wtorek, 12 kwietnia 2016

Wiosenna depresja - czy Ciebie również dotyczy?

Wiosenna depresja to zjawisko o znacznie mniejsze skali, niż jesienna depresja. Zazwyczaj na wiosnę jesteśmy radośni, pełni energii, chęci do działania i wkraczamy w życie z pozytywnym nastawieniem. Ale nie wszyscy. Wiosenna depresja, czyli obniżenie nastroju, które przypada akurat wtedy, kiedy słoneczko świeci, kwiatuszki kwitną, robi się ciepło i jest pięknie. Ja jestem jedną z tych osób, które doświadczają dołów najczęściej na wiosnę. Patrzenie na ten piękny świat czasami sprawia, że robi mi się... smutno. I wiem, że nie jestem w swoich odczuciach sama.
Wiosenna depresja
Źródło: pixabay.com
Kiedyś wydawało mi się, że znam przyczynę fatalnego nastroju na wiosnę. Byłam bardzo młoda i jeszcze nie do końca poukładałam sobie w głowie. Szukałam swojego miejsca w życiu. Nie byłam szczęśliwa. Na wiosnę to całe słoneczko i kwiatuszki uderzały mnie swoim pięknem uwydatniając kontrast pomiędzy tym, co widzę, a tym co czuję i co siedzi we mnie w środku. Nieszczęście zimą czy szarą jesienią jest łatwiejsze do zniesienia, niż nieszczęście na wiosnę. Przynajmniej dla mnie. Szczególnie, że ona przychodziła tak nagle. Bez uprzedzenia. Bach. Wcześniej świat był szary, tak jak mój nastrój. Pasowało. Na wiosnę taka szara i smutna ja nagle zostawałam wrzucona w świat pełen kolorów, radosnego ćwierkania ptaków i ludzkiej radości. Dołowało mnie. Są sposoby na doła, ale nie zawsze działają. Na wiosnę zawsze było mi smutno.


Teraz mogę powiedzieć z ręką na sercu, że jestem szczęśliwa. Mam wspaniałą rodzinę, którą w pełni doceniłam. Mam świetnego faceta, którego bardzo kocham. Nawet mam pieska, a niebawem zostanę matką. Jestem zdrowa i nie ma nic, co by mnie unieszczęśliwiało. Wiadomo, że zawsze można więcej i lepiej. Pracuję nad sobą i swoim życiem. Ale jestem zadowolona z tego, co mam. Jest mi dobrze. Ale wciąż jeszcze czuję to ukłucie smutku, kiedy zaczyna się wiosna. Nie wiem, z czego oni wynika. Może z przyzwyczajenia? A może po prostu przypomina mi się czas, kiedy nie byłam szczęśliwa. Chciałabym móc powiedzieć, że wiosenna depresja odeszła, tak jak odeszło kilka innych przykrych dolegliwości, ale chyba nie do końca. A ja próbuję sobie radzić. Polecam 4 proste sposoby, żeby poczuć się lepiej lub 5 sposobów, jak szybko poczuć się lepiej i ładniej. Można powiedzieć, że lubię wiosnę. Wiosna ma wiele zalet. Ale widmo wiosennej depresji wciąż czai się gdzieś za rogiem. 

Piszę tę notkę, bo wiem, że wiele osób ma podobne odczucia. Nie jesteście w tym osamotnieni. Nie ma nic nienormalnego w wiosennym obniżeniu nastroju. Tak samo, jak nie ma nic nienormalnego w tym, że szczęśliwy i zadowolony z życia człowiek czasami po prostu ma gorszy dzień. Jedni gorzej czują się szarą jesienią, a inni kolorową wiosną. Bo jesteśmy różni. Krótkotrwałe, lekkie obniżenie nastroju po prostu się zdarza. Dopiero, kiedy trwa dłużej lub nasila się warto skonsultować się z lekarzem. To może być zarówno niegroźny dół jak i niedobór substancji odżywczych albo objaw jakiejś choroby. I jasne, można być chorym i szczęśliwym oraz spełnionym. Ale lepiej być szczęśliwym, spełnionym i zdrowym :)

19 komentarzy:

  1. Na mnie działa zmiana czasu źle ale to tylko na chwilę (bardziej fizycznie). Generalnie uwielbiam wiosnę, lato - to moje pory roku:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może depresja wiosenna tym bardziej jest dotkliwa dla tych którzy szukają miłości a nie mogą jej znaleźć

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie słyszałam o wiosennej depresji, chyba dlatego, że nigdy jej nie miałam...

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja właśnie co roku, jakoś tak w marcu wpadam we wiosenną depresję, która atakuje szczególnie na naszym terenie - wszędzie już pierwsze oznaki wiosny, a u nas przeważnie jeszcze leży śnieg - no można się załamać! ;)
    W tym roku też mnie dopadła, ale na szczęście już jest za mną i teraz cieszę się wiosną!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu spadek nastroju w okresie przesilenia wiosennego nie jest depresją.. Widziałam na własne oczy co depresja robi z człowiekiem, jak straszną jest.. wiec za każdym razem reaguję na utożsamianie przejściowych spadków formy z tą chorobą. Wierzę, że to co napisałeś nie wynika ze złej woli tylko pewnego uproszczenia czy skrótu myślowego.. ale to ważne. Uwierz mi to ważne.
    Moim sposobem na walkę ze spadkiem formy są dwie rzeczy spanie i długie spacery! Pozdrawiam Cię cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem. to taki skrót myślowy. może powinnam była to bardziej rozwinąć i wytłumaczyć, ale od dawna używałam tego stwierdzenia w stosunku do siebie i wydało mi się tak bardzo naturalne i oczywiste, że osoby które mają podobnie od razu załapią w czym rzecz.

      Usuń
    2. Rozumiem. To taki utrwalony pewnego rodzaju chaos semantyczny. Zwracanie na to uwagę to taka moja prywatna wojna. Może dlatego, że odczułam to na własnej skórze. Mam nadzieję że nie odebrałaś tego jako atak na siebie. :)

      Usuń
    3. nie, absolutnie nie odebrałam tego, jako atak :)

      Usuń
  6. U mnie na wiosnę, zwłaszcza kiedy słonko pięknie świeci, rodzi się w serduchu ogromna chęć do życia i działania, nagle czuje przypływ energii, którego mi od jesieni brakowało ;) Życzę jak najmniej tych smutnych dni :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie na wiosnę, zwłaszcza kiedy słonko pięknie świeci, rodzi się w serduchu ogromna chęć do życia i działania, nagle czuje przypływ energii, którego mi od jesieni brakowało ;) Życzę jak najmniej tych smutnych dni :)

    OdpowiedzUsuń
  8. niestety dosc czesto ja przechodze ;/

    http://gabrysiowetestowaniee.blogspot.com/2016/04/avent-kolekcja-limitowana-kim-bede-gdy.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Na wiosne jestem czesto zmęczona i nieco znudzona ale to na jesień mam depreche :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Takie moje przemyślenie po twoim tekście-co to znaczy być naprawdę szczęśliwym? Zawsze można być bardziej szczęśliwym niż jest się w chwili obecnej... I czy smutki nie uczą nas docenia tego co piękne? Dzięki za tekst:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś poświęcałam bardzo dużo czasu na temat rozważań dotyczących szczęścia. doszłam wówczas do wniosku, że szczęście nie istnieje. jest tylko chwilowe poczucie radości i spełnienia. teraz już się nie zastanawiam. po prostu jest mi dobrze, jestem zadowolona z życia i je doceniam. czuję się szczęśliwa, więc jestem szczęśliwa :)
      tak, moim zdaniem smutki jak najbardziej uczą nas doceniać to, co piękne. przynajmniej mnie nauczyły.

      Usuń
  11. Mnie ona dotyczy i bez wiosny. Najgorzej jest zimą - jak nie ma słońca. Dlatego staram się brać wit. D 3, ona mi trochę pomaga :) Mam ją pewnie po mamie, która po moim urodzeniu dostała depresję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS Szczęśliwego rozwiązania :) Pozdrawiam

      Usuń
  12. Mam podobnie i ostatnio się zastanawiałam dlaczego... Może nie jest to depresja, ale jestem przemęczona i nic mi się nie chce... Wiosenne przesilenie. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurczę, ja nawet kiedy chcę, nie potrafię być długo przygnębiona, a co dopiero mieć wiosenną depresję! :/

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie obniżenie nastroju pojawia się jesienią, natomiast wiosną ożywam :) Chociaż nie powiem, czasem kiedy kończy się zima odczuwam w sobie lekki lęk przed zmianami. Zazwyczaj w trakcie zimy więcej siedzę w domu, nadrabiam zaległości w pracy, więcej piszę, komentuję na blogach, więcej czytam, uczę się itd. Kiedy przychodzi wiosna przestawiam się na zupełnie inny tryb i jak najwięcej czasu staram się spędzać na świeżym powietrzu oraz w gronie rodziny i znajomych. To sprawia, że kiedy zbliża się wiosna czuję lekki smutek, że teraz będę mniej się rozwijać, że coś mnie ominie jeśli chodzi o pracę czy bloga.
    Taki stan niestety jest chyba domeną perfekcjonisty i pracoholika ;)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...