wtorek, 3 stycznia 2017

Biegowe podsumowanie grudnia 2016

Grudzień wbrew pozorom i moim obawom okazał się dość aktywnym miesiącem. Udało mi się przebiec 87 kilometrów, co stanowi lepszy wynik, niż miesiąc temu. Na ostatnią chwilę, bo w ostatni dzień roku wzięłam również udział w krakowskim biegu Parkrun. Biegowy grudzień był spoko.





W grudniu udało mi się 7 razy wyjść na trening pobiegać. Niewiele, ale były to w miarę długie treningi. 4 razy po 15 km. 11 km i 12 km. No i ten ostatni, szczęśliwa siódemka a właściwie piątka, bo 5 km - 185 Parkrun Kraków. Pierwszy tydzień miesiąca zapowiadał się świetnie. Piątek i sobota pobiegane. W sumie 27 km. W drugim tygodniu udało mi się zrobić jeden trening - 11 km, ale wyjątkowy, bo z tatą. To ciekawe, ale zazwyczaj wspólnie biegaliśmy tylko na zawodach, ewentualnie na Parkrunie lub treningach BBL. W trzecim tygodniu było 15 km, a w czwartym jakoś się nie złożyło i nie biegałam w ogóle. Najowocniejszy był sam koniec miesiąca. Trzy treningi, w tym dwa po 15 km i jeden Parkrun. 


Kliknij, aby powiększyć

Przebiegłam prawie 90 km, co zajęło mi ponad 9 godzin. Spaliłam w tym czasie ponad 5 tysięcy kalorii. Nie jest to najlepszy wynik, ale najgorszy również nie. W sporcie, w bieganiu jest jak w życiu. Raz lepiej, raz gorzej. Ważne, żeby cały czas działać i iść do przodu. Nie mówię, nie zatrzymywać się i nie upadać. Po prostu wstawać i ruszać dalej, kiedy tylko pojawi się taka możliwość.



Pogoda w tym miesiącu była bardzo zróżnicowana. Były dni deszczowe. Były dni ciepłe. Były dni mroźne i wietrzne. Spadł nawet śnieg ;) Biegałam w każdych warunkach. Kiedy mam okazję pobiegać staram się nie zniechęcać takimi detalami jak trzaskający mróz czy porywisty wiatr.



W grudniu mniej spacerowałam, a jeżeli już to nie włączałam endomondo. Jak się robi kilkanaście kilometrów, to się można chwalić, ale 3 czy 5 to nie ma sensu ;) Muszę się też przyznać, że nie wiem, jak to się mogło stać, ale poza bieganiem nie ćwiczyłam absolutnie nic innego. Żadnych pompek, brzuszków, ciężarów ani rozciągania. Nic. Nie wiem, jak to się mogło stać :/ 



Grudzień to czas świąt i tycia. Oczywiście to drugie mnie ominęło ;) Zobacz: Wigilia i Święta Bożego narodzenia kontra dieta.  Spędziłam za to miły czas w rodzinnym gronie, a moja biegowa wyprawka wzbogaciła się w cieplutkie, odblaskowe rękawiczki i opaskę Samsung Gear Fit 2. Fajny gadżet, który uświadomił mi, że jednak śpię. Może nie tak, jak normalny człowiek, ale całkiem zadowalająco jak na matkę niemowlaka. 

Grudzień był dobrym miesiącem zamykającym ten rok.

Zobacz też:

4 komentarze:

  1. Świetna kondycja, zdrowie jak dzwon i piękne widoki. Potrójna przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę trochę, bo uwielbiam biegać. Niestety nie mam odpowiednich ciuchów na taką temperaturę. Trzeba wreszcie to zmienić :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swoją przygodę z bieganiem zaczęłam i skończyłam latem ubiegłego roku. Z jednej strony uwielbiałam uczucie po przebiegnięciu niby tylko, ale dla mnie aż 5!!! kilometrów :) natomiast z drugiej strony musiałam walczyć sama ze sobą, żeby wyjść z domu... Wiosną wracam!!! Podziwiam za wytrwałość (patrzaczdolu.pl)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...