poniedziałek, 14 listopada 2016

Bieganie: Pierwsze wrażenia po pierwszym śniegu

Wczoraj zaliczyłam moje pierwsze bieganie po śniegu. No, może nie pierwsze w życiu, ale pierwsze w sezonie. I pierwsze od dwóch lat (zeszłej zimy nie biegałam w ogóle). I było fajnie. Trochę zimno, trochę ślisko, podeszłam do tego treningu z pewną obawą i sporą dozą ostrożności. Ale udało mi się zrobić 11 km i ani razu się nie poślizgnąć. Jestem z siebie dumna i swój pierwszy śniegowy bieg mam zaliczony. 



Miałam dylemat czy wychodzić biegać, czy zostać w domu. Wiadomo, że miałam ochotę pobiegać. Ale też bałam się, że za zimno i za ślisko. Rozchoruję się albo coś sobie złamię i więcej szkody niż pożytku z tego będzie. Ja dopiero wracam do biegania (patrz: Wielki powrót do biegania i Kilka słów o powrotach) i zdaję sobie sprawę z pewnych swoich ograniczeń. Ostatecznie szalę przeważył fakt, że w ogóle w tym tygodniu nie biegałam i byłam zaledwie na jednym 5 kilometrowym spacerze. Trochę mało. Zdecydowałam, że wyjdę i zobaczę. Najwyżej po 10 minutach wrócę. Żaden wstyd. Próbowałam, a jak się nie da, to się nie da. Ale się dało.



Pod klatką, kiedy próbowałam złapać GPSa spotkałam znajomego z treningów Biegam Bo Lubię Kraków. Ucięliśmy sobie krótką pogawędkę o bieganiu i pogodzie po czym wyruszyłam szukać GPSa gdzie indziej. W końcu telefon złapał sygnał i mogłam rozpocząć trening. To był ładny, jasny poranek. Temperatura wynosiła około - 1 stopnia. Powoli wychodziło słońce a drzewa i krzewy były delikatnie przyprószone świeżym, białym śniegiem. Co ciekawe samochody były zawalone wielką kopą tegoż śniegu ;) A chodniki bardzo śliskie. 



Zaczęłam ostrożnie. Powoli sobie truchtałam próbując się nie poślizgnąć. Bieganie w dość niskiej temperaturze i po śliskiej nawierzchni męczy trochę bardziej. Ale akurat szybko wyszło słońce, zrobiło się dość ciepło (jak dla biegającego) i lód pokrywający chodniki stopniał. Teraz biegło się już normalnie. Nawet na chwilę zdjęłam czapkę i rękawiczki, bo zrobiło mi się za gorąco. Po chwili jednak musiałam założyć je ponownie, bo jednak było zimno ;) 



Zrobiłam 11 km w średnim tempie 06:57 min/km. Co ciekawe endomondo twierdzi, że te pierwszy kilometr kiedy człapałam próbując się nie poślizgnąć był najszybszy. Ta aplikacja nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Ale przyzwyczaiłam się i jakoś nie chce mi się szukać czegoś innego. Ostatecznie cokolwiek by nie pokazało nijak nie wpływa to na to, jak faktycznie wyglądał mój trening. 


Kliknij, aby powiększyć

Pierwszy bieg po pierwszym śniegu mam zaliczony. Było lepiej, niż się spodziewałam. Nie sądziłam, że uda mi się zrobić więcej niż 6-8 km, a te 11 km to tak właściwie na luzie poszło. Pierwsze kilometry były trudne, ale później już z górki. Trochę mnie tylko kolana bolały. Nie wiem, czy z zimna czy z czegoś innego. Zdecydowanie bieganie zimą jest fajne. Zawsze to jakieś urozmaicenie zarówno samego treningu, jak i krajobrazu. Jeżeli ktoś się boi, to zachęcam, nie bójcie się biegać zimą. Nie ma czego.

Polecam:

    8 komentarzy:

    1. Zaczęłam bieganie w lutym tego roku. Było zimno i nieprzyjemnie, ale biegało mi się zadziwiająco dobrze! Niestety moje kolana odmówiły posłuszeństwa i teraz zostały mi już tylko kije, ale zima nie jest taka straszna, jak by się mogło wydawać:)

      OdpowiedzUsuń
    2. Ja biegałem jeszcze we wrześniu, ale teraz miałem przerwę. Dotarłem do 15 km na raz, i mam zamiar niedługo wrócić. Ciekawy wpis i zachęcający, aby nie rezygnować nawet zimą :)

      OdpowiedzUsuń
    3. A ja wciąż szukam motywacji, żeby w ogóle zacząć biegać, więc tym bardziej podziwiam Cię za to, że również w taką pogodę wychodzisz i się nie poddajesz. Brawo!

      OdpowiedzUsuń
    4. Do biegania zimą można się przyzwyczaić :) U mnie zawsze najgorszy jest moment, kiedy mam wyjść z ciepłego domku - potrafię znaleźć milion wymówek żeby tylko nie iść na trening :P w sumie to zdecydowanie bardziej wolę bieganie w chłodne dni niż w upały :)

      OdpowiedzUsuń
    5. Pamiętam jak parę lat temu zaczynałam swoją przygodę z bieganiem i właśnie zimą robiłam sobie od niego przerwę. Później przyszły przygotowania do maratonu i polubiłam bieganie zimą. Cieszę się, że zrobiło się już trochę zimniej, lubię to mroźne powietrze gdy wychodzę na dwór. Patrząc na Twoje zdjęcia masz bardzo urokliwą trasę do biegania :)

      OdpowiedzUsuń
    6. U mnie bieganie to nie prosta sprawa, ale może w końcu się przełamie :)

      www.my-healthy-lifestylee.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
    7. Fajnie że zdecydowałaś się jednak wyjść pobiegać. Na szczęście pogoda jest jeszcze łaskawa, wiec można czerpać przyjemność z ostatnich biegów.

      OdpowiedzUsuń

    W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...