wtorek, 24 stycznia 2017

Słomiany zapał - jak sobie z nim radzić?

Słomiany zapał to problem wielu osób. Wpadasz nagle na genialny pomysł, ale po kilku dniach intensywnej pracy rezygnujesz. Znasz to? Ja tak. Słomiany zapał towarzyszył mi przez całe dzieciństwo. Miałam mnóstwo planów, wielkie nadzieje, ale wszystko szybko się kończyło. Słomiany zapał to czasami efekt lenistwa, niekiedy braku właściwego przygotowania albo nieznajomości siebie samego i podstawowych zasad pasujących w życiu. 

Słomiany zapał - jak sobie z nim radzić?
Źródło: stokpic


Słomiany zapał charakteryzuje się ogromną motywacją na samym początku, której poziom jednak spada w zastraszającym tempie i szybko osiąga poziom zerowy (albo nawet ujemny). Na szczęście jest kilka sposobów, żeby sobie poradzić z tym problemem. Bo słomiany zapał to jest problem do rozwiązania, nie cecha charakteru przypisana do naszej osoby już na zawsze. Brak samodyscypliny, szybko znikająca motywacja, lenistwo i inne przeszkody na drodze do sukcesu i osiągnięcia celu można pokonać. 



Jak pokonać słomiany zapał?

Słomiany zapał - jak sobie z nim radzić? Przede wszystkim na początek chciałam zdradzić kilka błędów, które popełniałam sama i które były odpowiedzialne za mój słomiany zapał. Problem szybkiego zniechęcania się, braku motywacji i rezygnowania z wyznaczonego celu jest dość uniwersalny i dotyczy praktycznie każdej dziedziny. Nie ważne, czy chcesz napisać książkę, obronić pracę dyplomową, schudnąć, przebiec maraton poniżej czterech godzin, zdrowo się odżywiać czy nauczyć nowego języka. Słomiany zapał czyha wszędzie, ale bez względu na dziedzinę sposoby radzenia sobie z nim są podobne.

Zobacz też: Jak robić postanowienia, żeby udało się ich dotrzymać

Słomiany zapał - najczęstsze błędy

 

1. Zaczynasz zbyt intensywnie. Kiedy tylko w twojej głowie pojawia się nowa idea rzucasz dla niej wszystko i poświęcasz jej każdą chwilę. Rozpiera cię motywacja, nie potrzebujesz jeść ani spać. Możesz całą dobę pracować nad swoim pomysłem. I robisz to. I jest super. Przez kilka dni, góra tygodni w wersji ekstremalnej. Ale na dłuższą metę tak się nie da. Człowiek potrzebuje jeść, spać, odpoczywać. Potrzebuje też jakiejś odmiany, a nie w kółko robić jedno i to samo. Efekt jest taki, że wraz z pojawieniem się silnego zmęczenia znika też motywacja, a zastępuje ją zniechęcenie. To naturalny mechanizm obronny, bo funkcjonując dalej w taki sposób człowiek by zwariował albo umarł (w zależności od tego, jaką dziedzinę sobie upodobał). 

Umiar jest ważny. I równowaga. Jeżeli zaczynasz trenować to w zupełności wystarczy 3-4 razy w tygodniu po 1-2 godziny. Co za dużo, to nie zdrowo. Jeżeli przesadzisz szybko skończy się kontuzją, przeciążeniem i zniechęceniem. Więcej wcale nie znaczy lepiej. A słomiany zapał szybko się kończy.

Słomiany zapał - najczęstsze błędy
Źródło: unsplash


2. Skupiasz się na tym, czego potrzebujesz, zamiast działać z tym, co masz. W internecie krąży taki cytat, który świetnie oddaje sedno sprawy. Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz ( Arthur Ashe). Jeżeli chcesz coś zrobić, po prostu zacznij. 

Chcesz pisać bloga - załóż bloga i zacznij tworzyć notki. Nie, nie potrzebujesz koniecznie własnej domeny, szablonu, reklamy na fejsie ani kursu copywrightingu. To się przyda, jasne, ale jeżeli na chwilę obecną nie możesz sobie na to pozwolić, to nie jest żadna przeszkoda. Jedyną przeszkodą jest to, że zwlekasz. 

Być może wydaje ci się, że jeżeli skompletujesz cały drogi sprzęt do robienia zdjęć, to twoja kariera fotografa ruszy z kopyta. Może tak być. Ale może się też tak zdarzyć, że do tego czasu ci się odechce albo po kilku sesjach dojdziesz do wniosku, że to jednak nie było to, co chciałbyś robić. 

Pomocna może być lektura książki Paula Ardena - "Nie ważne jak dobry jesteś, ważne, jak dobry chcesz być" To zwięźle i przystępnie napisany poradnik pełen motywacji i inspiracji. Podręcznik dla ludzi sukcesu.

3. Oczekujesz wielkich efektów od razu. A wiadomo, że początki bywają trudne. Często praca wydaje się bezowocna. Jeżeli robisz to, bo lubisz, masz cel i wiesz, że potrzeba czasu, przetrwasz. Ale jeżeli oczekujesz od razu sukcesu, łatwo możesz się zniechęcić i odpuścić. Nie oczekuj zbyt wiele i na pewno nie oczekuj tego zbyt szybko. Cierpliwość i pokora pomogą zachować wytrwałość. 

Dobrze można to zobrazować na przykładzie odchudzania. Nawet najlepsza i najskrupulatniej przestrzegana dieta nie sprawi, że w tydzień zrzucisz całą nadwagę budowaną latami. To, że nie widzisz efektów, nie znaczy że robisz coś źle. Nie znaczy to też, że się nie da. To znaczy tylko tyle, że do pewnych rzeczy potrzeba więcej czasu. Musisz mieć tego świadomość. 

Źródło: freeimages9

4. Źle wybierasz cele lub realizujesz nie swoje cele. Zanim zaczniesz do czegoś dążyć zastanów się, czy aby na pewno ty tego chcesz. Być może realizujesz oczekiwania swoich rodziców, partnera lub otoczenia. A może tylko ci się wydaje, że czegoś chcesz. 

Faktycznie chcesz schudnąć, czy może raczej popracować nad samooceną? Marzysz o studiach medycznych, czy twoi rodzice tak widzą twoją przyszłość? Chcesz mieć dużą rodzinę, czy twój partner tego chce, a tobie zależy na udanym, szczęśliwym związku? Zastanów się, czy wybrany cel faktycznie przybliży cię do szczęścia i czy to jest rzeczywiście to, czego pragniesz. W przeciwnym przypadku nie ma się co dziwić, że ci nie wychodzi i szybko się zniechęcasz. Pomyśl o swoich marzeniach i nie daj sobie wmówić, że przecież to nikogo nie obchodzi.


Słomiany zapał można pokonać i sprytnie przechytrzyć. Najpierw jednak trzeba go rozpoznać i zastosować odpowiednie działania. Wyeliminowanie powyższych czterech najczęstszych błędów może być bardzo pomocne w skutecznym realizowaniu celów. Powodzenia!

Jeżeli macie własne sposoby, jak radzić sobie ze słomianym zapałem podzielcie się w komentarzach.

Zobacz też:

17 komentarzy:

  1. Kurczę, mogłabym podpisać się pod każdym punktem. Jestem mistrzynią słomianego zapału. Najpierw zapalam się entuzjazmem, potem pikuję w dół :( Trzeba nad tym popracować!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, mnie zdecydowanie ten słomiany zapał dotyczy, tylko w moim przypadku jest taki problem, że wszystko szybko mi się nudzi i dlatego nie kontynuuję rozpoczętych przedsięwzięć.

    OdpowiedzUsuń
  3. punkt 3 to mój pierwszy schodek w dół jeśli chodzi o realizacje planów i słomiany zapał...

    OdpowiedzUsuń
  4. Własnie, źle wybrany cel, zbyt wiele wymagań wobec samej siebie i jesteśmy załatwione :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś "słomiany zapał" to było moje drugie imię :) Ale z czasem nauczyłam się ogarniać sprawy wokoło i uznałam, że lepiej powolutku, a do celu, niż nagle nie wiadomo ile nałożyć na siebie, byle szybko, a tak naprawdę nie dojść nawet do połowy. Ważne też jest to, że każdy z nas ma gorszy dzień, dwa, czy nawet tydzień. I żeby pozwolić sobie na to, zaakceptować. A po wszystkim spokojnie wrócić do realizacji celu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety zdarzają mi się problemy ze słomianym zapałem. Często chciałabym robić za dużo rzeczy jednocześnie, a potem nie daję rady tego pogodzić. Punkty 1,2 i 3 to stali bywalcy nad którymi próbuję pracować, przede wszystkim tłumacząc to sobie w głowie "Spokojnie, pracuj, jeszcze nie pora na efekty". Ważne żeby uświadomić sobie kiedy mamy do czynienia ze słomianym zapałem, a kiedy po prostu tracimy zainteresowanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiele osób zniechęca się rzeczywiście z powodu zbyt dużych oczekiwań - tzn. chcieliby od razu widzieć wielkie efekty swojej pracy, a wiadomo, że tak się niestety nie da.

    OdpowiedzUsuń
  8. Temat godny polecenia. Super, że poruszyłaś. Warto o tym ludziom mówić aby wiedzieli jak osiągać swoje cele.

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie bywa z tym bardzo różnie. Czasami faktycznie pewne przedsięwzięcia zaczynam - i nigdy ich nie kończę. Ale te, na których szczególnie mi zależy i mają dla mnie rangę najważniejszych życiowych decyzji i wyborów - staram się zawsze sfinalizować i dopiąć na ostatni guzik.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja akurat staram się wyznaczać zawsze konkretny cel, kiedy postanawiam się za coś wziąć - dla mnie. :) punkt 3... był moją piętą achillesową, ale zaczęłam nad nim pracować, więc jestem coraz bardziej cierpliwa :) Dobry post. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tak, słomiany zapał, to coś, co zabiło wiele świetnych planów. Jeśli chodzi o mnie, to jak sobie coś wymyśle, to musze dokładnie rozpisać sobie jak dana rzecz osiągnąć, to mi bardzo pomaga. I do tego celu trzeba dążyć równomiernie, systematycznie, żeby nie spalić się juz na samym poczatku realizacji planu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze nie dawno byłam specjalistką jeżeli chodzi o słomiany zapał.:-) mnóstwo pomysłów, zero realizacji. Zaczęło mnie to wkurzać i po prostu postanowiłam to raz na zawsze zmienić. I tak od roku zaczynam realizować swoje plany, krok po kroku. Nie nastawiając się na szybki efekt. :-) Rozpisuje i działam. A moim doświadczeniem dzielę się na blogu :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja niestety często mam słomiany zapał...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja myślę, że antidotum na słomiany zapał jest po prostu systematyczność. U mnie idealnie sprawdza się metoda małych kroków, oczywiście przy jasno określonych celach.

    Dawniej właśnie planowałam zbyt wiele i potem czułam się sfrustrowana, gdy nie udawało mi się zrealizować wszystkiego, co chciałam zrobić. Mam jeszcze jedynie problem z tym, że zanim się za coś zabiorę, gromadzę wiedzę, materiały, sprzęt itp., zamiast zacząć działać z tym co mam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Rada - nie zaczynać 1 stycznia, ani 2 stycznia też nie ;)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...