piątek, 1 lipca 2016

Kiedy w ciąży iść na zwolnienie lekarskie?

W ciąży na zwolnienie lekarskie (tzw. L4) można iść już od pierwszych tygodni. Żeby było fajniej podczas tego zwolnienia otrzymujemy 100% naszego normalnego wynagrodzenia, a nie jak w przypadku zwykłej choroby 80%. Bo ciąża to nie choroba. Ciąża to coś poważniejszego, niż choroba. Kiedy w ciąży iść na zwolnienie lekarskie? Część kobiet bierze L4 z powodu ciąży już na samym początku. Na drugim, skrajnym biegunie znajdują się te, które pracują do ostatniego dnia, dosłownie do momentu porodu. Oczywiście jest jeszcze wiele opcji pośrednich. Można iść w ciąży na L4, kiedy brzuch będzie już większy i zacznie stanowić problem. Można też chodzić od czasu do czasu na kilka tygodni, wciąż wracając do pracy.

Kiedy w ciąży iść na zwolnienie
Źródło: pixabay.com



Spór o L4 na ciążę

Na forach internetowych możemy spotkać się z dwoma obozami. Pierwsza grupa uważa, że kobiety nadużywają zwolnień lekarskich w czasie ciąży. Że biorą L4 tylko dlatego, że mogą, a nie jest to podyktowane żadnymi względami zdrowotnymi. A przecież ciąża to nie choroba. I ktoś musi płacić za to, że ciężarna siedzi w domu. Szczególnie, że jest to zwolnienie płatne 100%, a czasami wychodzi nawet więcej niż wynosiłaby normalna pensja za przepracowany miesiąc (tak jest, ale jeszcze nie rozgryzłam na jakiej zasadzie to działa ;)). Leniwa kobieta siedzi sobie w domu, nic nie robi, płacą jej za to, a pracodawca musi kombinować z szukaniem kogoś na zastępstwo, przeszkolić taką osobę, zainwestować w nią itd.

Na drugim biegunie mamy sytuacje, kiedy kobiety z powodu ciąży są zwalniane. Albo pomimo swojego odmiennego i wyjątkowego stanu wykonują bardzo ciężkie i ryzykowne prace. A wszystko to właśnie z obawy przed zwolnieniem i utratą środków do życia. Kiedy prawa pracownika nie są respektowane i ciąża czy nie ciąża pracowniczki pracują fizycznie po kilkanaście godzin w szkodliwych warunkach. Często poza ogromnym dyskomfortem kończy się to utratą ciąży.

Obydwie te sytuacja mają miejsce i żadna nie jest dobra. Patologia drugiej chyba nie wymaga tłumaczenia. W pierwszym przypadku raz że narażamy pracodawcę na straty (i o ile to jest duża, prężna firma to nic jej nie będzie, ale w przypadku mniejszych przedsiębiorstw nie jest już tak łatwo i kolorowo), a dwa że w ten sposób zniechęcamy do zatrudniania kobiet. A później się dziwimy, że lepsze stanowiska zajęte są przez mężczyzn, chociaż kobiety mają równie dobre kwalifikacje. Kwalifikacje kwalifikacjami, ale facet w ciążę nie zajdzie i nie zniknie z tego powodu na L4.

Spór o L4 na ciążę
Źródło: pixabay.com

Zwolnienie od początku ciąży

Część kobiet decyduje się iść na L4 w momencie dowiedzenia się o ciąży. Taka postawa budzi wiele negatywnych emocji. Niektórzy mogą taką kobietę potępiać, bo przecież ciąży jeszcze nawet nie widać i spokojnie mogłaby pracować, ale jej się nie chce i woli siedzieć w domu na czyjś koszt. Moim zdaniem każda dziewczyna ma święte prawo iść na zwolnienie w ciąży wtedy, kiedy chce. Wtedy, kiedy uzna za słuszne. Bardzo wczesne zwolnienie może wynikać z lenistwa, ale pamiętajmy, że pierwszy trymestr ciąży to wcale nie taka sielanka. Po pierwsze kobiecie towarzyszą bardzo silne emocje związane z wiadomością o ciąży. Być może potrzebuje spokoju, żeby poukładać sobie wszystko w głowie. Sama ze sobą lub z partnerem albo rodziną. Warto wiedzieć, że to właśnie na samym początku bardzo często dochodzi do poronień. Dlatego zaleca się wstrzymać z ogłaszaniem tej nowiny tak do 3 miesiąca. W pierwszym trymestrze zarodek jest bardzo wrażliwy i nie rozumiem, jak można potępiać kobietę za to, że nie chce ryzykować. Trzecia sprawa jest taka, że na początku ciąży nie widać, ale czuć. Mdłości, zawroty głowy, osłabienie - ja osobiście przez pewien czas czułam się tak fatalnie, że gdybym nie wiedziała, że jestem w ciąży, myślałabym że umieram na jakąś poważną chorobę. A z tego co później się okazało całą ciążę przechodziłam nadzwyczaj dobrze, jak porównałam z koleżankami.
Poza tym pamiętajmy, że ciąża jest dość sporym obciążeniem dla organizmu kobiety (i dla psychiki też).  To normalne, że w takim stanie potrzebujemy więcej odpoczynku. Macierzyństwo to także ciężki kawałek chleba. Opieka nad dzieckiem jest wyczerpująca. Serio to takie dziwne i złe, że ktoś chciałby sobie przed wypocząć i wyspać się? Bo po urodzeniu dziecka to nie wiadomo, kiedy będzie taka możliwość.


Nie pójdę na L4 w ciąży

Druga skrajna postawa, kiedy kobieta decyduje się pracować do ostatniego dnia również często spotka się z krytyką. Że karierowiczka, że idiotka, że nie myśli o dziecku tylko na pierwszym miejscu stawia pracę. A moim zdaniem jeżeli ktoś lubi swoją pracę i nie jest ona zbyt wyczerpująca i stresująca, to nie ma powodu rezygnować. Sama przepracowałam praktycznie całą ciążę. Na zwolnieniu byłam w sumie jakieś 4-5 tygodni. Bo lubię swoją pracę, a siedzenie w domu na dłuższą metę mnie męczy. Bo moja praca nie jest ani ciężka fizycznie, ani stresująca. W żaden sposób nie narażałam swojego dziecka. Oczywiście pod koniec pracowałam już trochę krócej, trochę mniej intensywnie, częściej z domu. Robiłam tak, żeby dla mnie było najlepiej i najwygodniej. Nie ma obowiązku iść na L4 w ciąży i ciąża sama w sobie nie jest wskazaniem do zwolnienia lekarskiego. Co najwyżej różne związane z nią niedogodności, które mogą się pojawić. Ale nie muszą. I które każda kobieta inaczej znosi.


Kiedy iść na zwolnienie w ciąży?

Kiedy chcesz :) Kiedy czujesz, że tego potrzebujesz. I oczywiście wtedy, kiedy wynika to z zaleceń lekarskich. W niektórych zawodach stety niestety trzeba zrezygnować z pracy zaraz po zajściu w ciążę. W innych można pracować do samego końca. Wiele zależy również od tego, jak kobieta znosi ciążę. A każda znosi ją inaczej. Co więcej dochodzą mnie słuchy, że w ogóle każda ciąża jest inna. W pierwszej można czuć się świetnie, a w drugiej fatalnie. Albo na odwrót. Decydując się na L4 w ciąży warto pomyśleć o sobie i o dziecku. Zastanowić się, co będzie dla was najlepsze. Ile czasu potrzebujesz, żeby dobrze przygotować się do porodu i macierzyństwa (szkoła rodzenia, zakup wyprawki, przeczytanie kilku książek na ten temat, może wakacje i odpoczynek przed obowiązkami związanymi z opieką nad dzieckiem). Na pewno nie ma sensu iść na zwolnienie w ciąży tylko po to, żeby leżeć w czterech ścianach, nudzić się, gapić w sufit i niecierpliwić aż mąż wróci z pracy ;) Nie ma też sensu przepracowywać się i udowadniać komukolwiek (nawet sobie), że w ciąży wciąż jesteśmy tak samo skuteczne. Nie warto patrzeć na innych, że będą krzywo patrzeć. Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto skrytykuje naszą decyzję uznając ją za bezzasadną czy głupią. Jeżeli masz obawy lub źle się czujesz bez wyrzutów sumienia powinnaś iść na zwolnienie od razu. Jeżeli natomiast dobrze czujesz się w pracy, a lekarz też nie widzi przeciwwskazań spokojnie możesz pracować do końca.

Czy zwolnienie lekarskie w ciąży to fanaberia?
Źródło: pixabay.com

Czy zwolnienie lekarskie w ciąży to fanaberia?

I tak, i nie. Zależy od sytuacji. Czasami faktycznie nie ma żadnego innego powodu poza lenistwem i chciwością. Ale niekiedy zwolnienie lekarskie w ciąży jest konieczne, aby mogła ona przebiec prawidłowo. Nie da się ukryć, że ciążowe L4 bywa nadużywane przez kobiety. Tak samo jak kobiety (i pracownicy w ogóle) bywają wykorzystywani przez pracodawców. Nie mówiąc już o tym, jak nas wszystkich obywateli miażdżą rozmaite podatki i składki, które idą nikt w sumie nie wie na co, bo drogi wciąż dziurawe, a leczenie na fundusz to często jakaś farsa, a policja spisuje bezdomnych, bo osiedlowych bandytów ćpających dwa bloki dalej w klatce się boją.

 A jakie jest wasze zdanie na temat zwolnień w ciąży? Kiedy poszłyście na L4?

Zobacz też:

17 komentarzy:

  1. Ja na zwolnieniu byłam od 13 tygodnia, gdy mieliśmy duży stres związany ze zdrowiem naszego maleństwa, do tego o ile ominęły mnie mdłości to mogłam spać 24h na dobę. Chciałam wrócić do pracy, ale szef stwierdził że nie chce nas mieć na sumieniu i pracowałam ile chciałam i ile mogłam - z domu. Omijały więc mnie męczące dojazdy, nie siedziałam ileśtam godzin non stop przu komputerze, a dłubałam sobie na tyle na ile mi samopoczucie pozwalało. Z firmą jestem związana do tej pory i od września planuję wrócić na swoje stanowisko, bo czekają na mnie z otwartymi ramionami :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba najgorsze co może być, to kierować się cudzą opinią. Zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony.
    Co do prawa - dobrze, że istnieje, ale taka jak piszesz: każdy człowiek ma inną moralność, dla jednego skandalem jest przechodzić na czerwonym, inny ma problem z tym, że kobieta w ciąży bierze urlop nieważne z jakiego powodu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja poszłam na L4 od razu, dlaczego? Codzienne wymioty, migreny, zasypianie w trakcie czytania książki w samo południe - pierwszy trymestr to było spanie z wymiotami, w wielkim skrócie. Budziłam się rano i od razu biegłam do łazienki, nic nie dały krakersy, biszkopty i inne sposoby, nocą wstawałam po 5 razy na siku, więc byłam niewyspana, z niewyspania codziennie męczyły mnie migreny, a około 13-14 zasypiałam na stojąco i spałam do 19. Dodatkowo moja ówczesna praca wymagała noszenia dość ciężkich akt, więc uważam, że zrobiłam najlepiej jak mogłam. Każdy powinien decydować za siebie i nie oceniać innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, sytuacja każdej kobiety jest inna... Z pierwszym dzieckiem pracowałam do 5 mca, potem poszłam na l4, bo mimo, że praca nie była ciężka, to dojazdy z przesiadkami i zima mnie wymęczyły mocno. Z drugim poszłam w pierwszych tygodniach, bo dostałam krwawień i tak zadecydował lekarz. I mimo, ze później było wszystko ok, to zdecydowałam się ciągnąć dalej zwolnienie żeby nie wysyłać dziecka do żłobka - i to była najsłuszniejsza decyzja jaką podjęłam, patrząc z perspektywy czau. Z trzecim dzieckiem poszłam na l4 od razu. Dlaczego? Bo mieszkamy z dala od rodziców, nie mieliśmy pomocy w opiece nad starszakami, którzy ciągle chorowali więc i tak często byłam na zwolnieniu chorobowym. Co więcej - dlatego że dojazdy do pracy zajmowały mi 2 godziny dziennie, a w pracy czułam się dyskryminowana jako matka zarówno ze strony kierownictwa jak i ze strony współpracowników, zwłaszcza tych którzy mieli już dzieci odchowane. O moją rodzinę nauczyłam się dbać sama. Dlatego dopóki nie pozna się sytuacji danej kobiety, nie powinno się generalizować i wrzucać wszystkie "przypadki" do jednego worka.
      Post bardzo potrzebny! :)

      Usuń
  4. Według mnie każda kobieta powinna to mądrze rozeznawać sama. Ja pracowałam do ostatniego momentu, jednak miałam pracę bardzo elastyczną, dużo mogłam robić w domu, sama ustalałam co i kiedy robię. Dla dziecka zagrożenia nie było, chociaż teraz wolę ostatnie tygodnie ciąży przeżyć nieco wolniej i spokojniej.

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest tak indywidualna kwestia, że ło pani :D
    Ja poszłam na zwolnienie w 35 tygodniu. Dobrze się czułam, a moja praca nie była uciążliwa i dawała mi sporo satysfakcji. Fakt, że nie popieram rzucania l4 już na początku ciąży, jeżeli nie jest to konieczne, bo tak jak napisałaś, psuje to trochę opinię na temat kobiet w pracy i szkodzi też pracodawcy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem wszystko zależy od kobiety, od tego jak się czuje, ale też czy w pracy czuje się dobrze, czy jednak ludzie lub samo zajęcie jakoś jej w ciązy przeszkadzają. To indywidualna sprawa każdego i nic innym do tego

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystko zależy od samej kobiet, samopoczucia oraz charakteru pracy. Często jest tak, że na danym stanowisku trzeba np. coś podnosić lub pracować w stresie i nie ma możliwości, by pracodawca przesunął nas na inne stanowisko, bo nie ma takiej opcji po prostu. Są też tacy pracodawcy, którzy sugerują by kobieta sama poszła na l4.

    OdpowiedzUsuń
  8. Byłam w ciąży z bliźniakami i na zwolnienie poszłam mniej więcej w 13 tygodniu. Najpierw z powodu plamienia, później z sugestii lekarza, żeby lepiej już nie wracać. Było mi trochę głupio bo jestem typem pracoholika, a potem dopadły mnie takie migreny, że dziękowałam lekarzowi za tą sugestię popartą znanym druczkiem :)
    Dziś każdej koleżance mówię: idź wtedy, kiedy poczujesz że już dość, albo wtedy kiedy zasugeruje Ci to lekarz.
    A ta nauka nie bierze się znikąd: urodziłam synów bardzo przed czasem, w 31tc i uważam, że czasami trzeba naprawdę zwolnić i cieszyć się macierzyństwem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja poszłam dopiero w trzecim trymestrze i uważam że jest to uczciwe postępowanie względem pracodawcy.Oczywiście gdyby ciąża była zagrożona bez wahania wzięłabym L4 wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie byłam jeszcze w ciąży, więc trudno mi się wypowiedzieć. Myślę jednak, że nie można jednoznacznie oceniać kobiet. Bo z drugiej strony, gdyby kobieta nie wzięła tego L4, a przez to, że pracowała zbyt mocno, okazałoby się, że dziecku coś się stało, to na pewno ciężko by jej było żyć z taką świadomością. Czasami lepiej na zimne dmuchać.

    OdpowiedzUsuń
  11. To naprawdę zależy od sytuacji. Ja miałam na głowie dodatkowe studia, szykowałam ślub, zdawałam egzaminy, remontowałam mieszkanie I w pewnym momencie z pracą nie było mi po drodze... Za dużo tego... Bardziej chce się spać, jest się zmęczoną. Ale z pewnością to indywidualna sprawa. Niekoniecznie kombinowanie... Warto też wspomnieć, że w ciąży pracuje się krócej przed komputerem:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie miałam wyjścia - ciąża była zagrożona i musiałam od samego początku zrezygnować z pracy, a prowadziłam własną firmę, więc tak różowo nie było, bo jeszcze sama sobie musiałam opłacać składkę całą ciążę...

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasem jest to fanaberia czasem zło konieczne.... Ja nie miałam wyjścia i musiałam byc na zwolnieniu od samego początku! To były dla mnie katusze, leżenie w domu :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam wrażenie, że wiele kobie nie ma pojęcia o przysługujących im prawach w trakcie trwania ciąży. Np. zgodnie z kodeksem pracy kobieta w ciąży nie może pracować przy komputerze więcej niż 4h na dobę, co już wyklucza wykonywanie wielu zawodów.

    Nie rozumiem za bardzo co chciwość ma do tego? No ludzie, przecież co miesiąc odprowadzacie składki do ZUS i to nie małe. Z powietrza ZUS wam nie wypłaca tylko z waszych pieniędzy.

    Skoro kobieta ma prawo do zwolnienia od początku ciąży, to nie widzę powodu, aby miała z tego prawa nie skorzystać - nie ma w tym nic złego i nikomu nie musi się z tego tłumaczyć.

    Jak dla mnie powinno się wykorzystać te 9 miesięcy na relaks, bo po narodzinach dziecka nie będzie już na to czasu. W tym przypadku warto pomyśleć o sobie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Myślę sobie, że:
    ,,Nie warto patrzeć na innych, że będą krzywo patrzeć. Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto skrytykuje naszą decyzję uznając ją za bezzasadną czy głupią"
    to święte słowa. Jak kobieta staje się matką, to już wiecznie będzie słuchać takich skrajnych opinii bez proszenia o nie (i dobrze, że już w ciąży można zacząć sobie wyrabiać nawyk puszczania ich mimo uszu ;) To już pół żartem oczywiście, ale faktycznie za to L4 można z każdej strony oberwać.
    A w ramach ciekawostki - pracowałam kiedyś w miejscu, w którym zatrudnionych było sporo facetów. I wiecie, co śmiesznego powiedziała mi babka z działu kadr jak przyniosłam ciążowe L4? Żeby się nie tak nie peszyć, bo 3/4 ich najlepszych,,fachowców", przynosi zwolnienia z powodu samowolnie przedłużonego weekendu. Do dziś się śmieję, jak przypomnę sobie konspiracyjny ton, którym to mówiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mądry i wyważony wpis. Z ciążą tak jak z życiem. nic nie jest czarno-białe i oczywiste. Jest dużo szarości. Bo właśnie w pierwszym trymestrze, kiedy brzuszka nie widać można czuć się dużo gorzej niż w 39 tygodniu. Ja jednak z perspektywy czasu patrzę, że do pracy znacznie gorzej jest wstawać i chodzić gdy dziecko jest malutkie i nie śpi nocami z różnych przyczyn. Jak się w ciąży dobrze ktoś czuje i ma nie stresującą pracę warto jeszcze te chwile wykorzystać na rozwój zawodowy.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...