czwartek, 5 stycznia 2017

Jak wróciłam do formy po porodzie (zdjęcia)

Powrót do wagi i figury sprzed ciąży czasami bywa trudny. Niekiedy niemożliwy. Jak wrócić do figury sprzed ciąży zastanawiamy się nieraz jeszcze na długo przed samym zajściem w ciążę ;) Nie oszukujmy się, urodzenie dziecka to ogromna zmiana nie tylko w naszym życiu zawodowym, prywatnym i emocjonalny, ale także wielka zmiana w naszym ciele. Ciąża kojarzy się z tyciem, rozstępami i cellulitem. Czasami ciężko jest zrzucić ciążowe kilogramy, szczególnie że teraz naszą uwagę zajmuje opieka nad niemowlakiem, a nie jakieś fitnessy i skomplikowane diety.



Ja akurat jestem szczęściarą. Nie będę ściemniać. W ciąży nie przytyłam jakoś bardzo dużo (chociaż drastycznie ograniczyłam aktywność) i jadłam sporo i kalorycznie. A po ciąży dość szybko i łatwo schudło mi się samo. Nie piszę tego, żeby się pochwalić czy komuś dowalić. Piszę, bo tak było. Nie chcę kreować się na super hiper idealne geny, ale nie chcę też udawać że mój powrót do figury sprzed ciąży to było nie wiadomo jakie wyzwanie.


Waga w ciąży i przed ciążą

Dwa miesiące po porodzie ważyłam ok. 54 kg. Na początku ciąży to było ok. 50 kg. Tuż przed porodem 61 kg. A moja najwyższa waga w ciąży to było 62 kg. Co ciekawe nie była to moja najwyższa waga w ogóle. Kiedyś byłam gruba (jakieś 65 kg). Pisałam o tym  tekście Jak schudłam 10 kg. Jako dziecko też byłam raczej pulpetem, dlatego trochę się bałam tycia w ciąży. Gdzieś z tyłu głowy miałam cały czas to głupie przekonanie, że z natury jestem pulchna, a natury nie oszukasz. W ciąży nie ćwiczyłam, nie dbałam o niskokaloryczną dietę, więc widmo straszliwego tycia wydawało mi się możliwe. Na szczęście na obawach się skończyło. Przez całą ciążę przytyłam nieco ponad 10 kg, ale ani tego specjalnie widać nie było i też dość szybko zeszło. Jak wyglądałam w czasie ciąży można zobaczyć w tekście Czy warto kupować specjalne ubrania ciążowe albo na moim instagramie cofając się trochę do tyłu (przypominam poród 12 lipca).

Tak wyglądałam tuż przed porodem. Zdjęcie zrobione chyba w dniu wyjazdu do szpitala. Ostatnie zdjęcie na wolności z brzuchem ;) Mam trochę ciałka, ale do otyłości jeszcze daleko.


Poniżej ja w 38 tygodniu ciąży. Gdybym nie napisała to by nikt nawet nie pomyślał. Nie to, że pod koniec ciąży nie miałam brzucha. Miałam. Po prostu ta sukienka jest świetna do maskowania nadmiaru ciała. Mam ją jeszcze z czasów mojej grubości. Napisałabym gdzie ją kupiłam, ale nie pamiętam. Zresztą pewnie już i tak jest niedostępna. Ale jest świetna. Doskonale maskuje nadmiar ciała. Na upartego, to się na tym zdjęciu można nawet dopatrzyć wcięcia w talii, a to przypominam końcówka ciąży.


Figura po porodzie

Nie mam zdjęć tuż po porodzie ani z pierwszych tygodni, bo pomimo narcyzmu i przynależności do pokolenia selfie nie miałam do tego głowy. Albo siły ;) Urodziłam 12 lipca. Przy każdym zdjęciu, o ile to pamiętam, dodaję datę jego zrobienia, żeby można było sobie wyliczyć, ile dokładnie czasu minęło.


Te zdjęcia poniżej to ja jakieś 2 miesiące po porodzie. Nie jest źle. Może bluzeczka coś tam maskuje, ale bądźmy poważni. Wyraźnie widać, że to jest sylwetka z gatunku szczupłej.Wyglądam tu i czuję się już zupełnie normalnie i szczupło, żeby nie powiedzieć chudo. Prawdopodobnie 9 września.



Tutaj zdjęcie całej sylwetki z daleka. Widać też moje dziecko tyłem i mojego psa przodem. 10 września.

Poniższe zdjęcie jest bardzo ładne, ale jak się przypatrzycie to widać resztki brzucha. Tam było dziecko i przez pierwsze miesiące po porodzie nie był wklęsły. To był 22 września. 


20 listopada. Specjalnie założyłam tę obcisłą sukienkę, żeby nikt nie pomyślał, że mi został jakiś brzuch po ciąży ;)


Poniższe zdjęcia to koniec listopada. Idąc od lewej 26 listopada, 24 listopada i 18 listopada. Foty oczywiście robione rano i na czczo ;) I tak. Wciągam brzuch. Ja zawsze wciągam brzuch. Nawet jak śpię. Powinno się trzymać brzuch wciągnięty, plecy wyprostowane... Z tym drugim trochę gorzej ;)

 

Poniższe foty to Boże Narodzenia 2016 czyli 25 i 26 grudnia. Jakość bardzo słaba niestety. Fotograf ze mnie marny. Ale mam nadzieję, że ogólny zarys widać.


Jak wróciłam do formy po porodzie


Pooglądaliśmy sobie zdjęcia. Super. A teraz poza na konkrety, czyli właśnie jak wróciłam do formy po porodzie. Na wstępie napisałam, że stało się to samo i przy okazji. Owszem, to prawda. Co nie znaczy, że siedziałam na kanapie przed tv, wsuwałam ciastka i się chudło. Od samego początku chciałam być aktywna. Po tygodniu zamknięcia w szpitalu niczego nie pragnęłam tak, jak zwyczajnego spaceru. I od spacerów się zaczęło. Na początku jakieś 7-10 km, a później coraz więcej. I taki spacer z wózkiem robiłam praktycznie codziennie. Pisałam o tym w podsumowaniu lipca - powrót do formy po ciąży. Chętnie również chodziłam po schodach. Po przymusowych 6 tygodniach nastąpił mój wielki powrót do biegania

Jeżeli chodzi o dietę, to nic się nie zmieniło. Pisałam trochę o tym we wpisie dieta matki karmiącej i jak wygląda moja aktualna dieta. Cały czas starałam się jeść po prostu zdrowo. Dużo owoców. Napisałabym, że warzyw ale tutaj na samych staraniach poległam ;) Moja podstawowa zasada brzmi: najpierw normalne jedzenie, a później słodycze. W większości przypadków później już na te słodycze nie mam miejsca w brzuchu ani ochoty.

I jeszcze dla jasności, gdyby się komuś wydawało, że nic mi nie przybyło po ciąży i nic nie musiałam zrzucać te dwa zdjęcia. 27 sierpnia i 9 października. Kliknijcie, aby powiększyć i spójrzcie na brzuch. Dla mnie różnica jest no może nie kolosalna, ale całkiem widoczna.


Nie ma żadnej tajemnicy ani super metody na szybki powrót do formy po porodzie. Trzeba po prostu zadbać o aktywność fizyczna i zdrową dietę. A to nie jest trudne kiedy mamy dwa świetne preteksty. Karmienie piersią jako pretekst dla zdrowej diety i spacer z wózkiem, jako pretekst dla aktywności fizycznej. Zresztą karmienie piersią zużywa sporo kalorii, a opieka nad noworodkiem to też nie jest leżenie do góry brzuchem, więc wszystko nam sprzyja.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że każdy organizm jest inny. Jednym utrzymanie wagi przychodzi bez problemu, a innym nie. Denerwują mnie dwa skrajne podejścia. Pierwsze: utyjesz w ciąży, dostaniesz rozstępów, cellulitu, zbrzydniesz, posypią ci się zęby i nic na to nie poradzisz moja droga. I drugie: wystarczy o siebie dbać, nie przejadać się, być aktywną i wcale dużo nie utyjesz, a później w mig to zrzucisz. Nie wszystko zależy od nas. Sporą rolę rolę odgrywają jednak geny, hormony i indywidualna sytuacja. Ciężko oczekiwać od kobiety w zagrożonej ciąży, która powinna leżeć, żeby prowadziła w ciąży aktywny tryb życia. Czasami mamy naturalne uwarunkowania do rozstępów i cellulitu i choćbyśmy się co godzinę smarowały nie pomoże. Warto zadbać o siebie w tym szczególnym okresie, ale pamiętajmy też, że są rzeczy, których nie przeskoczymy.

Jeżeli jesteś, byłaś w ciąży lub planujesz być może zainteresują cię także inne teksty:


Napisałam ten post, żeby pokazać, jak wyglądało to u mnie. I podzielić się, a właściwie to przypomnieć te proste oczywistości, które pozwalają szybko i sprawnie wrócić do formy po porodzie. Oczywiście przed zrobieniem czegokolwiek skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą ;)

9 komentarzy:

  1. Ja po 1 ciąży wróciłam do formy błyskawicznie, zajmowałam się dzieckiem, karmiłam i kg same spadły, nawet nie wiem kiedy. Gorzej było po 2 dziecku. Wtedy faktycznie już się przyłożyłam, ćwiczenia itd. ale niestety bez efektu. tzn. ogólnie nie jest źle, ale już dawnej formy nie odzyskałam. W obu ciążach przytyłam tyle samo.

    A Ty wyglądasz świetnie!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję, u mnie nie jest tak cudnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. 65 kg i gruba? To z moimi startowymi 73 kg z początku ciąży to chyba jestem hipopotamem. :D A tak na poważnie, to gratuluję, wyglądasz pięknie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam co tego farta - podczas ciąż za bardzo nie tyję. Do wagi pomaga mi wrócić karmienie piersią więc dośc szybko kilogramy spadają. Jestem obecnie w końcówce trzeciej ciąży i mimo wielkiego brzucha, Luby mówi, że z tyłu wcale nie wygląda jakbym była w ciąży. Nie wiem czy to prawda, czy tylko tak mówi, żebym nie czuła się jak wieloryb ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem akurat w 8 miesiącu ciąży i już na tym etapie mam 20 kg na plusie, więc aż boję się, jaki będzie ostateczny przyrost wagi. Najlepsze, że nie wiadomo, gdzie są te kilogramy ;p Brzuch mam stosunkowo mały i każdy mówi, że nie widać po mnie aż takiego wzrostu wagi. Waga jednak nie kłamie. Już teraz mam piękne plany, jak to po porodzie będę się zdrowo odżywiać i ćwiczyć, boję się tylko, że braknie mi na to czasu. Albo, że przy dziecku będę tak zmęczona, że już nie będę miała siły żeby kiwnąć palcem. W każdym razie dobrze, że dziewczyny piszą takie motywujące posty. Zawsze to jakieś wsparcie. Girl power musi być! Pozdrawiam ;-) www.mama-to-ja.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację, zdrowa dieta i aktywność fizyczna to klucz do zdrowego ciała i ro właściwie nie tylko po ciąży, ale w ogóle :) A mamy mają podwójny powód, zeby o siebie dbać, w końcu nie żyjemy już tylko dla siebie ;)
    Pisałam niedawno u siebie na temat ciała po ciąży, ale w trochę innym kontekście - bardziej pod kątem oceniania które prowadzi do presji na kobietach. Po prostu każda z nas ma swoją historię i swoje możliwości, powinnyśmy być solidarne, a niestety często spotykamy się raczej z krytyką. Ale to już inny temat ;) Pozdrawiam serdecznie :* P.S. Wyglądasz naprawdę super! Brawo Ty!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję wyglądu. Ja po porodzie nie skupiałam się aż tak bardzo na tym. Higieniczny tryb życia (ale też bez przesady) i wszystko wróciło do normy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak widać można wszystko, wystarczy konsekwentnie dążyć do celu :)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...