sobota, 24 grudnia 2016

Fajnie mieć siostrę

Mam siostrę Monikę. Jest ode mnie młodsza o 3 lata i właściwie prawie nie pamiętam czasów, kiedy jej nie było. Pamiętam natomiast, jak różnie układały się relacje między nami. I fakt posiadania siostry doceniłam dopiero niedawno. Bo wcześniej to różnie bywało. Chciałam ją wyrzucić przez balkon albo oddać pastuszkom z kolędy "W żłobie leży". Śpiewałam "Pastuszkowie przybywajcie, Mosiatego zabierajcie";)

Źródło: unsplash

Bardzo podoba mi się imię Monika. I to ja wybrałam imię dla swojej siostry. Ale... nie wyciągajcie zbyt pochopnych wniosków. Bo to było zupełnie inaczej. Te dwadzieścia parę lat temu leciał w telewizji taki serial. Nie pamiętam tytułu, pamiętam że była tam taka wredna i paskudna Monika. Kiedy rodzice zapytali mnie, jak nazwać siostrzyczkę bez wahania wypaliłam, że Monika. A oni faktycznie ją tak nazwali! Imię Monika polubiłam dopiero po wielu latach. I chyba dlatego, że polubiłam swoją siostrę.



Dzieciństwo z młodszą siostrą


W dzieciństwie często sobie dokuczałyśmy. Jak to dzieci. Ale pewnego razu przegięła. Kiedy miałam związane nogi (bo bawiłyśmy się w syrenkę) tak mnie popchnęła, że uderzyłam plecami w kant stołu. Chyba nie pozostałam dłużna podkładając jej nogę podczas biegania, tak że rozcięła sobie nogę na szkle. Bilans? Ja nie mam blizny na plecach. Monika na nodze, owszem.

Młodsza siostra przydawała mi się tylko podczas posiłków. Była tak miła, że zjadała za mnie wszystko to, czego nie lubiłam. A nie lubiłam nic, poza słodyczami. A słodyczy na obiad nie było nigdy. Nie wiem, czy wszystkie dzieci tak mają, ale dla mnie posiłki zawsze były karą. Miałam o wiele ciekawsze rzeczy do roboty, niż jedzenie.

Niektórzy rodzice myślą, że robiąc swojemu jedynakowi siostrzyczkę lub braciszka w prezencie fundują mu towarzysza zabaw, a sobie względny spokój, bo dzieci przebywają we dwójkę i razem ciekawie spędzają czas. Hahahaha. Dobre sobie. Ok, może tak jest kiedy różnica wieku jest nieduża. Nieduża to maksymalnie rok. Trzy lata różnicy w wieku szkolnym i przedszkolnym to jest przepaść. Nie do przeskoczenia. Całe dzieciństwo upłynęło mi na uciekaniu przed młodszą siostrą i unikaniu jej towarzystwa. Kiedy to mi się udało oddawałam się marzeniom o byciu jedynaczką. Nie bawiłyśmy się razem. Co najwyżej się ze sobą kłóciłyśmy. Chyba nie o to chodziło rodzicom. 

Zobacz też: 



Bycie starszą siostrą ma swoje zalety. Przez kilka(naście) pierwszych lat jest się tą większą i mądrzejszą. Szkoda, że nie tam gdzie trzeba ;) Wcale nie oznacza to więcej przywilejów. Jedynie więcej obowiązków. Znacie to pewnie "Jesteś starsza, mądrzejsza, ustąp siostrzyczce".


Dorosłe siostry


Musiało minąć wiele lat, żeby "młodsza siostra" stała się po prostu "normalnym człowiekiem". Jak każdy inny. W końcu udało jej się skończyć studia, znaleźć pracę, wyszkolić się w jakiejś dziedzinie i teraz można już traktować ją jak normalnego człowieka, a nie męczącą młodszą siostrę.

W dzieciństwie marzyłam o tym, żeby być jedynaczką. Teraz jestem szczęśliwa, że mam siostrę i nie wiem, jak bym sobie poradziła bez niej. Niby z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Też.  Nasze zdjęcia są tak świetne, że aż nie mogą zostać upublicznione ;) Czasami faktycznie z rodziną jest ciężko. Pamiętam taką jedną wspólną wyprawę na lodowisko. Zwiedziłyśmy wszystkie lodowiska w Krakowie i... wróciły do domu nie pojeździwszy. Tak marudziłam. Monika powiedziała, że już nigdy mnie nie weźmie na lodowisko. Ja teraz też już bym się z nią bała jeździć na łyżwach.

Kilka razy jednak siostra uratowała mi życie. Kiedy kupiłam sobie żel z fluorem do zębów, uświadomiła mi, że fluor w takich produktach jest toksyczny. A jak nazbierałam sobie mirabelek, powiedziała, że są trujące. Wtedy się wkurzyłam. Poszłam specjalnie do parku. Zostawiłam dziecko w wózku na drodze i weszłam w las zbierać te mirabelki. Upaprałam się cała. Umęczyłam od kucania. Ale byłam z siebie taka dumna. Zdobyłam za darmo kilogram mirabelek. A ona mi pisze smsa, z wykrzyknikiem, że one są trujące. Albo kiedy przypomniałam sobie o jedzeniu skorupek z jajek, Monika się mnie pyta, czy jestem pewna, że one mi się nie zaczną osadzać gdzieś w nerkach. No nie jestem pewna. I tak się skończyło moje jedzenie skorupek.

Źródło: freestock.org

Mojej siostrze zawdzięczam posiadanie patelni, rękawiczki kuchennej i pięknej, materiałowej torby. Jest dla mnie również autorytetem ponieważ na co dzień zajmuje się ratowaniem życia innych ludzi. Najczęściej ratuje ich przed lekarzami.

Posiadanie siostry to kara boska w dzieciństwie. Ale taka jest cena za laskę boską, jaką jest posiadanie rodzeństwa w dorosłym życiu. To jest coś, co docenia się dopiero później, kiedy człowiek dorośnie, dojrzeje i kilka razy się sparzy na wszelkiej maści "przyjaciołach". Wtedy okazuje się, że siostra wcale nie taka okropna. Nawet bardzo kochana, pomimo że czasami przemądrzała. Fajnie mieć siostrę, chociaż idealnie żeby pojawiała się ona w życiu dopiero tak po skończeniu dwudziestu lat ;) Rodzeństwo to jedna z lepszych inwestycji w życie jedynaka.

2 komentarze:

  1. Z całą pewnością tak: "rodzeństwo to jedna z lepszych inwestycji w życie jednaka". Mam starszą o 2 lata siostrę, która zawsze stała i stoi za mną murem i 6 lat młodszego brata, który kiedyś był dla nas żywą lalką , ale teraz jest już super facetem po 40-ce, na którego zawsze można liczyć. Wszyscy już mamy swoich mężów i żony, i dzieci, ale nadal trzymamy się razem - najlepiej mieć rzecz jasna starszego brata, który ma tuzin kolegów, ale i mój układ polecam.Basia

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem jedynaczką i mam podobne refleksje. W dzieciństwie byłam przeszczęśliwa, że nie mam rodzeństwa. Sytuacja się zmieniła gdzieś w okolicach 17-nastego roku życia.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...