środa, 28 września 2016

Zabierałabym psa do sklepu na zakupy

Brałabym ze sobą psa idą do sklepu na zakupy. Gdybym tylko mogła. Bo to wygodne. Bo więcej czasu mogę wówczas spędzić z psem. Bo nie widzę powodu, żeby psa nie brać do sklepu. Ten powód oczywiście mogą widzieć inni kupujący lub właściciel sklepu. Ale dla mnie jako właścicielki psa nie ma żadnego powodu, żeby tego psa do sklepu nie zabierać. No może poza taką tabliczką przed wejście z napisem "Zakaz wprowadzania psów".



Oczywiście zaraz odezwą się wielce zbulwersowani, że sklep to nie jest miejsca dla psa. No może nie. Tak samo jak miejscem dla psa nie jest autobus czy pociąg. Nie jest nim również mieszkanie przyjaciół do których przychodzimy w odwiedziny. Blokowisko, gdzie chodzimy na spacery, bo w takim mieszkamy też nie jest idealnym miejscem dla psa. Chociaż zaraz, zaraz. Może jakiś pies by się wypowiedział. 



To prawda, że są psy które stresują się w centrum handlowym, źle znoszą podróże i nie cierpią dzieci. Można mu te bodźce ograniczyć lub go z nimi oswajać i pracować nad tym. To już decyzja właściciela. Jak właściciel jest samotnikiem i nie rusza się z domu, to nie ma potrzeby, żeby psa uczyć przebywania z dziećmi czy zachowywania się w aucie czy autobusie. Inaczej sprawa wygląda w przypadku wielodzietnej rodziny, która kilka razy do roku jeździ na wakacje. Wtedy warto z psem popracować. To samo jest ze sklepami. Jeżeli twój pies nie lubi tam chodzić, a nie chcesz lub nie musisz go tam brać jest ok. W innym przypadku jest ok oswajanie psa ze sklepem. Rozumiem, że może to być stresujące, ale nie bardziej niż jazda autobusem, serio. Nie dramatyzujmy, że pies na zakupach przeżywa jakieś straszne katusze. Podejrzewam, że niektórym nie robi wielkiej różnicy czy spacerują alejkami miasta czy alejkami sklepowymi. Zajmijmy się więc własnymi dziećmi (i psami) zamiast wtrącać do tego, jak sąsiad swoje maluchy wychowuje. 


Przy okazji chciałabym poinformować właścicieli czworonogów, że monotlenek diwodoru to nic innego, niż... woda. Po prostu. Sprytny, legalny i skuteczny sposób, żeby wyegzekwować nie wyprowadzanie psów na trawnik właśnie przestał działać.

Zobacz też:

8 komentarzy:

  1. Ale trzeba być chamskim, żeby tak ludzi straszyć. Przecież pies też musi gdzieś załatwić swoje potrzeby :( I z tym wchodzeniem do sklepu też się zgadzam! Niektóre psy byłyby zachwycone nawet w głośnym centrum handlowym, przecież to właściciel najlepiej wie co im służy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam dwa duże psy i chyba jednak nie zabrałabym ich do sklepu ze względu na to, że na pewno nie chcialyby odejść od stoiska mięsnego tak długo, aż nie zostałyby czymś poczęstowane. Wyobrażam też sobie, że slina cieklaby im z pyskow z powodu nadmiaru bodźców wechowych.
    A co do tabliczki ns zdjęciu, cóż, warto uczyć sie chemii:-) Samo życie! ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Ps
    Co do twojej uwagi na temat spamowania linkami firmowymi...Zwróć uwagę, że dziś wiele blogów to juz marki same w sobie.Autorzy blogów prowadza e-sklepy, wielu blogerów zostawia komentarze m.in po to by mieć okazję zainteresować czytelników komentowanego bloga wlasnymi usługami.Chyba, ze masz na mydli chsmski spam typu:"Swietny blog, zrzucilam x kg sprawdź w jaki sposób". Taki spam owszrm, jest irytujacy.
    Wiesz, bs Instagramie panuje istna plaga ofert "Cheap friend"czy" cheap follower".Wrzucilam więc do pseudonimu dodatek "I never buy follower" i choć ubylo mi parę kont sledzacych mnie, to przestałam otrzymywać te absurdalne oferty...
    Jednak przyslowiowym kijem nie zmienisz nurtu Wisły...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ps
    Co do twojej uwagi na temat spamowania linkami firmowymi...Zwróć uwagę, że dziś wiele blogów to juz marki same w sobie.Autorzy blogów prowadza e-sklepy, wielu blogerów zostawia komentarze m.in po to by mieć okazję zainteresować czytelników komentowanego bloga wlasnymi usługami.Chyba, ze masz na mydli chsmski spam typu:"Swietny blog, zrzucilam x kg sprawdź w jaki sposób". Taki spam owszrm, jest irytujacy.
    Wiesz, bs Instagramie panuje istna plaga ofert "Cheap friend"czy" cheap follower".Wrzucilam więc do pseudonimu dodatek "I never buy follower" i choć ubylo mi parę kont sledzacych mnie, to przestałam otrzymywać te absurdalne oferty...
    Jednak przyslowiowym kijem nie zmienisz nurtu Wisły...

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jak kocham psy, jak mimo wszystko nie zabrałabym swojego do sklepu. Za dużo bodźców węchowych mimo wszystko. Pies i stoisko z wędlinami? Przy moim niereformowalnym łakomczuszku... Albo sklep z ubraniami i przechadzające się między wieszakami psy zostawiające wszędzie sierść? Nie brzmi zachęcająco mimo wszystko. Bo kto miałby potem czyścic nowe przecież ubrania? lepiej zabrać psa na spacer do parku niż do sklepu mimo wszystko. :)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam dwa duże psy i chyba jednak nie zabrałabym ich do sklepu ze względu na to, że na pewno nie chcialyby odejść od stoiska mięsnego tak długo, aż nie zostałyby czymś poczęstowane. Wyobrażam też sobie, że slina cieklaby im z pyskow z powodu nadmiaru bodźców wechowych.
    A co do tabliczki ns zdjęciu, cóż, warto uczyć sie chemii:-) Samo życie! ��

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też nie zabrała bym psa do sklepu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też nie zabrała bym psa do sklepu.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...