czwartek, 31 marca 2016

7 rzeczy, których nie wiesz o szpitalach

Szpitale nie należą do najprzyjemniejszych miejsc. To również taki trochę inny świat rządzący się własnymi zasadami. Po kolejnym pobycie chciałam uświadomić wam 7 rzeczy, których nie wiecie o szpitalach *. Odkąd posiadłam te informację będę już trochę inaczej patrzeć na pobyt w tej placówce.
7 rzeczy, których nie wiesz o szpitalach
Źródło: pixabay.com


*Część informacji o szpitalach zdobyłam sama, część wprost lub podstępem od personelu, a część warto potraktować z przymrużeniem oka ;)

7 rzeczy, których nie wiesz o szpitalach


1. Panowie w karetce, chociaż bardzo mili, nie potrafią zakładać wenflonów. Prawdopodobnie po przybyciu do szpitala i tak trzeba będzie to zrobić ponownie. 

2. Lekarze nie potrafią pobierać krwi. Umieją to tylko pielęgniarki i pielęgniarze, chociaż też nie wszyscy. Aby ułatwić tę sztukę warto przed pobieraniem krwi sporo wypić (wody), nie zmarznąć i trochę się poruszać.

3. Przeraźliwie niskie ciśnienie jest normalne np. w II trymestrze ciąży. Szczególnie, jeżeli się przed mierzeniem nie piło.

4. W szpitalach często podają zgniłe jabłko, ale pacjentom mówią, że to pieczone ;) W ogóle posiłki w szpitalu to temat trudny i kontrowersyjny. I dość niesmaczny, niestety. Oczywiście zależy w jakim szpitalu, ale jakimś cudem większość osób ma bardzo negatywne wspomnienie ze szpitalną kuchnią. Nie dość, że za mało i niezdrowo to jeszcze fatalnie smakuje i jeszcze gorzej wygląda. Chociaż akurat tym razem trafiłam na dość znośne obiady. Niestety śniadanie i kolacje wciąż były typu biały chleb z odrobiną wyrobu mięsopodobnego.

Posiłki w szpitalu


5. Wielu lekarzy może sprawiać wrażenie idiotów, gdyż nie potrafią obsługiwać programów komputerowych, na których działają. Na szczęście mają do pomocy pielęgniarki. I tak w gruncie rzeczy to lekarz ma umieć leczyć, a nie obsługiwać komputer, więc warto zachować wyrozumiałość.

6. Bez względu na to, czy dotrzesz na izbę przyjęć karetką czy własnym transportem, naprawdę pilne przypadki przyjmują od razu. A przynajmniej tak szybko, jak to tylko możliwe. Mimo wszystko karetką jednak jakoś tak sprawniej. A rozmowa z dyspozytorką przed jej wysłaniem nie trwa wcale AŻ tak długo.

7. Jeżeli przyjmą cię na oddział, zrobią wszystko, żeby tam zatrzymać przez minimum 3 dni, a czasami nawet i 5. Również jeżeli nic ci nie będzie. Po prostu tylko wtedy szpital dostanie pieniądze za takiego pacjenta.


Pobytu w szpitalu oczywiście nikomu nie życzę, chociaż czasami nie ma innego wyjścia. Niekiedy jednak jest to zupełnie zbędne. Mimo wszystko, tak czy inaczej, pobyt w szpitalu można jakoś wykorzystać, żeby nie były to zmarnowane dni. Pisałam już o tym: Jak sensownie wykorzystać czas w szpitalu. Znajdziecie tam garść porad i sugestii, które pomogą wynieść coś wartościowego nawet z nieuzasadnionego pobytu w tej placówce. Zainteresowanych tematem zapraszam również do wpisu 11 rzeczy, których nauczysz się w szpitalu. Bo jeżeli już trzeba, to żeby chociaż jakąś naukę z tego doświadczenia wyciągnąć.

    25 komentarzy:

    1. Szpital - miejsce, na które większość z nas ma alergię :) Posiłki okropne, ale bywają szpitale, gdzie lekarze i pielęgniarki są tak miłe, że wynagradzają inne rzeczy ;)

      OdpowiedzUsuń
    2. ja na szczęście ostatni raz w szpitalu byłam i się kurowałam jak miałam 6 lat ;p a tak to tylko bliskich odwiedziałam po zabiegach. ale też były to krótkie wizyty bo nie lubię zapachu szpilatoweo

      OdpowiedzUsuń
    3. Ad2. to mam w rodzinie przypadek, że chłop jak dąb a krew mu muszą pobierać z nadgarstka. Bo do innych żył nie ma dostępu :)
      Ad3 - a jakie to jest to przeraźliwe? Ja miewam często obie wartości dwucyfrowe ;)
      ad6 - tu bywa bardzo różnie, albo taki pech w mojej okolicy. Relacje znajomych z izb przyjęć są aż niewiarygodne. Pacjenci wijący się z bólu przez 2h, bezsensowne przejazdy między szpitalami, lekarz oglądający za zamkniętymi drzwiami serial w TV - to nie patologia. To standard... :(

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. chyba 70/40. ogólnie dwucyfrowe też zwykle miewam. lepiej chyba tak, niż nadciśnienie.

        Usuń
    4. Z moich doświadczeń wynika, że nawet nie wszystkie pielęgniarki potrafią zakładać wenflony - np. u mojego syna po operacji okazało się, że wenflon sobie luźno dyndał...

      OdpowiedzUsuń
    5. Aż mi się przypomniała kolacja podana na patologii ciąży.... dobrze, że tylko na kolację się załapałam i później już jadłam na poporodowej, rano :D A śniadanie już było niezłe, obiad i kolacja też. Choć na mały brzuszek świeżo narodzonego Kubsona karmionego piersią, za ciężkie to jedzonko. Ale najbardziej mi utkwiła w pamięci ta kolacja. 3 kromki suchego chleba, zeschnięty pasztet - dwa plastry, no i masło... jak na pól kromki :D

      OdpowiedzUsuń
    6. Wychodzi na to, że pielęgniarki trzymają szpitale w ryzach :)
      Jedzenie w placówkach medycznych będzie tragiczne, jak długo królował będzie catering, a niestety będzie dłuuugo, bo tak jest najtaniej, a szpital to już nie miejsce uzdrawiania, tylko skomplikowana maszyna ekonomiczna. Tak samo ze wspomnianymi pobytami min. 3 dni - nie ma znaczenia, że ktoś mógłby skorzystać z leczenia na oddziale, szpital (jego zarządca) musi dbać o to, by utrzymać kontrakt z NFZ.
      Im dłużej pracuję z lekarzami, tym częściej mam wrażenie, że oni mogliby naprawdę dużo "ogarnąć", ale niekoniecznie chcą, ewentualnie uważają, iż od pewnych spraw jest "niższy" personel. Jeśli zaś chodzi o programy komputerowe..nie wiem jak w innych miejscach, ale u mnie normą jest wrzucanie jakiegoś nowego oprogramowania bez przeszkolenia pracowników i efekty są właśnie takie, że kto się połapał w innowacji sam, ten uczy/pomaga/robi za innych :)

      OdpowiedzUsuń
    7. Jedzenie szpitalne pozostawia wiele do życzenia. Mam nadzieję, że nie będę musiała jadać zgniłego jabłka..

      OdpowiedzUsuń
    8. Unikam szpitali publicznych jak tylko mogę... Masakra, wiadomość o zgniłym jabłku przebiła wszystko o.O

      daintyqueen.es

      OdpowiedzUsuń
    9. Niestety pobyty w szpitalach nie należą do miłych wspomnień, pomijam jedzenie, ale najgorsze jest przetrzymywanie na siłę, żeby dostać kasę za pacjenta ...masakra

      OdpowiedzUsuń
    10. Mnie np. nie chcieli kiedyś przyjąć do szpitala mimo że mdlałam na korytarzu, powiedzieli że przyjęliby mnie gdybym przyjechała karetką. Moi rodzice już chcieli wyjść z tego szpitala i pod nim zadzwonić po karetkę, żeby tylko było, że ,,była karetka". Coś strasznego... dla mnie czysty absurd!

      OdpowiedzUsuń
    11. Panowie sanitariusz potrafią różne rzeczy. Na przykład jechać z pacjentem zabranym na cito z przychodni i stanąć po drodze do bankomatu. Albo zostawić pacjenta nieprzytomnego w poczekalni izby przyjęć nie informując o tym pielęgniarki, nie mówiąc już o lekarzu. Tylko, że wszędzie pracują TYLKO ludzie.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. to z tym bankomatem chyba najbardziej mnie zszokowało O.o.

        Usuń
    12. no niestety nic fajnego, moje dwie corki dopiero co wyszly ze szpitala moglabym zrobic druga taka liste...

      OdpowiedzUsuń
    13. Podobno trzeba mieć zdrowie, żeby chorować ;) Ja na szczęście nie miałam okazji zostać dłużej w szpitalu, ale i tak za każdym razem jak tam byłam, to coś mnie przerażało. mam nadzieję, że nie będziesz miała już zbyt częstych wizyt w szpitalach ;)

      OdpowiedzUsuń
    14. Tak, słyszałam o tym pobycie 3 dni. Totalnie bez sensu i blokowanie miejsc innym i marnowanie pieniędzy.

      OdpowiedzUsuń
    15. Ja byłam dziś w szpitalu tylko w odwiedzinach i więcej nie chcę tam iść.

      OdpowiedzUsuń
    16. ci prawda zgniłego jabłka nie dostałam, ale jedzenie nie jest "rewelacyjne"

      OdpowiedzUsuń
    17. Ja w szpitalu (odpukać w niemalowane) byłam raz i mam nadzieję, że więcej tam nie wrócę.

      OdpowiedzUsuń
    18. Ja na szczęście już tak dużo nie choruję, ale pamiętam dwa lata temu, jak miałam problem z ręką, trafiłam na całkiem fajnego lekarza ;) Sympatyczny, miły- chyba dopiero zaczął pracować na SORze hihi ;)
      Życzę Ci zdrowia, żebyś nie musiała być wyrozumiała w szpitalu, a posiłki... no cóż... nie każdy uważa, że są istotne (NIESTETY!) :)

      OdpowiedzUsuń
    19. Ehh smutne to bardzo, ale niestety prawdziwe. Mam też wrażenie, że zdarza się w każdym szpitalu i żeby trafić na kogoś "porządnego" to trzeba mieć szczęście ;)

      OdpowiedzUsuń
    20. Ach lekarze, szpitale... moje ulubione tematy. Można by pisać i pisać ;-) ja napisałam u siebie na temat lekarzy. A w szpitalach to mam czasami wrażenie jest jakaś komedia czeska. Jest fajny profil na fb o posiłkach szpitalnych. Nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Ogólnie im dalej od szpitali tym lepiej i oby jak najdłużej!

      OdpowiedzUsuń
    21. Przerażają mnie szpitale, dlatego unikam jak ognia. Niestety, przychodzi w życiu taki czas, kiedy trzeba się z lękami zmierzyć i oswoić się z rzeczywistością, jaka w szpitalach panuje.
      Obysmy nie musieli się szybko o tym przekonywać! :)

      OdpowiedzUsuń
    22. Jak dla mnie szpital zawsze wieje horrorem. Baaardzo nie lubię takich miejsc i w sumie podziwiam tych, którzy tam potrafią pracować:)

      OdpowiedzUsuń

    W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...