czwartek, 25 sierpnia 2016

Odczepcie się od bawełnianych gaci, czyli dlaczego noszę ciuchy po domu

Bawełniane gacie i ciuchy po domu, czyli symbol wygody ale też niechlujstwa, braku atrakcyjności, może lenistwa i zaniedbania. No cóż, dla mnie przede wszystkim wygody. Swobody. I zdrowia psychicznego. Znacie fanpage "Ciuchy po domu"? Stare, poplamione, powyciągane. Takie, w których wstyd listonoszowi otworzyć czy panu, który przywiózł pizzę.
Ciuchy i fryzura "po domu"

Całe dzieciństwo mama kazała mi się przebierać w ciuchy po domu. Nie, ja nic nie miałam do tego, że były brzydkie. Po prostu mi się przebierać nie chciało. Tak jak teraz mi się ubierać nie chce ;) Później dopiero się mamie odmieniło, jak się moda zmieniła. I teraz mi powtarza, żebym ładnie się po domu ubierała. Nawet jak jestem sama. Dla siebie. No cóż. Najlepsze co mogę zrobić dla siebie jak jestem sama to nie ubierać się w ogóle ;)




Dlaczego bawełniane gacie są spoko?

Bawełniane gacie są spoko, bo mi w nich dobrze. Na tym mogłabym zakończyć. Ale rozwinę. Lubię bawełniane gacie, bo są wygodne. Ubranie ma być przede wszystkim wygodne. Dopiero później ładne. Przynajmniej tak wygląda moja hierarchia wartości. W ładnych majtkach wcale nie czuję się lepiej. Nie czuję się ładniejsza, bardziej pewna siebie czy atrakcyjna. W najlepszym wypadku czuję się dokładnie tak samo, jak w bawełnianych gaciach.
Podobno bawełniane gacie odstraszają mężczyzn. Takiego tchórza, co się majtek boi, to nawet lepiej żeby odstraszyły. Mojego jakoś nie odstraszyły, więc nie ma co demonizować wygodnej bielizny. 

Dlaczego nosze ciuchy po domu?

Bo mam ich bardzo dużo, a nigdzie indziej bym ich nie założyła ;) Bo są wygodne. Bo na luzie wycieram w nie ręce nie tylko z wody, ale również z oleju czy nutelli. Bo dobrze się w nich czuję. I wcale nie przebieram się na szybkości w coś lepszego, kiedy ktoś zadzwoni do drzwi. Czasami nawet wychodzę tak z psem lub do kiosku. Jak taka fleja. Bo kto mi zabroni? Rodzice i tak mnie kochają ;) Ciuchy po domu są dla mnie trochę jak brak makijażu przy problemach z cerą. Można się poprawić, ale nikt nie powinien hejtować, jeżeli się tego nie robi. Mój dom, moje królestwo, moje szmaty. Uwielbiam po przekroczeniu progu zrzucić z siebie te ładne ubranka i wskoczyć w swój zaplamiony dresik. To tak, jakbym co całym dniu dźwigania zrzucała z siebie ten ciężar. 

Ciuchy po domu i bawełniane gacie, a samopoczucie

Serio, poplamiony dres wcale mi psuje nastroju.  Psułaby mi go ładna sukienka, gdybym ją założyła wbrew swojemu wewnętrznemu przeczuciu. Czułabym się wtedy taka przytłoczona. Czasami, kiedy czuję się źle, próbuję sobie pomóc strojem. Czasami nawet pomaga. Czasami. Generalnie jednak jestem osobą, która stawia na pielęgnację i długofalowe efekty. Mam dziurawą bluzkę, ale zadbane dłonie i cerę. Kiedy mam doła, wolę zrobić maseczkę, niż wskoczyć w ładne ciuchy. Bo ani jedno ani drugie na doła nie pomoże, ale maseczka daje długofalowe efekty. Ciuchy zawsze można zdjąć i założyć i tak naprawdę nie zmieniają nic. Bawełniane gacie i ciuchy po domu są trochę jak kupne pierogi jedzone prosto z lodówki, z woreczka, rękami, zimne. Każdy czasami ich potrzebuje. Czasami nawet są lepsze od wykwintnego dania w restauracji.  A ciuchy po domu mają swój klimat i urok. Tak, jak kosz pod zlewem ;)

Ten wpis nie jest dissem ani hejtem w stronę Aniamaluje, której blog bardzo lubię i regularnie czytam. Jedynie zainspirowała mnie do wyrażenia swojego odmiennego zdania na temat ciuchów po domu i bawełnianych gaci. Tylko u mnie nie ma żadnej metafory. Dosłownie chodzi mi o bawełniane gacie i ciuchy po domu. I jeszcze o to, że lepiej się czuję kiedy mi wygodnie niż ładnie. 

A Wy jaki macie stosunek do bawełnianych gaci i ciuchów po domu?

Zobacz też: 

15 komentarzy:

  1. O tak, popieram w całej rozciągłości. Nawet jeśli na co dzień do pracy zakładam ubrania biznesowe, to w domu dres i znoszona podkoszulka zawsze się znajdzie, bo są wygodne. GRATULACJE za wpis.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tekst o mezczynach mnie zabił - w pozytywnym aspekcie! Dokładnie tak samo wygląda moja historia, bo mama kazała się przebierać. Mogę stwierdzić, że zmiana ubrań na te'domowe' to taki mały rytuał...

    OdpowiedzUsuń
  3. Też chodzę w domowych, okropnych ciuchach po domu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No jak bym czytała o sobie! W domu, to mi ma być wygodnie. Rzeczywistość to nie amerykański serial.. i raczej domowych czynności w szpilkach się nie wykonuje prawda? Ludziom czasem to się w dupach przewraca. Przedkładają sztuczność nad naturę.
    Ja po domu chodzę bez makijażu, w wygodnych ciuchach.. nawet do sklepu wyskoczę tak ubrana.. no bez przesady, nie dajmy się zwariować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne ! Ja bawełnianych gaci nie posiadam. Jednak wygoda w domu to podstawa. :) Tylko gorzej z zastosowaniem, bo praktycznie cały czas będąc w ruchu trudno przewidzieć kiedy w domu posiedzi się dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pracuje w biurze dużej korporacji. Do pracy trzeba wyglądać co najmniej schludnie.
    Ale po domu zakładam takie ciuchy, w jakich mi wygodnie.
    Bawełniane są super bo są zdrowe dla tyłka. Tyłek się nie poci ;)
    Dresy są super bo są miękkie, wygodne i nie siedzę jakbym kij połknęła ;)
    Podobnie jak Ty, przebierałam się "po domu" do zawsze i też wpoiła mi to Mama.
    Dla mnie to też pewna oszczędność ubrań: nie wypycham sobie kolan w eleganckich spodniach, nie szuram ulubionej sukienki kitłasząc się z dziećmi.
    Wygodne i praktyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również noszę ciuchy po domu, takie w których mi wygodnie. Takie ciuchy może nie psują nastroju, ale wydaje mi się, że gdy mamy gorszy dzień w cale nam nie pomagają go polepszyć. Dlatego rozciągnięte spodnie dresowe i poplamioną koszulkę wymieniłam na czarne legginsy i bawełnianą koszulkę z koronkowym wykończeniem. Pracuję w domu i po prostu lepiej się czuję w takich ciuchach niż w rozciągniętym dresie. Podobnie jest z makijażem. Codziennie robię delikatny makijaż mimo tego, że pracuję w domu. To pozwala mi się czuć zadbaną.

    OdpowiedzUsuń
  8. W bawełnie skora poza tym oddycha i w gorące dni nie odparzymy sobie 4 liter. ;) Ja tez po domu chodzę inaczej niż na dworze. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Akcpetuję, szanuję, mam odmienne stanowisko, ale o to chodzi by każdy był zadowolony ze swoich wyborów.
    Nigdy sobie nic nie odparzyłam, ubieram się w domu wygodnie ale tak, by czuć się kobietą a nie dresem. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nazywam się Andersen Robin, obecnie mieszka w Kalifornii USA piszę tę wiadomość, ponieważ jestem bardzo wdzięczny za to, co Wilson Tom, zrobił dla mnie i mojej rodziny, kiedy myślałem, że nie ma nadziei, że przyszedł i zrobić miejsce dla mnie i mojej rodziny pożyczając nam pożyczki na bardzo niskim oprocentowaniu w wysokości 2%. Nigdy nie myślałem, że nadal istnieje Bóg posłał i oryginalne poĹĽyczkodawcy w sieci ale ku mojemu zaskoczeniu dostałem pożyczkę bez marnowania dużo czasu, więc jeśli są tam szuka kredytu dowolnej ilości chciałbym polecić Ci Wilson Tom, dyrektor zarządzający Global Solution FINANSOWEGO, bo to Bóg zesłał człowiekowi, że może zmienić swoje życie na zawsze, więc jeśli naprawdę chcesz mieć lepsze życie bez niedoboru funduszu radziłbym ci się skontaktować z nim przez to e-mail poniżej globalfinancialsolution9@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja akurat rzadko przebieram sie w domu :) Tzn. jesli ide na zajecia czy pracy, po powrocie zwykle pozostaje w tych samych ubraniach. Jesli jest weekend i nie mam zadnych planow na wyjscie, nosze legginsy i takie typowe domowe ciuchy. Staram sie jednak, aby zawsze byly czyste i w miare schludne, bo nie raz musze nagle gdzies wyskoczyc do spozywczego czy odebrac paczke od listonosza, przywitac sie z sasiadem. I po prostu czuje sie w takich ciuchach lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Popieram! Zwłaszcza przy dzieciach domowy ubiór jest wskazany ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też w domu chodzę w wygodnych rzeczach. Jak komuś nie pasuje to niech zapowie wizytę wcześniej, to może się przebiorę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Po przekroczeniu progu mieszkania od razu wskakuje w mój tegoroczny prezent mikołajkowy czyli onsie! :D pozdrawiam Edyta z www.dekorujchwile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Bawełniane gacie - jak najbardziej :) Nie znoszę wszelkich koronek czy innych udziwnień, które mi się tu i ówdzie wpijają ;) Natomiast ciuchów "po domu" nie noszę - bo zwyczajnie takowych nie posiadam (no chyba że szlafrok się liczy ;) )

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...