poniedziałek, 14 marca 2016

Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu

Jest takie powiedzenie, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Czy faktycznie? Jak zawsze, to zależy. Od nas i od tego, jaką mamy rodzinę. Relacje rodzinne to trudny temat. O ile możemy sobie wybrać przyjaciół, pracę czy partnera, to na rodzinę jesteśmy "skazani". Nie mamy wpływu na to, kim był nasz dziadek, jak zachowuje się nasz ojciec i co robi nasz brat. Nie mamy na to wpływu, ale nie możemy też na to pozostać obojętni. Tzn. możemy, ale to trudne. O ile złego kolegę można usunąć ze swojego życia, to z rodziną zawsze będą łączyć nas więzy krwi i geny.

Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu
Źródło: pixabay.com
Jaki ojciec, taki syn. Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Wykapana mamusia. Często oceniamy innych nie tylko na podstawie ich zachowań, ale również biorąc pod uwagę całą ich historię rodzinną. I jest w tym trochę sensu. Trzeba jednak pamiętać, że ani geny ani wychowanie same w sobie nie przejmują nad nikim kontroli. Każdy z nas jest dorosłym, samodzielnie myślącym człowiekiem, odpowiedzialnym za swoje życie. Zwalanie na geny bądź tłumaczenie dzieciństwem jest niedojrzałe i błędne. Geny czy nawyki to tylko skłonności. Jak wiemy, że mamy skłonności do tycia, to po prostu pilnujemy diety. A nie tłumaczymy swoją nadwagę genami czy tym, że mamusia przekarmiała. Może przekarmiała. W dzieciństwie, ale dorosłemu człowiekowi nikt nie broni przejść na dietę.




Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, a w interesach to niekoniecznie. No cóż, moim zdaniem zarówno z rodziną, z przyjaciółmi, jak i z obcymi można wyjść nieszczególnie. Albo świetnie. Częściowo to kwestia szczęścia, a poza tym umiejętności, pracowitości, uczciwości. Żadna wielka tajemnica. Są rodzinne biznesy, które doskonale prosperują. Są też sytuacje, kiedy rodzina się skłóciła przez pieniądze i interesy. Osobiście nie jestem zwolenniczką łączenia życia prywatnego z zawodowym. Praca to praca. Rodzina to rodzina. Przyjaciel to przyjaciel, nie współpracownik. Dlaczego? Bo jeżeli coś nie wyjdzie, to tracimy podwójnie. Jeżeli źle dzieje się między nami prywatnie, odbija się to również na naszym wspólnym biznesie. Jeżeli coś nam w interesach nie idzie, będzie się to odbijać na naszym prywatnym życiu rodzinnym. Ja bym tego nie chciała. Bo jak jest dobrze, to jest dobrze, ale jak coś jest nie tak, to się wszystko wali.

Mówi się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Dużo jest takich historii, że ja pomagałem a kiedy sam poprosiłem to wypięli. No cóż. Bywa. Ale przecież do pomagania nikt nie zmuszał. Ja wychodzę z założenia, że nie ważne czy rodzina jeżeli ktoś nic od siebie nie daje i tylko chce korzystać to trzeba się z takiego układu wypisać. Gdyby to rzeczywiście była taka cudowna, ukochana rodzinka to by nie wykorzystywała, nie przyssawałaby się niczym pijawki.Nie można być frajerem. Rodzina to taka specyficzna więź, która rodzi pewne pole do nadużyć. Warto być czujnym i nie dać się wykorzystywać. Ludzie, którym na nas zależy nie będą nas wykorzystywać, uwierzcie. I nie chodzi tylko o dalekich krewnych, ale też o tych najbliższych, własne dzieci, rodzeństwo czy rodziców. Różne smutne przypadki zna życie. Czasami dzieci rodzicom potrafią zgotować piekło, a czasami to rodzice dzieciom. Przed przemocą i nadużyciami trzeba się bronić. Uciekać. Odciąć pępowinę, zerwać kontakt. Tutaj chodzi o nasze dobro i nasze życie. Nikt nie ma prawa go niszczyć nawet jeżeli formalnie czy biologicznie jest najbliższą nam osobą.

 Jaki ojciec, taki syn. Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Wykapana mamusia
Źródło: pixabay.com
Rodzina jest dla mnie bardzo ważna. Chociaż mówiąc rodzina bardziej mam na myśli swojego psa, niż jakiegoś dalekiego wujka. Rodzina to moi najbliżsi. Mój chłopak (nawet jeżeli w świetle prawa jesteśmy obcymi ludźmi), rodzice, siostra. Nie wujki, ciotki czy kuzyni, których ostatni raz widziałam pięć lat temu. Na zdjęciu. Mówiąc rodzina mam na myśli właśnie tych najbliższych. Ludzi, z którymi rzeczywiście spędzam czas. Z którymi rzeczywiście łączy mnie coś poza więzami krwi i nazwiskiem. Tak naprawdę tzw. dalsza rodzina to dla mnie kompletnie obcy ludzie. Są moją rodziną formalnie, w świetle prawa. Jestem osobą bardzo uczuciową i bliscy ludzie zawsze byli dla mnie bardzo ważni. Mam też dużo szczęścia, bo mam naprawdę świetną rodziną. Cudownych rodziców i wspaniałą siostrę. Oczywiście czasami się kłócimy, czasami nie rozumiemy, czasami ranimy i zawodzimy. Tego nie da się uniknąć. Wiem jednak, że jak przyjdzie co do czego to naprawdę będę mogła na nich liczyć. Co innego na dalszą rodzinę, której nawet bym o pomoc nie poprosiła. Bo numeru telefonu nawet nie mam. To jaka to niby rodzina? Jacy bliscy?

Zobacz też:

5 komentarzy:

  1. A z moją rodziną się nie da dobrze na zdjęciu wyjść! Jak już się nawet uda zagonić moich facetów do wspólnego zdjęcia, to bardzo cieżko jest zrobić taką fotkę, żeby wszyscy ładnie stali i mieli widoczne twarze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najhardziej boli kiedy to właśnie ta najbliższa rodzina nas rani i nawet na zdjęciu nie jest z nią dobrze. Pozdrawiam i zapraszam do nas https://siostrydajarade.blogspot.com/2016/05/moj-pluszak-nowy-czonek-naszej-rodziny.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Z moją rodziną rodziną jest dokładnie tak jak w tytule tego posta. Pozdrawiam i życzę udanego dnia

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że większość z nas ma takie spostrzeżenia... Nawet wczoraj o tym rozmawiałam ze znajomą!
    Pozdrawiam, Ola BaBassment

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawda z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. I to jeszcze trzeba ustawić się tak by można było się obciąć :)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...