sobota, 13 lutego 2016

Czego nauczyła mnie przeprowadzka

Przeprowadzka. Dla jednych normalna sprawa i chleb powszedni, dla innych wydarzenie na miarę trzęsienia ziemi. Ja raczej należy do tych drugich. Swojej pierwszej przeprowadzki nie pamiętam. Drugiej w sumie też nie. Trzecia trwała kilka miesięcy, bo mogła. Teraz musiałam przeprowadzić się po raz czwarty. Spontanicznie i trochę na szybko. Było trochę nerwów, zmęczenie, ale też ekscytacja i nadzieja. W końcu nowe mieszkanie to kolejny "nowy początek". Można zacząć wszystko, chociaż trochę, jeszcze raz od nowa. 

Czego nauczyła mnie przeprowadzka
Źródło: pixabay.com

Przeprowadzka nauczyła mnie kilku rzeczy i uświadomiła parę spraw. I większość wcale nie dotyczy pakowania czy poszukiwania mieszkania.


1. Ważne decyzje trzeba podejmować szybko, ale nie błyskawicznie. Szybko, bo świat cały czas idzie do przodu i się zmienia. Dzisiejsza okazja za kilka dni może być nieaktualna. I prawdopodobnie będzie. Chyba, że wcale nie była taką okazją. Działać trzeba szybko, ale też z rozmysłem. Trzeba myśleć. Analizować. Warto zapoznać się również z innymi możliwościami, nawet jeżeli pierwsza wydaje się idealna. Może trzecia będzie idealniejsza. Oczywiście wszystko z umiarem, bo pomiędzy dziesięcioma to nawet wybrać nie będziemy umieli. Złoty środek to klucz do sukcesu. Zastanowić się, ale nie za długo. Szukać, ale nie w nieskończoność.


2. Dasz sobie radę, jeżeli musisz. Bo jak nie musisz to się rozkleisz, poddasz i nic z tego nie będzie. Radzą sobie ludzie, którzy MUSZĄ sobie poradzić. Ci którzy nie muszą, bo zawsze ich ktoś uratuje i asekuruje, często sobie nie radzą. Chociaż pozornie mają łatwiej. Tak naprawdę łatwiej wcale nie jest takie dobre. Łatwiej potrafi być zabójcze.


3. Mam dużo rzeczy. Naprawdę dużo rzeczy. Za dużo, w stosunku do moich potrzeb. I posiadanie, samo w sobie,  wcale nie jest takie fajne. Jeżeli z czegoś rzeczywiście korzystasz, to oczywiście tak. Ale jeżeli przez większość czasu leży nieużywane, to bardziej obciążenie i szkoda, niż pożytek.


4. Niby nie powinno się oceniać ludzi po pozorach i wyglądzie, ale czasami taka powierzchowna ocena dokonana w ciągu kilku sekund jest po prostu słuszna.


5. Łatwiej jest zacząć lub coś zmienić, jeżeli przy okazji idzie za tym zmiana sytuacji i otoczenia. Takie odświeżenie wpływa motywująco.


6. Podłączenie internetu mobilnego wcale nie jest takie banalnie proste, że wtykasz kabel od modemu i już wszystko śmiga.


7. Zmiana łóżka może bardzo pozytywnie wpłynąć na jakość snu. Jeżeli masz problemy ze spaniem rozważ taką opcję. Łóżko nie musi być nowe ani wypasione. Ja mam pożyczone i śpię o wiele lepiej. I nawet rolujące się prześcieradło (które jest za małe) nie zaburza mojego cudownego snu.


8. Nawet zła sytuacja ma swoje dobre strony. Trzeba tylko umieć je dostrzec i wykorzystać z pożytkiem dla siebie. Tzn. to akurat już dawno wiedziałam patrz: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło Ale przeprowadzka po raz kolejny utwierdziła mnie w tym, że mam rację. Albo dość dobre podejście do życia.


9. Miłość to bardzo silnie uczucie i nikt mi nie wmówi, że pieniądze czy wygoda potrafią zwyciężyć w tym pojedynku. Nigdy nie przehandlowałabym miłości za nic, ani też nie narażałabym jej w pogoni za pieniądzem, sukcesem czy czymkolwiek innym.

Czego nauczyła mnie przeprowadzka


Przeprowadzka to zawsze sporo wysiłku i emocji. Zmiana miejsca zamieszkania, to nie jest wybór innego niż zwykle dania na obiad. Zawsze z czymś trzeba się pożegnać. Coś stracić, żeby coś innego zyskać. Zaryzykować. Czasami warto. Mieszkam teraz na osiedlu, gdzie wychowywałam się jako kilkulatka. Nawet mieszkanie ma taki sam układ. Zbyt wiele nie pamiętam. Tylko takie przebłyski. Wtedy to jakoś inaczej wyglądało. A i jeszcze coś. Niby przeprowadziłam się na drugi koniec Krakowa, a i tak wciąż mieszkam koło cmentarza. 

16 komentarzy:

  1. I my jesteśmy po przeprowadzce. Jak dla mnie mega wysiłek

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kiedyś często się przeprowadzałam, ale teraz już bym chyba nie umiała. Za bardzo się przyzwyczaiłam do Szczytu, miejsca, w którym wydarzyły się wszystkie najważniejsze sytuacje mojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co ma powiedzieć osoba, która całe życie spędza "na walizkach"? Przeprowadzam się i mieszkam kilka razy do roku w zupełnie innych miastach, na dodatek rotując w tygodniu między dwoma-trzema mieszkaniami... A rzeczy? Staram się mieć jedną walizkę "niezbędników", a i tak często okazuje się, że to, czego akurat potrzebuję, znajduje się gdzie indziej... Bliskich oglądam raz w tygodniu:(
    Kiedyś bardzo odpowiadało mi takie życie, teraz czuję się tym już zmęczona... Chętnie zostałabym przynajmniej na rok w jednym mieszkaniu. Przy takich częstych przeprowadzkach wcale nie chce się zmieniać. Trudniej o zmianę. Człowiek kurczowo trzyma się pewnych stałych rzeczy, nawyków, by nie stracić tożsamości. Chociaż wiadomo: Świat to jedna wielka zmienność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bym chyba tak nie wytrzymała.

      Usuń
    2. Specyfika zawodu... Ale powoli mam dość i myślę o przekwalifikowaniu.

      Usuń
    3. a mogę spytać, czym się zajmujesz?

      Usuń
    4. Konserwacją zabytków...i po niemal 10ciu latach stwierdzam z całą pewnością, że nie jest to praca dla kobiet...

      Usuń
  4. Mnie przeprowadzka i mieszkanie na swoim wiele nauczyło i ciągle w sumie dowiaduje się czegoś ciekawego. Łatwo nie jest, ale czuje się o wiele lepiej na swoim

    OdpowiedzUsuń
  5. Nr 2 - dokładnie tak! Jak trzeba i nie ma wyjścia, to człowiek sobie poradzi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja przed i twoje rady są bardzo cenne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chce się przeprowadzić do Gdańska a mieszkam na wsi ale wiem że duże miasto lepiej do mnie pasuje, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chce się przeprowadzić do Gdańska a mieszkam na wsi ale wiem że duże miasto lepiej do mnie pasuje, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja w lipcu wyprowadziłam się z Krakowa do innego państwa. Mam za sobą 9 przeprowadzek i wkrótce szykuje się kolejna (skręca mnie w środku jak o tym myślę). Po ostatniej wyprowadzce część naszych rzeczy trzeba było upchnąć w domach rodzinnych. To wtedy powiedziałam sobie, że koniec zbierania niepotrzebnych gratów i przyjmowaniem bezużytecznych prezentów. Dziś z mężem robiliśmy porządek w mieszkaniu i stwierdziliśmy, że niestety znów przyrosło nam trochę rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z bezużytecznymi prezentami jest najgorzej :(

      Usuń
  10. Tak to jest, że życie zmusza nas do zaakceptowania pewnych spraw lub podjęcia działania mimo niepewności, czy strachu. My jeszcze szukamy idealnego dla nas mieszkania, ale już nie mogę doczekać się przeprowadzki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ano, ja przy niektórych przeprowadzkach miałam takie coś, że siadałam i murowało mnie i nie mogłam się ruszyć. Wspomnienia mnie ogarniały, najważniejsze jednak nie poddać się takiej melancholii na dłużej tylko działać. Masz rację dobrze jest znaleźć złoty środek w działaniach - tak aby nie decyzji nie podejmować pochopnie ale i nie przewlekać w nieskończoność.

    Dla mnie najgorsze w przeprowadzkach są momenty do chwili kiedy wszystkie rzeczy nie znajdą swojego miejsca.
    Jak już je uplasuję/"ułożę w szufladkach" to mam pewność,że teraz się nie pogubię i będę miała porządek bo każdą rzecz od tej pory będę odkładać na swoje miejsce :)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...