środa, 22 marca 2017

Samantha Wilde - Mama w czterech ścianach

Mój tata wykazał się niesamowitym poczuciem humoru przynosząc mi, matce zamkniętej od prawie roku w domu z niemowlakiem tę książkę. Wymowny tytuł "Mama w czterech ścianach", a na okładce słodki maluch przyczepiony do maminego kolana.

Samantha Wilde - Mama w czterech ścianach


"Mama w czterech ścianach" Samanthy Wilde to książka brutalnie szczera i kosmicznie zabawna. Tylko dla matek i to tych nieidealnych. Nikt inny nie uwierzy, jak bardzo ten komedio-dramat jest bliski codziennej rzeczywistości tysięcy kobiet na świecie. Autorka na wstępie zwracając się do rodziny zarzeka się, że opowieść to tylko wytwór jej bujnej wyobraźni, że to nie o niej, że wszystko zmyśliła. Hahaha. Jasne. Ja jej nie wierzę.




"Mama w czterech ścianach" ma mocno przerąbane, ale i tak jest w lepszej sytuacji niż ja, bo ma kilka koleżanek, z którymi może zostawić dziecko, teściową, która chętnie z tym dzieckiem zostaje (chociaż karmi je wtedy czekoladowymi ciastkami - no ale babcie tak już mają) i chodzi na zajęcia z jogi nawet wtedy, kiedy jej mąż nie może zająć się dzieckiem. Znaczy nie mówię, że mam gorzej. Mam lepiej, bo jestem dość wyluzowaną matką i nie wydaje mi się, że kocyk dziecka w każdej chwili może ożyć i zacząć je dusić. Bo główna bohaterka tak właśnie ma i co chwilę musi sprawdzać czy dziecko na pewno żyje. Ja tylko do czasu do czasu sprawdzam, czy oddycha.


"Mama w czterech ścianach" to zabawna opowieść o tym jaką masakrę w ciele, związku i życiu kobiety robią narodziny dziecka. Nie ma się z czego śmiać, ale i tak się śmiałam, bo główna bohaterka ma fantastyczne poczucie humoru. Wiele można się również od niej nauczyć. Np. że wcale nie trzeba codziennie myć podłogi. Wystarczy zostawiać wiadro z mopem w widocznym miejscu tak, aby wyglądało że była myta.

"Mama w czterech ścianach" to również dość smutna historia miłosna. Główna bohaterka na studiach rozstała się z facetem marzeń i żeby wzbudzić w nim zazdrość i go odzyskać zaczęła spotykać ze swoim obecnym mężem. Wzięła z nim ślub, ale nawet to nie pomogło jej odzyskać dawnej miłości. Kiedy po narodzinach dziecka w jej małżeństwie zaczęło się psuć zaliczyła pocałunek z instruktorem jogi, który okazał się tylko nic nie znaczącym szczegółem, bo w jej sercu wciąż była dziura, którą mógłby zapewnić tylko były chłopak.

"Mama w czterech ścianach" to opowieść o beznadziejnym mężu, który według jego żony jest tak leniwy, że sam powinien nosić pieluchy, żeby nie musieć chodzić do toalety. Który bardziej interesuje się losem swoich uczniów, niż własnego syna. Który w dni wolne od pracy uprawia ogródek, byle tylko nie spędzać czasu z żoną i dzieckiem. Ma on równie beznadziejna matkę, które pomimo upływu kilkunastu lat wciąż nie pogodziła się ze śmiercią swojego męża i wspomina o nim przy każdej okazji oraz idealizuje go na każdym kroku. Jest też zagorzałą przeciwniczką karmienia piersią w przeciwieństwie do bohaterki książki, która postanowiła sobie karmić długo (tak konkretnie, to co najmniej do czasu aż jej syn będzie nastolatkiem). 

Podsumowując Samantha Wilde napisała zabawną, bardzo przyjemną w odbiorze, a przy tym zupełnie realną książkę o trudach macierzyństwa i byciu kobietą. Czyta się miło i szybko. Można się pośmiać, można ponarzekać na niesprawiedliwość losu. Bardzo sympatycznie spędziłam czas z tą lekturą. Lubię tego typu książki. W bardzo podobnej tematyce utrzymane są Wyznania upiornej mamuśki autorstwa Jill Smokler i Sekretne życie mamuśki Fiony Neill. Obydwie książki bardzo polecam, chociaż nie cierpię słowa mamuśka ;) Nigdy mnie tak nie nazywajcie, proszę.

6 komentarzy:

  1. Napisałaś to w taki sposób, że aż chce się książke przeczytać :) poszukamy i przeczytamy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm.. ktoś tu śmie twierdzić, że macierzyństwo nie jest sielanką...;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój partner powiedział mi wczoraj, że jest zmęczony, gdy przewijałam córkę przed jej kąpielą. A po chwili zaczął: "znaczy nie twierdzę, że bardziej od ciebie, mówię tylko, że TEŻ jestem zmęczony", a na koniec dodał: "za nic bym się z tobą nie zamienił, wolę jednak chodzić do pracy" :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Smaki macierzyństwa, jak bardzo nasze doświadczenia pokrywają się z doświadczeniami innych, bardzo chętnie sięgnę po tę książkę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się świetnie. Muszę to przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam, rzeczywiście świetna książka :D

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...