poniedziałek, 29 lutego 2016

Włosy w lutym

Obecnie moja pielęgnacja włosów jest bardzo okrojona. Ograniczyłam ilość zabiegów do niezbędnego minimum i poświęcam włosom naprawdę niewiele czasu. Nie to, że je zaniedbuję. Po prostu nie widzę potrzeby robienia czegoś więcej. Nie bardzo mam też siłę i nastrój na włosowe eksperymenty. Takiej Niedzieli dla włosów z prawdziwego zdarzenia to chyba ze sto lat nie było ;)




Czesanie włosów

Do czesania włosów używam mojej, wysłużonej już trochę, szczotki Tangle Teezer. Od niedawna weszła w posiadanie innej ciekawej szczotki - Tangle Angel. Używam jej nieco rzadziej. Ach, ta moc przyzwyczajenia. Od czasu do czasu potraktuję również włosy zwykłym grzebieniem (np. kiedy robię przedziałek). 

Mycie włosów
Zazwyczaj używam tego, co akurat mam pod ręką. Raz są to środki myjące z SLS, a raz delikatniejsze bez SLS. Obecnie nie przywiązuję do tego większej wagi. Czymkolwiek bym nie umyła włosów i tak wyglądają dobrze, nie plączą się i są czyste. 

Olejowanie włosów
Raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie olejuje włosy. Mieszam ze sobą różne olejki. Czasami dodaję również kilka kapsułek z witaminami A+E. Olej trzymam na włosach dość długo. Wychodzi ok. 10-12 godzin. Tyle teraz śpię w weekendy :) Olejowanie nadaje włosom blask, natłuszcza je i pielęgnuje na tyle, na ile można wypielęgnować martwego włosa.

Odżywki do włosów
Obecnie wykończyłam wszystkie Kallosy i stosuję zwykłe, popularne kosmetyki drogeryjne. Teraz akurat Pantene. Czasami wzbogacam je odrobiną półproduktów, żeby zintensyfikować ich działanie.

Produkty do zabezpieczania końcówek
Stosuję różne. Olejki, odżywki, fluidy czy sera. Nie widzę pomiędzy nimi specjalnej różnicy w działaniu. 

Sporadycznie
Od czasu do czasu zdarza mi się zastosować suchy szampon. Zazwyczaj nie mam takiej potrzeby, bo moje włosy przetłuszczają się teraz naprawdę wolno. 

Czego nie robię z włosami?
Nie suszę, nie farbuję, nie prostuję, nie kręcę, nie używam kosmetyków do stylizacji (żele, pianki, lakiery), nie myję odżywką (myję je za rzadko, jak na takie ekscesy), 

Najczęstsze fryzury
Najczęściej czeszę się w warkocz, kok, kucyk lub podpięty kucyk. Czasami zostawiam rozpuszczone ale tylko po domu lub w pracy. No ewentualnie do zdjęcia ;)



Niedawno dwukrotnie podcięłam włosy. Ogólnie wyglądają ok, ale jak się przyjrzeć cały czas mam problem z końcówkami. Rozdwajają się, łamią i są pourywane. Nie do końca wiem, z czego to wynika i jak z tym walczyć. Zazwyczaj spinam włosy, żeby chronić je przed mechanicznymi uszkodzeniami. Staram się również zabezpieczać końcówki niewielką ilością preparatu bez spłukiwania. Z tyłu wyglądają ładnie, ale te przy twarzy to jest jakiś dramat. A najgorsze jest to, że mam wrażenie, że ile bym nie obcięła, to nie załatwi to problemu. 

11 komentarzy:

  1. Ja przerzuciłam się na zabezpieczanie końcówek kremem do rąk - u mnie to bardzo poprawiło ich stan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawy pomysł. muszę wypróbować :)

      Usuń
  2. Może spanie w koczku by rozwiazało provlem końcówek? Ja rzadko stosuję serum na końcówki (jak sobie przypomnę czyli raz na tydzień, dwa) a dawno już nie znalazłam jednej rozdwojonej końcówki. O ten stan podejrzewam właśnie koczka. Ostatecznie mogła by to być też zasługa łagodnych szamponów, bo odżywkę nakładam ostatnio co drugie mycie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami śpię w koczku. a zawsze śpię w spiętych włosach. chociaż w miarę możliwości staram się, żeby było to luźne upięcie. a że nie umiem zrobić luźnego koczka to czasami wybieram warkoczyk.

      Usuń
    2. To jest jeszcze jedna możliwość: Ścinasz włosy, które były wcześniej zniszczone farbą... I żeby przestały się rozdwajać na końcach, muszą odrosnąć te niefarbowane...

      Usuń
    3. fakt. końcówki chyba jeszcze pamiętają czasy farbowania.

      Usuń
  3. ja muszę końcówki podciąc...

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że Twoja pielęgnacja włosów wcale nie jest taka skromna. Znam osoby, które ograniczają się jedynie do mycia, a u Ciebie nawet na olejowania znajdzie się czas :) Duży plus na pewno za to, że nie niszczysz włosów mechaniczne przez to na pewno są w dobrej kondycji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się wzięłam ponownie,ostro za olejowanie włosów od początku stycznia .Olejowanie wykonuję 2 razy w tyg sam olej lub w połączeniu z odżywką i siemię lniane też połączone z odżywką.Mycie metodą OMO.Zabezpieczanie końcówek.Włosy bardzo dużo zyskały.A jeśli chodzi o olejowanie to wystarczy trzymanie oleju 2 godz,bo dłuższe trzymanie powoduje przesuszanie i wypadanie.To im dłużej trzymamy olej np. całą noc nie znaczy,ze będzie lepiej działał.Włosy i tak wchłoną tyle oleju ile będą potrzebowały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zależy od włosów. moim absolutnie nie szkodzi długie trzymanie oleju. po 2-3 godzinach prawie nie widzę efektu lub jest on bardzo słaby.

      Usuń
  6. Włosy.. ja mam kręcone, przez co sa wiecznie przesuszone na końcach. Ale w sumie poza stosowaniem szamponów, odżywek, serum na końcówki i olejowaniem nic z nimi nie robię. Ahh jeszcze wcierka Jantar.. u mnie działa cuda!

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...