wtorek, 28 lutego 2017

Przesadzasz. Dramatyzujesz. Przecież wcale nie jest aż tak źle.

Na pewno przesadzasz. Ty strasznie dramatyzujesz. Wyolbrzymiasz problem i niepotrzebnie się nad sobą użalasz. Przecież to wcale nie jest tak, jak mówisz. Niepotrzebnie panikujesz. Nie rób tragedii. Nie przesadzaj. Nie dramatyzuj. Może wcale nie jest aż tak źle, jak ci się wydaje.

Przesadzasz. Dramatyzujesz. Przecież wcale nie jest aż tak źle.


Ludzie mówią mi, że przesadzam. Tobie też? Że dramatyzuję. Użalam się nad sobą. Że przecież takie jest życie. Że czego ja bym chciała. Że za dobrze by mi było. A wcale nie jest mi źle. Wyolbrzymiam tylko, stwarzam problemy. Po prostu przesadzam. Znasz to?



Co mówię ludziom, kiedy twierdzą, że przesadzam i dramatyzuję?


  • Nie przesadzaj. Szpagat to wcale nie jest jakieś wielkie wyzwanie. Ja też nigdy nie chodziłam na balet ani żadną gimnastykę artystyczną, mam prawie 30 lat i robię szpagat. Ty też byś mogła zrobić szpagat już teraz za 5 minut po rozgrzewce, gdybyś tylko przestała udawać jak to strasznie źle jest z twoją gibkością.
  • Nie dramatyzuj. Co to jest 10 kilometrów truchciku. Ja maraton przebiegłam. Mój stary ojciec przebiegł maraton, a ty twierdzisz, że nie dasz rady przetruchtać 10 kilometrów. Wyolbrzymiasz problem w tym momencie. W ogóle tworzysz problem, bo to przecież nie jest żaden problem przebiec 10 kilometrów.
  • Nie zjesz zupy jarzynowej, bo masz uczulenie na selera? Oj, coś chyba zmyślasz. Ja nie mam uczulenia na selera. W ogóle nie mam żadnych uczuleń, więc nie wymyślaj, że nie możesz jeść niektórych produktów.  
  • Nie ściemniaj, że tatuaże na stopie tak strasznie bolą. Moja koleżanka ma obie stopy wytatuowane i ją nic nie bolało. Bzdury opowiadasz.
  •  Mówisz, że masz okres, więc zwolniłaś się z zajęć na uczelni? Użalasz się nad sobą. Ja też mam okres co miesiąc i jakoś nie zwijam się z bólu, nie mdleję i z niczego się nie zwalniam. Nawet z treningów nie rezygnuję. Owszem brzuch wtedy trochę może boleć, ale nie przesadzaj, nie aż tak. 
  • Nie lubisz heavy metalu? Jak to nie lubisz? Nie opowiadaj bzdur, bo to dobra muzyka. Ja lubię i żadna głowa mnie od słuchania nie boli.


Już rozumiesz?


Nie można twierdzić, że ktoś przesadza i dramatyzuje, ponieważ rozmawiamy tutaj nie o faktach, a o osobistych odczuciach. A te będą różne dla różnych ludzi w różnych sytuacjach. Jeden lubi brokuły, a inny nie. I nie ma sensu dyskutować, czy są one smaczne czy nie są. Dla jednego są, dla drugiego nie. Tak samo, jak nie ma sensu dyskutować czy dzieci to szczęście czy kłopot. Kiedy ktoś mówi, że boli go brzuch po fasoli, to pewnie boli. Nawet jeżeli ciebie ani twojego chłopaka nie boli. Nie oceniajmy ludzi przez swój pryzmat. Oni nie są nami. Są inni. Mają inne możliwości, inne granice, inne preferencje. To nie znaczy, że przesadzają i dramatyzują.

Nie przesadzaj

Koleżanka płacze, bo rozstała się z chłopakiem. Mówi, że nie chce już żyć, że nic już nie ma sensu i że jej najgorzej. A ty jej powiesz, że dramatyzuje, bo twój związek też się rozpadł i wcale tak strasznie tego nie przeżywałaś. Jasne, było ci trochę smutno. Czasami nawet płakałaś wieczorami, bo przecież kiedyś go kochałaś. Ale żyłaś normalnie, chodziłaś do pracy, zaczęłaś nowy kurs i wreszcie odnowiłaś dawne znajomości. Czyli co? Da się. A ona przesadza i dramatyzuje. Ludzie ciągle się rozstają i nikt z tego dramatu nie robi. 

Znajoma opowiada, że poród to było najgorsze doświadczenie w życiu i ból taki, że chce się umrzeć. A ty przecież urodziłaś dwójkę dzieci, więc wiesz o czym mowa. Poród boli, wiadomo, ale nie aż tak. Od tysięcy lat kobiety rodziły dzieci, więc nie ma co dramatyzować. 

Też czasami mam ochotę powiedzieć "nie przesadzaj", ale szybko gryzę się w język. Nie wiem przecież, co czuje ta osoba. Może jest wrażliwsza niż ja. Może ma depresję. Może ma jeszcze inne problemy, które ją dobijają. Bagatelizowanie czyichś problemów i odczuć jeszcze nikomu nie pomogło. Zamiast dodawać sił, tylko osłabia. Jaki dajemy w ten sposób człowiekowi komunikat? Że kłamie i zmyśla. Albo że jest słabym, przewrażliwionym nieudacznikiem. Że wszyscy inni radzą sobie lepiej, więc z nim musi być coś nie tak. Bagatelizując czyjeś problemy, lęki i smutki, bagatelizujemy też jego osobę. I wcale nie sprawiamy, że te problemy robią się mniejsze w jego oczach. Jedynie, że on sam robi się mniejszy w swoich własnych oczach.

Łatwo jest zgrywać kozaka, kiedy nam jest dobrze. Kiedy wszystko jest ok. Trudniej wczuć się w drugiego człowieka i spróbować zrozumieć coś, co nigdy nas nie dotknęło. Bo cudzy ból, cudze cierpienie czy smutek, nigdy nie są nasze. Nie czujemy ich. Możemy nie rozumieć. Ale to nie powód, żeby lekceważyć i bagatelizować. Jeszcze nie tak dawno ludzie z dysleksją byli niedouczonymi idiotami. Ludzie z depresją leniami i marudami. Dzieci z ADHD niegrzecznymi gówniarzami, a ich rodzice nieporadnymi opiekunami, którzy nad własnym potomstwem nie umieją zapanować. Łatwo się ocenia nie znając dokładnie problemu. 

Nie dramatyzuj

Zachowanie, o którym piszę bardzo wyraźnie widać na przykładzie relacji dorosłych z dziećmi. Często ci pierwsi w taki niezbyt fajny sposób reagują na uczucia dzieci. Bagatelizują ich strach przed potworem z pod łóżka. Bagatelizują znaczenie kłótni z kolegą ze szkoły. Bagatelizują pragnienie posiadania jakiejś zabawki. Traktują sprawy dotyczące dzieci z pewnym lekceważeniem. Nie traktują ich jak prawdziwych, poważnych problemów, tylko głupoty i błahostki. Owszem, z perspektywy dorosłego to są błahostki. Ale dzieci patrzą na to ze swojej perspektyw i dla nich to są rzeczy ogromnie istotne. Teraz śmieję się ze swoich dziecięcych problemów, ale pamiętam jednocześnie, że wtedy przeżywałam je zupełnie serio i bardzo mocno. 

Może następnym razem, kiedy ktoś powie, że mu źle zamiast odpowiadać "nie przesadzaj", spytajmy po prostu, jak możemy mu pomóc. 

Zobacz też:

15 komentarzy:

  1. Oj tam, nie przesadzaj! :)
    A tak na serio to też mnie to irytuje... Wkurza mnie, że ja się komuś zwierzam z tego, co mi leży na sercu, a jako odpowiedź usłyszę, że dramatyzuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jak mnie to denerwuje, kiedy ludzie, zdwałoby się na poziomie, inteligentni, wykształceni, z uprawnieniami do podoboju kosmosu nie wykazują ani krzty empatii! Naprawdę staram się być tolerancyjna, ale do braku empatii, empatii mi brak! I to wcale nie chodzi o to, żeby wejść w czyjeś buty, to chodzi o trochę życzliwości, o trochę zainteresowania drugą osobą, o trochę uprzejmości. I co najważniejsze, o ZAUFANIE, że ta osoba mówi prawdę, że nie da rady, że jej źle. Dlaczego mamy sobie nie ufać? Bo wszyscy kłamią? Przeciez nie w takim świecie chcemy żyć! A karma wraca. Wiem to :)

      Usuń
  2. Świetnie to rozumiem.
    Masz rację :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie. Trzeba trochę poczuć, co myśli i czuje druga osoba. Dla niektórych to błahostka, a dla innych koniec świata. Każdy ma swoje granice, priorytety i problemy. Bądźmy empatyczni :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy z nas jest inny i ma inny próg bólu. Nie ważne czy to chodzi o poród, rozstanie, czy cokolwiek. Więc "nie przesadzaj" wcale nie daje otuchy drugiemu człowiekowi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasami więc możne warto swoje bóle zachować dla siebie, bo różni ludzie mają różne doświadczenia i czasem to co wydaje się dla nas końcem świata dla osób innych jest jedynie powodem dla prychnięcia o naszej małostkowości. Myślmy w dwójnasób a nie tylko zamykamy się na sobie i na tym co nas boli. Zważajmy co mówimy i komu mówimy bo jak wspomniałem, różni ludzie mają różne doświadczenia i niejednokrotnie Ci mogli przeżyć dużo więcej przez co nasze problemy mogą być zwyczajnie śmieszne.

    Na początku dziewczyny, nauczmy sobie radzić same ze swoimi problemami. A nie na starcie skarżymy się z tego wszystkim w koło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie. każdy ocenia przez swój pryzmat, zapominając, że ktoś inny jest sobą a nie nami i może to odbierać zupełnie inaczej. to, co dla nas jest jedynie powodem do prychnięcia może być dla innych końcem świata i uważam, że nie powinno się bagatelizować czyich uczuć, tylko dlatego że nasze są zupełnie inne.

      cudze problemy zawsze mogą być śmieszne właśnie dlatego, że są cudze. bolą tylko nasze własne. wiadomo. ale trochę wyczucia i empatii moim zdaniem tylko dobrze zrobi nam wszystkim.

      Usuń
  6. Doskonale rozumiem w czym rzecz! Niecierpiałam, jak po rozstaniu z facetem ludzie wmawiali mi co ja tak właściwie czuje. Jak mówiłam, że przecież pił i bił to szukali wymówek... co to za bzdura!

    OdpowiedzUsuń
  7. Też tego nie znoszę. .. takiego mierzenia własną miarką. Jako osoba z zespołem jelita drażliwego i nawracająca depresją słyszę sporo takich komentarzy... no ale mówi się trudno;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Inteligencja emocjonalna we współczesnej dobie jest w cenie:) Coraz więcej mówi się też, że nasze zachwianie emocjonalne może wynikać z nieprawidłowej diety. Zastanawialiście się kiedyś nad tym?

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze napisane. Warto przypominać w naszym szybkim życiu o, tej jakże prostej, a skomplikowanej zarazem empatii :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dokładnie, każdy ma inny punkt widzenia. To co dla jednego jest małym problemem dla kogoś innego jest górą nie do przeskoczenia. Warto na spokojnie wytłumaczyć i zapewnić, że wesprzemy kogoś w tym i razem się to uda, a nie - nie dramatyzuj.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadza się. To, co dla innych jest błahostką dla nas może być olbrzymim problemem i tak naprawdę mówiąc komuś o tym wcale nie oczekujemy słów "nie przesadzaj" tylko rozmowy, czy po prostu wysłuchania, wygadania się bez oceniania, czy też znalezienia konstruktywnego rozwiązania problemu. Tak mało, albo aż tyle :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Antoni i Przyjaciele7 kwietnia 2017 09:58

    A to oj tam nie przesadzaj bywa też przydatne :) Dobry akapit o tych dzieciach :)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...