sobota, 27 sierpnia 2016

Wielki powrót do biegania

Po długich 9 miesiącach bez biegania wreszcie postanowiłam wskoczyć w buty sportowe i zrobić sobie krótką rundkę testową po najbliższej okolicy. I było świetnie. Zapowiada się big come back. Wreszcie wolna i pełna sił, gotowa na kolejne wyzwania i walkę o nowe rekordy. Bieganie było dla mnie czymś więcej, niż tylko sportem, sposobem na zdrowe ciało i dobrą kondycję. Bieganie to również pasja i forma psychicznego odprężenia. Bardzo mi tego brakowało. 


W marcu, po czterech miesiącach abstynencji napisałam na blogu, że tęsknię za bieganiem. Uczucie to towarzyszyło mi przez cały okres ciąży. Z zazdrością śledziłam poczynania moich biegowych kolegów i koleżanek. Oni zdobywali kolejne medali, kolejne życiówki, zaliczali coraz to nowe ciekawe biegi, a ja mogła tylko biernie to śledzić. A kondycja spadała. Ale teraz wszystko się odmieni. Wracam do gry :)



Moje pierwsze biegowe wyjście to była wielka niewiadoma. Co prawda przez całą ciążę byłam dość aktywna. Na tyle, na ile można być aktywną w ciąży hahahaha if you know what I mean ;) Już w połowie lipca rozpoczęłam jednak łagodny proces powracania do formy. Dużo chodziłam i wykorzystywałam do treningów schody na 9 piętro. Właściwie to pieszo, spacerując z wózkiem pokonałam więcej kilometrów, niż zazwyczaj udawało mi się wybiegać ;) I to była dobra wróżba. To znaczyło, że moja kondycja może być wcale nie taka najgorsza.


Miałam rację. Udało mi się biec w miarę równym tempem przez 40 minut bez zatrzymywania się. Pomijając krótkie, wymuszone przystanki na światłach. Ale to nie było ze zmęczenia. Tak szczerze, to mam teraz znacznie lepszą formę, niż kiedy zaczynałam biegać. Odczuwałam drobne problemy z oddychaniem, troszkę bolały mnie kolana, ale to takie drobiazgi. Jest dobrze.  I przede wszystkim wiem już co i jak. Łatwiej jest wracać do formy po przerwie, niż budować kondycję od zera, więc widzę to wszystko w jasnych barwach. Co prawda na wstępnie kochane endomondo zrobiło mi dowcip i wysłało mnie gdzieś hen daleko, gdzie wcale mnie nie było. No cóż, takiego czasu jaki dzisiaj objawił mi mój telefon to w życiu nie miałam. I prędko pewnie mieć nie będę ;) 

Kliknij, aby powiększyć


Kiedy minął pierwszy strach i okazało się, że nogi nie odmawiają posłuszeństwa tylko bez większego trudu mkną przed siebie, poczułam ogromny zastrzyk endorfin. Mega radość. Z uśmiechem mijałam innych biegaczy. Tak, teraz w końcu znowu jestem jedną z was. To było wspaniałe uczucie. Wczesny poranek, piękne słońce i rześki wiatr. Było cudownie pomimo ciężkiej i nieprzespanej nocy (bynajmniej nie z powodu dziecka). Ten poranny trening pomógł mi ponownie uwierzyć w swoje siły i dał nadzieję, że jeszcze wiele mogę osiągnąć. 


Cieszy mnie też, że teraz kiedy siedzę z małym Dominikiem w domu mam więcej czasu na ćwiczenia. Będę mogła lepiej zadbać o swoją formę. Nie wiem jeszcze, kiedy pierwszy start. Nie wiem też czy zdecyduję się na 5 km czy od razu pokuszę o 10 km. Na pewno będzie to starannie wybrany bieg, bo startowanie we wszystkim jak leci już nie będzie możliwe. I ma to swoje dobre strony. Jeszcze nie mam żadnych specjalnych planów na biegową przyszłość. Jednego tylko jestem pewna, ona będzie. Trochę się tego obawiałam, ale nie zrezygnuję z biegania. Może nawet zacznę je traktować poważniej ;)

10 komentarzy:

  1. Osobiście nie biegam, sportów za dużo nie uprawiam, ale jestem za aktywnym życiem. Spacery z dzieckiem, jazda na rowerze, bieganie za nim, to jak dla mnie wystarczająco. Także życzę powodzenia w bieganiu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczęście jest coś takiego, jak pamięć mięśni, więc jeśli kiedyś biegałaś i byłaś aktywna, to po takiej przerwie nie powinnaś mieć żadnego powrotu do formy :) A i z doświadczenia wiem, że taki power, jaki daje macierzyństwo, sprawia, że to BIEGANIE jest jeszcze bardziej efektywne i po prostu fajniejsze ;) Powodzenia; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Na szczęście jest coś takiego, jak pamięć mięśni, więc jeśli kiedyś biegałaś i byłaś aktywna, to po takiej przerwie nie powinnaś mieć żadnego powrotu do formy :) A i z doświadczenia wiem, że taki power, jaki daje macierzyństwo, sprawia, że to BIEGANIE jest jeszcze bardziej efektywne i po prostu fajniejsze ;) Powodzenia; )

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeeej, tak strasznie się cieszę, że wszystko idzie tak super! Musimy się w takim razie umówić kiedyś na jakieś bieganie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawo Ty1 :) Ja osobiście nie lubię biegać, ale preferuję za to inne formy typu rower lub kijki, ważne, by robić co się lubi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje! Czasami przerwa, nawet taka dluga, milo zaskakuje :) Czekam na kolejne wyzwania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Superrr! Zawsze możesz zabrać Dominika na kajaki, Pilica się bardzo dobrze sprawdza do takich spływów z dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję powrotu w takim razie i życzę powodzenia ☺ sama wiem ile bieganie daje radości 😀

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluje powrotu ;) Ja właśnie od tygodnia zaczęłam biegać z powrotem :) Trzymam kciuki za ciebie.
    www.tinabiega.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...