środa, 5 października 2016

Sportowe podsumowanie września 2016

Wrzesień upłynął mi na długim spacerowaniu. Biegałam niewiele. Tylko tyle, ile się dało ;) Tak raz w tygodniu. W weekend. Po ok. 6-7 km, żeby nie przesadzić na początek. I nie zmęczyć się za bardzo. W drugiej połowie miesiąca już po ok. 10 km. Trochę pracowałam również nad mięśniami dźwigając ciężary i robiąc brzuszki. Nie zabrakło też rozciągania i wygibasów. Wrzesień był spoko. Przemierzyłam na nogach ponad 250 km. To mój absolutny rekord.






Kiedy przyszło mi na maila podsumowanie liczb w endomondo byłam bardzo pozytywnie zaskoczona i niesamowicie dumna z siebie. Jak widzicie niżej udało mi się zrobić na moich nóżkach ponad 250 km. W tym 193 km spacerów i 59 km biegania. No powiedzmy, że 60 km ;) Spędziłam aktywnie ponad 45 godzin. Wliczamy w to zarówno chodzenie, jak i bieganie. I chodzenia było zdecydowanie więcej. W tygodniu prawie codziennie wychodziłam na kilkunastokilometrowy spacer. Biegałam znacznie mniej, bo nie miałam możliwości tak często zostawiać z kimś dziecka. Najczęściej chodziłam po osiedlu tam i z powrotem i sama nie wiem, jakim cudem się tyle kilometrów uzbierało. Ale jeżeli tylko ktoś ma możliwość to na spacery polecam Lasek Wolski.



Na poniższym  obrazku (można kliknąć, aby go powiększyć) wszystko jest ładnie rozpisane. Na różowo są spacery, a na zielono bieganie. Przy każdym dniu jest też liczba określająca przebytą ilość kilometrów. Jak widzicie zdecydowanie przeważa chodzenie. Przy bieganiu jestem ostrożna zarówno jeżeli chodzi o częstotliwość, jak i ilość kilometrów. Nie chciałabym na samym wstępie zrobić sobie krzywdy ;) Kontuzja to ostatnia rzecz, jaka mi teraz potrzebna.

Kliknij, aby powiększyć
We wrześniu udało mi się siedem razy wyjść pobiegać. Taka szczęśliwa siódemka. Jak widzicie na początku było to ok. 6 km, później pokusiłam się o przedłużenie trasy. Moje średnie tempo waha się od 06:18 min/km do 06:43 min/km. Spokojnie, ale nie uważam, żebym się jakoś niemiłosiernie wlekła ;) Zaliczyłam również jeden bieg w deszczu i stwierdzam, że jednak bieganie w deszczu jest fajne

Kliknij, aby powiększyć




Kliknij, aby powiększyć
Nie zdecydowałam się jeszcze na żaden start w zawodach, ale kibicowałam podczas 2. PKO Biegu Charytatywnego w Krakowie na stadionie AWFu. I tak strasznie mnie kusiło zerwać z kogoś koszulkę z numerem startowym i pobiec zamiast niego. Powstrzymywało mnie tylko to, że na rękach trzymam dziecko. Tylko to ;)  


Jeżeli chodzi o moją aktywność we wrześniu to zdecydowanie panowała tendencja wzrostowa, co niesamowicie mnie cieszy. Mam nadzieję, że październik nie będzie wiele gorszy. Na pewno pogoda już tak nie będzie rozpieszczać i ciężko będzie ciągnąć dziecko na kilkugodzinne spacery w deszcz i wiatr. Chyba będę musiałam bardziej skupić się na ćwiczeniach w domu. Ale to dobrze. Już nie mogę się doczekać chwili, kiedy ponownie zrobię szpagat.



Jestem bardzo zadowolona z tego, co udało mi się osiągnąć we wrześniu. Widzę ogromny postęp w porównaniu do sierpnia 2016. Teraz, w październiki chcę skupić się na rozciąganiu i stabilności. Jesienna aura bardzo sprzyja ćwiczeniom w pomieszczeniu. I mam nadzieję, że za miesiąc będę się mogła pochwalić czymś więcej, niż tylko cyferkami. 

7 komentarzy:

  1. Gratuluję! :) U mnie niestety wrzesień wypadł dużo gorzej, chociaż chodzenia również było u mnie sporo. Muszę się wziąć za siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Graulacje Aniu! Świetnie, że wracasz do formy i jest postęp:)
    Znowu jesteś taka szczuplutka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. też uczestniczyłam w 2 PKO Biegu Charytatywnym.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...