środa, 12 października 2016

Kilka słów o powrotach

Powroty są romantyczne. Fajne. Ale też trudne. Towarzyszy im szereg zarówno pozytywnych, jak i negatywnych emocji. Moja przerwa od biegania trwała około 9 miesięcy i tak jakoś wyszło, że jednocześnie stała się przerwą od praktycznie wszystkich aktywności fizycznych poza spacerami. I sprzątaniem, rzecz jasna ;) Trochę nie mogłam się doczekać, aż odzyskam swoje ciało. Trochę sądziłam, że to już koniec i powrotu nie będzie. Że nie będę miała już siły ani możliwości.



Moja przerwa w bieganiu i sporcie spowodowana była ciążą. Teraz trochę żałuję, że tak od razu zaprzestałam ćwiczeń. Z drugiej strony, jeżeli w 5 tygodniu wylądowałam w szpitalu z diagnozą zagrożenie poronieniem to nie dziwcie się, że później już się bałam. Szczególnie, że wszyscy dookoła również mnie straszyli i podsycali ten lęk przed nadmierną aktywnością fizyczną. Pisząc wszyscy mam na myśli lekarzy i pielęgniarki, a także najbliższą rodzinę. Teraz żałuję, bo spokojnie mogłam być bardziej aktywna w ciąży. Teraz łatwiej byłoby mi wrócić do poprzedniej formy. Ale cóż, czasu nie cofnę. Płakać też nie będę, bo to nic nie zmieni.


 


W ciąży często tęskniłam za bieganiem. Marzyłam, żeby wskoczyć w sportowe buty i dać się nieść swoim nogom prosto przed siebie. Jednocześnie obawiałam się, czy będę w stanie przebiec chociażby kilometr po takiej przerwie i takim obciążeniu, jakim jest ciąża. Byłam. Mój pierwszy bieg po takiej przerwie pozytywnie zaskoczył. Mój wielki powrót do biegania odbył się bezboleśnie. Jasne, kondycja nie ta, ale było lepiej niż przypuszczałam. A po kilku razach właściwie nie widzę różnicy pomiędzy swoją formą biegową sprzed ciąży, a tą teraz. 

Jednak wcale wszystko nie jest takie wspaniałe i kolorowe. A ja nie samym bieganiem żyję. O ile w tej kwestii niewiele się zmieniło, to w innych jest już gorzej. Cała moja gibkość i elastyczność gdzieś się ulotniła. Nie wiem, kiedy znowu będę w stanie zrobić szpagat czy mostek. Czuję się jak taka drętwa kłoda. Owszem rozciągam się. A raczej próbuję. I ciężko idzie. Bardzo opornie. Denerwuje mnie to i smuci. Mam wrażenie, że jestem na początku drogi i znowu muszę walczyć o coś, co już miałam. Ciężko się również zmotywować, kiedy tak słabo wszystko idzie. A brak ćwiczeń nie poprawia sytuacji. 
Teraz o takich wygibasach mogę tylko pomarzyć
Również z siłą mam problem. Kiedy wróciłam ze szpitala z trudem byłam w stanie podnieść swojego psa. A to niespełna 10 kilogramowa kuleczka. Do dzisiaj nie jestem w stanie zrobić poprawnie chociażby dwóch pompek. Ratuję się damskimi, ale nie przypuszczałam, że kiedykolwiek do tego dojdzie. Ja zawsze ćwiczyłam normalne, męskie pompki. A teraz taki regres. Smutno. 

Powroty są fajne, jeżeli wszystko łatwo idzie. Tak, jak z bieganiem. Ale kiedy przed nami piętrzą się trudności to wcale nie jest już tak kolorowo. Chcę odzyskać swoją formę i wiadomo, to jest do zrobienia. Czasami jednak dopada mnie zwątpienie, że już nigdy się nie uda i że przepadło na zawsze. Przede mną wiele miesięcy ciężkiej pracy.

Zobacz też: 

3 komentarze:

  1. Powroty bywają ciężki, ale i też bardzo motywujące :) Kiedy już wiemy na co nas stać, to łatwiej jest to ponownie osiągnąć

    OdpowiedzUsuń
  2. Asia - smakibiegania.pl13 października 2016 14:12

    U mnie zazwyczaj powroty były bardzo trudne, głowa i ciało były spragnione biegania i endorfin, a spotykało mnie małe rozczarowanie - bo kondycja już nie ta sama, nogi jakieś takie ciężkie po kilku kilometrach... Grunt to się nie załamywać :) Podobno ciało nie zapomina aktywnego trybu życiu i łatwiej i szybciej odzyskać formę gdy już się kiedyś trenowało, więc spokojnie, to tylko kwestia czasu i regularnych ćwiczeń :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę tym, którzy znajdują w bieganiu przyjemność. Popróbowałem tego kilka lat temu, skończyło się bolącą pół roku kontuzją i definitywnym zniechęceniem. Gdybyś widziała moją minę, gdy lekarz zaleca mi ruch na świeżym powietrzu...

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...