niedziela, 17 stycznia 2016

Moje przygody z bankami

Pierwsze konto w banku miałam dość wcześnie. Za wcześnie. Wnoszę po tym, że przez kilka lat w ogóle z niego nie korzystałam. Aż mi je zablokowali. Kartę do banku też miałam wcześnie i nie skorzystałam z niej ani razu. Straciła termin ważności i dzięki bogu, bo bank akurat wprowadził wtedy opłaty za niekorzystanie z posiadanej karty. Do dzisiaj bankowość to dla mnie trochę grząski grunt, chociaż jakieś doświadczenia już mam.
Źródło: pixabay.com
Byle nie trzeba było dzwonić
Najważniejsze dla mnie (poza tym, żeby mi pieniądze z konta w tajemniczych okolicznościach nie znikały) jest bezproblemowa obsługa. Czyli najchętniej wszystko przez neta i zero konieczności wykonywania telefonów. Pamiętam do dziś, jak dzwoniłam do mBanku, żeby to konto odblokować. Autentycznie cała się trzęsłam ze strachu. Tata może potwierdzić. Do dzisiaj załatwianie czegokolwiek przez telefon nie należy do moich mocnych stron. Pamiętam, że poszłam nawet osobiście do placówki banku, żeby to odblokować. A tam mi pani powiedziała, że ona nie może, ale że tutaj jest telefon i tą drogą można to załatwić. Skłamałam, że nie mam przy sobie numeru klienta ani dokumentów i szybko uciekłam stamtąd. No ja się specjalnie pofatygowałam osobiście, żeby nie dzwonić, a pani mi oferuje telefon. Teraz się śmieję, ale wtedy byłam zirytowana i bezradna. 


Jak najmniej wymagań i opłat
Smuci mnie i irytuje, że za wszystko trzeba płacić, chociaż to bank nam powinien płacić, że lokujemy u nich pieniądze, którymi oni sobie obracają i zarabiają. A tutaj płacisz np. za to, że nie jesteś studentem. Albo płacisz za to, że nie lubisz płacić kartą. Albo za to, że za mało wydajesz. Albo za to, że nie masz pracy i dochodów. Paranoja. Coraz większość banków wprowadza opłaty do konta jeżeli nie spełniasz pewnych warunków. 

Bardzo długo miałam tylko konto w mBanku. Ale kiedy wprowadził on warunek albo płacisz kartą za 200 zł (a może 100, nie pamiętam ale chodzi o sam fakt że wymuszają) albo płacisz za posiadanie karty chyba 4 czy 6 zł miesięcznie to zrezygnowałam z karty. A że zaczęła mi być potrzebna założyłam konto w Alior Sync, który później przyjął okropną nazwę T-Mobile Usługi Bankowe. I przez jakiś czas karta była za darmo bez warunków. Nawet oprocentowanie było przez jakiś czas na rachunku podstawowym. Marne, bo marne ale było. Teraz już nie ma. Tzn. chyba jest, ale pod warunkiem, że przelewasz wynagrodzenie. Jest za to opłata za kartę, jeżeli nie wykona się nią w miesiącu płatności na minimum 200 zł. czyli wróciliśmy do punktu wyjścia.
Źródło: pixabay.com
Czy istnieje bank bez opłat i wymagań?
Na chwilę obecną najciekawszą dla mnie ofertą jest Smart Konto w Smart Banku* (po kliknięciu w link można założyć konto). Brak (póki co) opłat za podstawowe usługi to ogromny plus, który daje Smart Bankowi ogromną przewagę w moich oczach. Poza tym wygląda ładnie, nowocześnie i jest przystosowany do smarfonów. Mnie pozostaje tylko mieć nadzieję, że brak dodatkowych opłat pozostanie już na stałe. To by było coś. 


I żeby tylko ciągle nie wydzwaniali
To druga bardzo irytująca rzecz. Przedstawiciele banku dzwoniący (najczęściej wtedy, kiedy jesteśmy zajęci w pracy) z najróżniejszymi propozycjami. Ja już nie mam siły i po prostu blokuję takie numery. Na szczęście łatwo można sprawdzić je w internecie. 

Co jeszcze warto wiedzieć o bankach?
W mBanku rachunek dla nieletnich (Izzy Konto) ma o wiele lepsze oprocentowanie niż normalny rachunek do oszczędzania (Emax Plus). A jeszcze nie tak dawno te oprocentowania były o wiele, wiele korzystniejsze. Na szczęście jak nieletni otworzył sobie ten rachunek, to później może z niego korzystać także po 18 urodzinach i w zasadzie to chyba do końca życia. 
Jeżeli dzwonimy na infolinię, żeby np. odblokować konto musimy odpowiedzieć na szereg pytań. Np. o nazwę produktów finansowych, które posiadamy. Ja np. dopóki nie musiałam się dowiedzieć, to nie byłam pewna czy posiadam rachunek rozliczeniowo-oszczędnościowy czy oszczędnościowy czy może jeszcze jakiś inny. Osoba na infolinii poinformuje o błędnej odpowiedzi, ale nie będzie chciała wskazać, w którym pytaniu popełniliśmy błąd. Powie, że ona tego nie widzi. I to jest kłamstwo. Oni doskonale wiedzą, na które pytanie źle odpowiedzieliśmy. Po prostu nie mogą nam tego podpowiedzieć. 
Pożyczka w 15 minut naprawdę jest w 15 minut. A właściwie to i w 6 się czasem można uwinąć. Oczywiście jeżeli spełniasz warunki. Jeżeli jesteś niewiarygodny dla banku to nawet 15 dni cię nie zbawi i nic nie zmieni. Ale jeżeli jesteś wiarygodny i zrezygnujesz w trakcie wypełniania wniosku bank zaraz do ciebie zadzwoni, bo może jednak chcesz ten kredyt.


A Wy jakie macie przygody z bankami? Chętnie poznam wszystkie opinie, zarówno te pozytywne jak i negatywne.

* Link partnerski. To znaczy, że jeżeli założysz konto przy pomocy tego linku, jak dostane za to prowizję. Ty nic na tym nie tracisz, w ogóle nie ma to żadnego wpływu na Twoją sytuację czy to bankową czy życiową. 

Zobacz też:


13 komentarzy:

  1. Ja od samego początku mam konto w Pekao S.A. Jak kiedyś wszystko było bez problemu, tak teraz poważnie zastanawiam się nad przeniesieniem się do innego banku. Podobno do 30 r.ż. prowadzenie konta oraz przelewy są bezpłatne, akurat. Co chwila pobierają mi 0,99 gorszy za "autoryzacje", mało tego, mimo że konto nosi dumną nazwę EUROkonto za odebranie przelewu z zagranicy zostaje pobrane 20 zł. Coraz częściej dostaję przelewy z zagranicy więc jest mi to nie na rękę... Ah, najważniejsze - wypłata z innego bankomatu niż mój kosztuje mnie 5zł :D Gdyby to nie wymagało tyle "babrania się" już dawno zmieniłabym bank, ale jak tylko pomyślę o wszystkich pismach, które będe musiała złożyć to mi się odechciewa. Kiedyś jednak to zrobię, potrzebuję tylko porządnej motywacji :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. banki właśnie na tym korzystają, że ludzie nie zauważą, machną ręką albo nie będzie im się chciało. teraz jest tyle dobrych ofert, że moim zdaniem warto poświęcić trochę czasu, znaleźć zadowalające nas warunki i się przenieść. bo chyba nie ma sensu płacić za coś, co równie dobrze można mieć za darmo.

      Usuń
  2. Gorzej jeszcze jak bank obraca nie tylko Twoimi pieniędzmi, ale i danymi osobowymi...
    Polecam: http://niebezpiecznik.pl/post/niefortunny-wywiad-wiceprezesa-alior-banku-czyli-profilowanie-klientow-i-sprzedawanie-danych-na-ich-temat-innym-firmom/

    To stary artykuł, nowych w podobnym tonie również nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to już chyba powszechne praktyki. mam wrażenie, że wszyscy to robią :/

      Usuń
  3. Wróciłem do Tmobile - bo co prawda coś trzeba przelewać (ale zaraz można kasę odprzelać) - to jest 5% zwrot transakcji, bodaj do 25pln miesięcznie. Korzystałem poprzednio z podobnego w Gettin, ale tam już się niestety promocja skończyła. A moje przygody z bankami, cóż... Chyba każdy z nich mi "podpadł". Najbardziej - tak jak opisujesz - mBank. Niestety, co darmowe szybko się kończy a szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też nie lubię nic załatwiać przez telefon :P Wole osobiście, albo najlepiej internetowo :D:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże, człowiek chce ułatwić sobie zadanie, idzie osobiście! a Ci każą dzwonić, no nie :D! Ja też nie lubię załatwiać różnych rzeczy przez telefon, wolę osobiście dogadać, upewnić się, pokazać palcem że TO i TO na pewno zostanie zrobione tak i tak.
    Ja posiadam konto w BZ WBK i ogólnie jestem zadowolona, ALE! Denerwuje mnie fakt, że nie w każdym bankomacie mogę wypłacić pieniądze bez prowizji... Kiedyś też wystarczyła jedna transakcja kartą, aby w ogóle za nią nie płacić. Potem wprowadzono 5 transakcji (mogą być nawet po kilka groszy za jedną, ważne, żeby zapłacić kartą), ale nie ma już udogodnienia 0 zł za kartę, bo wówczas płacimy symboliczną złotówkę. Raz zapomniałam jakoś wyjątkowo wykonać tyle płatności (zazwyczaj non stop płacę kartą), ostatniego dnia zrobiłam te piąte zakupy, ale zaksięgowane zostały miesiąca następnego i bach - 5 zł za kartę poszło ;_;.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niedawno czytałam podobną sytuację na blogu Samcika. że klient wykonał wymagane transakcje, ale ze względu na jakieś tam wewnętrzne terminy rozliczeń zostały one zaksięgowane z o wiele późniejszą datą, przechodzącą na kolejny miesiąc i bank naliczył opłatę.

      Usuń
    2. Niestety tak jest -.- a ja za późno się obudziłam. Najbardziej denerwuje mnie to, że zbliżeniowe transakcje rozliczają się mega długo. Wolę już płacić "na PIN", bo przynajmniej szybciej mi kasę z konta ściągnie i nie będzie potem niespodzianki.

      Usuń
  6. Mam konto w Millenium. Założyłam, bo za korzystanie z karty i BLIKa są zwroty przez pół roku. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Krótko. Inteligo prywatne i firmowe od około 2003 roku, prywatne do dziś, bo tak naprawdę jestem leniem i "nie mam czasu" zlikwidować. Obecnie mBank (firmowe i prywatne), a po drodze Toyota Bank (prv) i Raiffeisen Bank (oba). Ładnie jest i było wszędzie. Na początku. Potem zmiana umowy (ktoś to czyta?) i pojawienie się opłat za wszystko. Bankom zależy na wyciągnięciu od nas jak największej kasy, nie zadowoleniu naszym. A jeśli bank zmienimy, to na nasze miejsce wejdzie ktoś inny z obsługi i opłat jeszcze innego niezadowolony.

    OdpowiedzUsuń
  8. Taki brak opłat kiedyś miało ING, ale robi się coraz gorzej - najpierw był limit transakcji kartą 100zł, potem 200, teraz 300... Mało tego, od nowego roku znieśli (albo wkrótce znoszą, nie pamiętam daty) darmowe bankomaty, a w moim mieście mam ich bodaj aż 3, z czego absolutnie wszystkie na kupie w centrum... Paranoja. Też myślę nad zmianą banku, ale poczekam jeszcze do lutego, bo wtedy wpłyną mi ostatnie kwoty, stypendia i wypłaty, żeby nie musieć latać po jakiejś masie ludzi mówiąc "ale wstrzymajcie się z przelewem bo nie ten numer konta!" ;D

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...