sobota, 31 grudnia 2016

Sylwestrowy Parkrun 2016 - #185 Parkrun Kraków

Sylwestrowy Parkrun był ostatnią okazją, żeby w 2016 roku wziąć jeszcze udział w cyklicznym biegu Parkrun Kraków. 5 kilometrów wokół Błoń regularnie, co sobotę o godzinie 9 rano. 31 grudnia 2016 roku bladym świtem (a w sumie to jeszcze przed świtem) powitało mnie -7 stopni. I trochę zwątpiłam. Gdyby nie to, że poprzedniego dnia umówiłam się z tatą na Parkrun, pewnie zostałabym w domu, w ciepłym łóżeczku. Ale wyszłam na ten mróz i nie żałuję. Było zimno, ale warto było. 


Sylwestrowy Parkrun 2016 - #185 Parkrun Kraków


185 krakowski parkrun był moim osobistym 12 parkrunem. To był mój pierwszy start z pomiarem czasu od ponad roku. Bardzo się cieszyłam, że mogę sprawdzić swoją formę. Wynik z założenia miał być niespodzianką. Od dawna nie biegałam na czas i nie wiem w jakiej właściwie jestem formie. Oczywiście od kilku miesięcy już trenuję, ale biegając samodzielnie raczej nie zwracam uwagi na czas. (Zobacz: Wielki powrót do biegania) Bieg Parkrun do świetna motywacja, żeby dać z siebie więcej i okazja, żeby sprawdzić aktualną formę. 

Kto śledzi mnie na insta, wie że miałam wątpliwości, czy wychodzić na taki mróz. Na szczęście dusza biegacza zwyciężyła i wykorzystałam tę ostatnią w roku okazję. Sylwestrowy Parkrun to takie moje biegowe zamkniecie 2016 roku. Roku, który był ważny i przełomowy, ale akurat nie pod względem treningowym. Przez ponad pół roku nie biegałam w ogóle i to jest nie do nadrobienia. Mimo wszystko można jednak ładnie zamknąć ten rok parkrunem z nie najgorszym czasem.




Pomimo zimna i mgły (smogu?) było pięknie, a słońce dzielnie się przebijało. Dawno nie byłam na Błoniach i poniekąd może dlatego tak zachwyciły mnie swoim urokiem. Zima ma wiele zalet i jedną z nich jest właśnie niesamowita fotogeniczność. Uwielbiam zdjęcia w takiej spokojnej chłodnej tonacji. Bardzo dobrze mnie nastrajają. Warto było zrezygnować z tych kilku dodatkowych godzin snu (chociaż jest on dla mnie obecnie towarem bardzo deficytowym), żeby wybrać się na sobotni parkrun w ostatni dzień roku. W sumie bieganie też jest dla mnie towarem deficytowym i jednak łatwiej jest mi się wyspać, niż wybrać na parkrun. Aczkolwiek mam nadzieję, że jednak uda mi się tak zorganizować swoje życie w nadchodzącym roku, że będę od czasu do czasu pojawiać się w sobotnie poranki na krakowskich Błoniach.


Pogoda dopisała. Owszem było zimno, ale ja się zaczęło biec, to już zimno nie było. Aktywność fizyczna to zdecydowanie jeden z lepszych sposobów na rozgrzanie. Super, że nie było wiatru. Bałam się, że będzie mi dmuchał w twarz taki lodowaty i to jeszcze wtedy, kiedy będzie pod górkę (lekko, bo lekko, ale jednak, jak się biegnie to się czuje ;)) Trochę obawiałam się też tego biegu, że forma już nie ta i jak przyjdzie do ogłoszenia wyników to będzie smutno. (Zobacz: Kilka słów o powrotach) Z jednej strony nadzieja, że będzie dobrze, a z drugiej strach, że jednak nie podołam. Że to za wcześnie i że roku bez treningów nie da się nadrobić w pół roku, szczególnie przy tak małej intensywności. Robię, ile mogę. A czego nie mogę, to nie robię ;) Proste. Poza nadzieją i strachem towarzyszyła mi głównie chyba ciekawość. Start po takiej przerwie jest wielką niewiadomą.



Fot.: Ryszard "Richie" Kułaga, źródło: facebook.com/parkrunkrakow/

Fot.: Ryszard "Richie" Kułaga, źródło: facebook.com/parkrunkrakow/


185 krakowski Parkrun udało mi się ukończyć z czasem 25:34. Możecie się śmiać, ale po cichu liczyłam na życiówkę podczas wielkiego powrotu ;) Niestety mój rekord pozostał na poziomie 24:25, ale i tak jestem bardzo zadowolona z wyniku. Podczas biegu mówiłam sobie, byle tylko nie gorzej niż 26-27 minut. Udało się. Podczas sylwestrowego parkrunu zajęłam 6 miejsce wg płci (na 18 kobiet) i 49 w ogóle (na 74 zawodników). A po biegu czekała ciepła herbatka z cytryną i ciasto kokosowe zrobione przez jednego z zawodników z okazji setnego parkrunu.



Sylwestrowy Parkrun 2016 to był świetny pomysł na zakończenie tego roku. Te 5 km naładowało mnie pozytywna energią do dalszego działania, na cały dzień, ale mam nadzieję, że również na nadchodzący rok.

2 komentarze:

  1. Wśród wrocławskich biegaczy krąży powiedzenie "Jest sobota, jest Parkrun" ;) Również członkowie naszej rodzinki chętnie uczestniczą w Parkrun. W tym roku z okazji sylwestra zdecydowaliśmy się wziąć udział w II Biegu Sylwestrowym w Jelczu-Laskowicach. Śmiało możemy powiedzieć że było warto. Relacja na naszym blogu.
    Ze sportowym pozdrowieniem,
    Rodzinka Biega :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Również byliśmy w trakcie Sylwestra w Krakowie. Piękna organizacja Biegu Sylwestrowego. Przesympatyczna impreza. Wszystko jeszcze bardziej cieszy, bo "biegowo" można wejść w nowy rok. :) Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...