czwartek, 2 lutego 2017

Sprtyne tricki przy niemowlaku

Opieka nad malutkim dzieckiem jest wyczerpująca. To dyżur praktycznie 24 na dobę. Siedem dni w tygodniu. Na szczęście co nieco można sobie ułatwić. Wystarczy odrobina sprytu i pomysł. Oto kilka moich tricków, które z powodzeniem stosowałam przy swoim niemowlaku. 


Jak radzić sobie z niemowlakiem? Sprytne tricki

 

Jak radzić sobie z niemowlakiem? Sprytne tricki


1. Żeby mleko w butelce było odpowiednio ciepłe w każdej chwili wystarczy trzymać tę butelkę pod kocykiem obok dziecka ;) Wpadłam na to przez zupełny przypadek, kiedy nie chciało mi się po raz setny odnosić butelki na półkę. Oczywiście sprawdza się tylko u tych dzieci, które jedzą co chwilę po trochu. Mój Dominik tak właśnie je. Gdzieś czytałam, że nie ma żadnych zdrowotnych przeciwwskazań, żeby dawać dziecku mleko zimne, o ile noworodek je zechce zjeść. Piszę to w ramach ciekawostek, jeżeli chcecie zastosować lepiej wcześniej zasięgnąć rady specjalisty. No w każdym razie wracając do temperatury mleka w butelce ja spokojnie obyłam się bez wszelkich podgrzewaczy do butelek i termoizolujących pojemników na butelki. Osobiście uważam, że to zbędny gadżet.

2. Jeżeli chcemy zrobić trening, a niemowlę nie pozwala nie pozostaje nic innego, jak tzw. trening dzieckiem. Bierzemy malucha pod pachy i unosimy pod kątem ok. 45 stopni od naszej klatki piersiowej. Ćwiczenie powtarzamy tyle razy, ile damy radę. Albo kładziemy niemowlaka na brzuchu i unosimy biodra. Można nosić malucha raz na jednym przedramieniu, a później na drugim. Wystarczy wykazać się kreatywnością. Dla dziecka to zazwyczaj doskonała zabawa. Ja szybko doceniłam, że mój wózek waży koło 20 kilo. Bardzo szybko wróciłam do formy sprzed ciąży, a patrząc jak inni radzą sobie z tym wózkiem, mama wrażenie że krzepą przerastam wielu mężczyzn ;)
Ćwiczenie dzieckiem to trening dla rodzica i zabawa dla dziecka, oraz dowód na to, że można jednocześnie budować i formę i więź. Zresztą już samo noszenie niemowlaka może skutkować zakwasami.

3. Matka wie lepiej, kiedy dziecko jest głodne. Przynajmniej w przypadku niemowlaka. Jeżeli Dominik jadł dwie godziny temu lub później to na bank jest głodny, nawet jeżeli wydaje się, że nie. Teraz nie chce jeść, bo czeka aż położę się spać, żeby za 10 minut zacząć płakać z głodu i przerwać mój święty sen. Czyli jeżeli uważam, że czas zjeść próbuję go nakarmić aż do skutku. Niekiedy zajmuje to ok. 15 minut (zanim zrozumie, że był głodny ;)), ale zazwyczaj działa. I później jest już przynajmniej godzina spokoju, a czasami trzy. 

4. Nie ma potrzeby w nocy budzić dziecka na karmienie. Wręcz przeciwnie. Najlepiej nakarmić go, jak śpi. Dzieci potrafią jeść i spać. Przynajmniej mój potrafi. I odpada problem z ponownym usypianiem. Tylko faktycznie trzeba go nakarmić, zanim się zorientuje, że jest głodny i obudzi z krzykiem. Ale to nie problem. Bo patrz punkt wyżej: Matka wie lepiej, kiedy dziecko jest głodne.

5. Dziecko to też człowiek. Może mieć czasami gorszy dzień. Może spać prawie całą dobę albo prawie nie spać. Może go czasem boleć brzuch. Może nie lubić kogoś albo kaptura spadającego mu na oczy. Może mieć dzień, że je za dwóch, a później dzień, że prawie nie je. Ja tak mam, więc dziecko tym bardziej ma prawo.

6. Noszenie na rękach może zastąpić nakarmienie lub zmianę pieluszki, ale na odwrót to już nie działa.  

7. Czasami dziecko płacze "bez powodu". Oczywiście powód pewnie jakiś jest, ale nie idzie zrozumieć jaki. Trzeba się z tym pogodzić i przeczekać. Oczywiście nie mówię, że biernie. Lepiej wziąć na ręce, przytulić, pośpiewać i poczekać aż się uspokoi. Dzieci płaczą. One przez pierwsze miesiące nie robią nic innego poza jedzeniem, wydalaniem, spaniem i płakaniem.

8. Jest mnóstwo uroczych ubranek dziecięcych, ale kupując radziłabym kierować się innym kryterium. Czy są wygodne. Dla osoby ubierającej. Ja przez pierwsze dwa miesiące nie potrafiłam ubrać mojego dziecka w tzw. body niemowlęce wkładane przez głowę lub przez nogi. Najwygodniejszy okazał się pajacyk niemowlęcy rozpinany na całej długości. Wystarczy położyć rozpięty pajacyk na jakiejś powierzchni, następnie położyć na niego dziecko, włożyć w niego ręce i nogi (dziecka, nie swoje), zapiąć. To mi szło zdecydowanie najsprawniej. Przynajmniej przez pierwsze 3-4- miesiące wystrzegałabym się wszystkiego, czego nie da się szybko rozpiąć w okolicy pampersa. Teraz ciężko mi w to uwierzyć, ale jeszcze nie tak dawno dziennie szło minimum 10 pampersów. Dziennie. Nie licząc nocy. 

9. Dzieci mają różne preferencje. Najdziwniejsze. Np. mój Dominik niczym nie bawi się tak dobrze i tak długo, jak zwykłą pieluchą tetrową. Uwielbia ją przekładać w rękach, gryźć, a do spania nakrywa sobie nią głowę. Czasami wystarczy dać mu pieluchę, żeby się momentalnie uspokoił. Kiedy chodziłam z nim na rehabilitację, jedynym sposobem, żeby dało się przeprowadzić ćwiczenia było danie mu pieluchy. Warto obserwować dziecko, bo może bardziej niż nowa przytulanką będzie ono zainteresowane swoimi skarpetkami. 

Zobacz też: 

9 komentarzy:

  1. Jej, tak dawno temu miałam niemowlaka w domu, to aż 7 lat temu :D ale pamiętam, jak żeby ułatwić sobie życie, to wodę w butelkach stawialiśmy na... kaloryferze, była idealna, do rozrobienia mleka i podania go od razu. :) Młoda nigdy nie miała kolki. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie to ujęłaś, część z rzeczy stosuje przy swoim prawie 7-miesięczniaku :) Nikt nie zna dziecka lepiej niż mama.

    OdpowiedzUsuń
  3. Każda matka ma swoje sposoby na to jak poradzić sobie z płaczącym, marudzącym czy niecierpliwym dzieckiem. Instynkt robi swoje. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Każda z mam ma swoje tajemne sposoby na okiełznanie malucha :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno jakikolwiek ruch jest o wiele lepszy niż nicnierobienie. Stąd lepiej ćwiczyć z przerwami, aniżeli w ogóle. Z drugiej strony mama po porodzie jest na tyle osłabiona, że nie warto też ćwiczyć niczym wyczynowy sportowiec.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam czytać takie rady, wzięte z życia i własnego doświadczenia. Nie mam jeszcze dzieci, ale czasami czytając niektóre artykuły mam wrażenie, że jeśli nie będę trzymała się jednego schematu, to będę złą matką. A życie jest życiem i to normalne, że uczymy się na błędach i obserwacji maluszka.
    Cieszę się, że poza maluszkiem (który na pewno jest całym Twoim światem :), patrzysz też na siebie. To ważne, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy każdy ma wobec innych jakieś oczekiwania. Ty mimo wszystko znajdujesz odrobinę czasu dla siebie, żeby nie zwariować :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam niemowlaka w domu i nigdy nie budzę w nocy na karmienie. Daje wtedy kiedy się obudzi. Ja polecam też termos z ciepłą wodą na mleko. Szybciej wtedy można zrobić mleko glodomorkowi.
    P. S. Angielki dają tylko zimne mleko od urodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Każde z dzieci jest nieco inne, wiadomo, trzeba je obserwować, czasem coś wyprzedzać i słuchać mądrych podszeptów swojej intuicji. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  9. Punkt 3 i 4 u nas się świetnie sprawdza :) Dzięki temu oboje z partnerem się wysypiamy, a córcia w ogóle w nocy nie płacze. To ja się budzę, karmię ją na śpiocha i śpimy dalej :)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...