegam i wiem, jak cieszy poprawa formy i wszystkie biegowe sukcesy. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  5. Incjatywa super, podziwiam sportowców i fanów takiego aktywnego życia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajnie czyta się Twój opis biegu. Fajnie, że dyplom można wydrukować na miejscu. W biegach, w których do tej pory brałam udział można było sobie tylko pobrać pdf i samodzielnie wydrukować w domu :) Nigdy tego nie zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje! Sport jest niesamowity, z perspektywy kogoś, któ również kiedyś biegał wiem, jaki sukces osiągnęłaś. Brawo! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też uwielbiam biegać, ale nie brałam udziału w żadnych zawodach. :-) Gratulacje!

    Pozdrawiam,
    kosmetykiani.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Zacznę od tego,że piękny medal. ;) Sam niedawno ukończyłem cykl "10" w Lublinie. I i IV dziesiątka miała tę samą trasę u mnie progres na tej konkretnej trasie był blisko 10 minut a rekord na dystansie poprawiony o blisko 3 minuty. ;)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...