środa, 20 stycznia 2016

Jak sensownie wykorzystać czas w szpitalu?

Pobyt w szpitalu to dla mnie ogromna trauma i poczucie wielkiej straty. O ile w przypadku rzeczywistej choroby pobyt w szpitalu jest konieczny i może być nawet bardziej komfortowy niż w domu, to zamykanie na trzy dni na obserwację zdrowej osoby odbija się na niej dość negatywnie. Przynajmniej na mnie się odbiło. Bo pewnie znajdą się tacy, którzy z ulgą przyjęliby że mogą cały dzień leżeć plackiem i nie robić dosłownie nic.
Źródło: pl.freeimages.com
Dla mnie konieczność takiego bezczynnego leżenia to bezpowrotnie zmarnowany czas. Możliwości sensownego wykorzystania pobytu w szpitalu są o tyle ograniczone, że właściwie nie możesz za bardzo wstawać z łóżka, o ile nie jest to absolutnie konieczne (toaleta). Siedzieć za długo też tak średnio. Leżeć, leżeć i jeszcze raz leżeć. Bez względu na to, gdzie trafiliśmy szybko może się okazać, że konieczne jest przeniesienie na oddział psychiatryczny ;)

1. Spanie. Napisałabym, że pobyt w szpitalu, to idealna okazja, żeby się wyspać. Tak, szczególnie że pielęgniarki planowo budzą wszystkich w okolicy szóstej, żeby zmierzyć temperaturę. Ja później już na pewno nie zasnę. W nocy też nie za bardzo, bo ciężko mi się zasypia w obcym miejscu. Szczególnie, jeżeli jestem tam całkiem sama, w około pustka lub zupełnie obcy ludzie. Mogłabym się wyspać w szpitalu, gdybym umiała. Niestety nie wyszło. Ale gdyby ktoś umiał to korzystajcie, bo sen jest bardzo ważny.

2. Czytanie książek. To się udało. Właściwie nie mając nic innego do dyspozycji cały czas czytałam książki. Oczywiście z przerwami, żeby mi oczy nie wypłynęły. Czytanie książek to jedna z najsensowniejszych rzeczy, które można robić w szpitalu. Cisza i brak rozpraszaczy pozwala się lepiej skupić i przebrnąć przez książkę, z którą na wolności był problem. Taką książką była opowieść Emily Giffin "Ten jedyny".

3. Planowanie, pisanie szkiców artykułów. Nie miałam komputera ani internetu (był na innym piętrze, ale mnie nie wolno było sobie tak wędrować), więc wszystko pozostało w zeszycie. Pisanie w zeszycie zajmuje trochę więcej czasu, takie notatki są mniej czytelne. Jest to w większości przypadków mniej wygodne, ale serio lepsze to niż nic. Ten zeszyt w szpitalu uratował mi umysł przez zgniciem. Napisałam tam tekst o fatalnych posiłkach w szpitalu i o tym, czego możesz nauczyć się w szpitalu.
Źródło: pl.freeimages.com
4. Zbieranie informacji i inspiracji. Każdy chory ma jakąś ciekawą historyjkę i to nie jedną. Czy to dotyczącą przygód ze służbą zdrowia czy swojego życia prywatnego lub zawodowego. Często lądujemy w sali z przypadkowymi osobami i czasami warto spróbować z nimi porozmawiać. A nuż trafimy na kogoś ciekawego. O ile rozpoczynanie z obcym rozmowy w autobusie może być różnie postrzegane, to w szpitalnym pokoju jest trochę łatwiej. Warto również rozmawiać z lekarzami i pielęgniarkami i to nie tylko o swoim stanie zdrowia. 

5. Nadrobienie zaległości pielęgnacyjnych. Wiadomo na co co dzień nie zawsze chce mi się robić peeling, maseczkę czy balsamować całe ciało. W szpitalu czas leci tak wolno i nie ma nic do roboty, więc to idealna okazja, żeby trochę zadbać o swoją zewnętrzną powłokę. W torbie do szpitala, która na wszelki wypadek cały czas stoi spakowana mam mnóstwo kosmetyków i nie zawaham się ich użyć, jeżeli ktoś znowu wpakuje mnie na oddział ;) Pielęgnacja ciała w szpitalu, o ile faktycznie nic nam nie dolega to bardzo dobry pomysł.

Pobyt w szpitalu nie należy do przyjemności, ale jak mus to mus. Ewentualnie paranoja lekarza. Niby lepiej dmuchać na zimne. Na pewno również czas spędzony w szpitalu można w jakiś pożyteczny sposób wykorzystać i wyciągnąć z niego coś dla siebie. 

8 komentarzy:

  1. W życiu bym nie wpadła na nadrabianie pielęgnacji w szpitalu^^ książki, notatki ok, może jeszcze krzyżówki:) fajny pomysł na to jak poczuć się lepiej, bo przecież jak dbamy o siebie to czujemy się lepiej:)

    "W torbie do szpitala, która na wszelki wypadek cały czas stoi spakowana..." - zasmuciło mnie to... Nadal wisi nad Tobą możliwość powrotu do szpitala? Co Ci dolega? Myślałam, że to jakaś jednorazowa sprawa...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie jakbyś poleżała trochę bezczynnie w szpitalu to wpadłabyś na wszystko :)

      no cóż, mogę tam trafić właściwie w każdej chwili, aczkolwiek nie ma co się martwić na zapas. za jakiś czas napiszę na ten temat coś więcej. na razie jeszcze dla mnie za wcześnie.

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że nie będziesz musiała...:*

      Usuń
  2. Z braku laku człowiek szuka najróżniejszych rozwiązań, byleby tylko ten czas zaczął posuwać się do przodu odrobinę szybciej. Książki na pewno byłyby dla mnie wybawieniem. Ale ciągłe czytanie też nie za bardzo wchodzi w grę, bo jak mówisz oczy mogą wypłynąć ;)

    Powrotu do zdrowia jeśli w jakimś aspekcie szwankuje <3

    OdpowiedzUsuń
  3. oj, mam nadzieję, że teraz już zapomniałaś o szpitalu :) zdrówka i to takiego, co go nie trzeba obserwować, specjalnie :) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytanie lek na wszystko!
    Nigdy nie lezalam w szpitalu (dzieki Bogu!. Ale gdybym tam wyladowala, to wlasnie bym czytala, albo rysowala :)

    OdpowiedzUsuń
  5. w szpitalu czeka się na śmierć. a ten czas faktycznie się dłuży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niekoniecznie. czasami nawet wręcz przeciwnie.

      Usuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...