środa, 8 czerwca 2016

Wspomnienia z początku ciąży

Moje wspomnienia z początku ciąży to będzie bardzo osobisty wpis. Długo zastanawiałam się, czy go w ogóle publikować. Dużo wykasowałam, sporo zmieniłam. To były rzeczy bardzo ważne, ale jednak zbyt osobiste. Takie, które chciałabym zachować tylko dla siebie. Ostatecznie jednak zdecydowałam, że chcę żeby pojawił się on na blogu, chociaż w takiej nieco okrojonej formie. Bo to dla mnie ważne. I dla jakiejś innej przyszłej mamy również to może być ważne. Ogromną zaletą bloga jest to, że mogę pisać, co mi się podoba. Nawet jeżeli to nudne, ckliwe, głupie czy bezwartościowe dla postronnego obserwatora.

Wspomnienia z początku ciąży

O ciąży najpierw dowiedzieliśmy się od wróżki ;) Serio. Co prawda pomyliła się w kwestii płci i liczby dzieci, ale to były jedyne pomyłki. Bo poza tym wiedziała, że jestem w ciąży, a to był chyba trzeci czy czwarty tydzień, a ona w ogóle ze mną nawet nie rozmawiała. Więcej możecie przeczytać w notce Byłam u wróżki. Przepowiedziała też, że będziemy bogaci, szczęśliwi i do końca życia razem, a ten koniec też tak szybko nie nastąpi. Teraz, po czasie, mogę stwierdzić że to był bardzo przełomowy dzień. Cały czas trochę się wzruszam, jak sobie przypominam ten weekend i te wszystkie zrządzenia losu.




Pierwsza wizyta u ginekologa zaowocowała skierowaniem do szpitala i diagnozą: zagrożenie poronieniem. Pięknie się zapowiada nie ma co - pomyślałam. Sam pobyt w szpitalu mocno mnie nadwyrężył psychicznie, bo nienawidziłam wtedy szpitali (teraz już tylko nie lubię, więc jest postęp). Nie znoszę zasypiać sama w nieznanym pomieszczeniu, wśród obcych ludzi. Pamiętam, że pierwszy dzień prawie cały przeryczałam. Później było już lepiej. Chociaż fatalne posiłki w szpitalu to nie jest żadna miejska legenda tylko prawda najszczersza. Wtedy też dowiedziałam się, że diagnozy szpitalne zawsze tak przerażająco brzmią (kolejną było zagrożenie przedwczesnym porodem).

Pierwszy pobyt w szpitalu w ciąży


Niedługo po tym, jak dowiedziałam się o ciąży zaczęło mi się dziać WSZYSTKO. Mdłości, osłabienie, senność no dramat jakiś. Fatalne samopoczucie. Bałam się, że tak będzie przez całą ciążę. Bałam się, że lada chwila nie dam już rady chodzić do pracy. Że będę całymi dniami leżała w łóżku. Że mdłości mnie zabiją. W dodatku pomimo zmęczenia nie dałam rady zasnąć. A kiedy to się już udało, to budził mnie pęcherz. I tak w kółko. Zwariować można. Chwilę to trwało. Tak 2-4 tygodnie. A później zaczęło być coraz lepiej. Wtedy też zaczęłam tworzyć listę najczęstszych pytań i odpowiedzi o pierwszą ciążę.

Pewnego dnia pomiędzy wizytą u wróżki, a zrobieniem testu ciążowego biegałam sobie wieczorem. To był deszczowy dzień i było już ciemno. Nie wiedziałam, czy jestem w ciąży, czy nie. I biegnąc tak zauważyłam na trawie obrazek Matki Boskiej. Pobiegłam dalej, ale nie dawało mi to spokoju, że ta biedna Maryja tak leży rzucona w tej mokrej trawie. Zawróciłam i podniosłam obrazek. Był trochę mokry i miał lekko obtargany róg, ale ogólnie w stanie bardzo dobrym. Nie wiem, kto i dlaczego tak wyrzucił Najświętszą Maryję Pannę. A może komuś wypadła. Wytarłam obrazek i schowałam do kieszeni. Daleko mi do osoby religijnej, ale to miało dla mnie ogromne znaczenie. Przyniosłam obrazem do domu i postawiłam na półce. Wierzę, że to dobry znak i że Matka Boska będzie nas chronić. Nie wierzę natomiast w te wszystkie zabobony i przesądy ciążowe.
Pierwsza ciąża wspomnienia
Trzymam się za brzuch, którego jeszcze nie mam (ok. 4 tc)

Najskuteczniejszym sposobem na ciążowe mdłości okazał się banan.Nie krakersy, nie migdały i nie (broń boże!) mleko. Banan świetnie radził sobie z mdłościami. A skoro już jesteśmy przy takich bardzo przyziemnych i czysto cielesnych sprawach to przez całą ciąże z powodu mdłości ciążowych wymiotowałam RAZ. Jeden, jedyny raz. Oczywiście mdliło mnie nieco więcej razy. Zdarzyło mi się też wymiotować z powodu tzw. błędu dietetycznego. czyli mówiąc wprost zwyczajnego obżarstwa. Ale to już było później i o tym innym razem.

Pierwszą osobą, która domyśliła się, że jestem w ciąży była moja ciocia, które jest również moją matką chrzestną. Do dzisiaj nie wiem, jakim cudem ona to zrobiła. I byłam na nią wówczas o to trochę zła. Trochę też obawiałam się reakcji otoczenia na ciążę. Moja siostra również się domyślała i ja widziałam, że się domyśla, ale przynajmniej nic nie mówiła, dopóki sama nie postanowiłam ogłosić tej wielkiej nowiny.

Byłam PRZERAŻONA ciążą. Ale tylko przez pierwsze 2-3 dni. Później zaczęłam planować notki na bloga. Ciąża i macierzyństwo to świetne tematy. I takie nowe, świeże dla mnie. Byłam niesamowicie podekscytowana jak się teraz rozszerzą moje horyzonty. Ciąża to nowe, niesamowite doświadczenie. A każde doświadczenie wzbogaca i uczy. Chociaż nie da się ukryć, że z drugiej strony trochę ogranicza. Jest wiele rzeczy, których nie wolno robić w ciąży.

Moje wspomnienia z początku ciąży Obfitują w wiele silnych emocji. To był czas dużych zmian. Później jak tak sobie analizowałam, to doszłam do wniosku, że ciąża mogła być najlepszym co się stało w tamtym czasie i że niejako nas uratowała przed kilkoma życiowymi błędami i tragediami. Teraz jestem w 37 tygodniu ciąży. Czasami mam wrażenie, że w ciąży jestem całe życie ;) I że te pierwsze tygodnie, to taka strasznie odległa przeszłość a przecież nie minął nawet rok. Jednak bardzo dużo się pozmieniało od tamtego momentu. 

12 komentarzy:

  1. Dla mnie ciąża była bardzo stresującym czasem. Ciągle się martwiłam czy wszystko będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie pierwsza ciąża to była wręcz bajka, zero problemów, zero komplikacji, wymioty książkowe - równe trzy miesiące. Teraz marzę o drugiej ciąży i cały czas zastanawiam się kiedy się uda, może i jak powinnam pójść do wróżki?

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo matko, 37 to już tak na wylocie! Wszyscy trzymamy kciuki za happy end! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bardzo lubię w Twoim blogu to właśnie, że jest taki ciepły i osobisty. Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie:***

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bardzo lubię w Twoim blogu to właśnie, że jest taki ciepły i osobisty. Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie:***

    OdpowiedzUsuń
  6. ja moją pierwszą ciążę praktycznie całą spędziłam na leżąco. To w szpitalu to w domu.... ale mimo wszystko wspominam ten czas bardzo ciepło. To niezwykły czas. pozdrawiam! powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Różnie bywa, jednak mimo wszystko, ciepło wspominamy ten czas...magiczny czas:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko o czym piszesz jeszcze przede mną :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie wróciła bym do okresu ciąży. Był dla mnie bardzo stresujący…

    OdpowiedzUsuń
  10. To musi być niezwykły czas i niezwykłe przeżycia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale to zleciało.. a pamiętam dobrze początki.. :)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...