wtorek, 26 stycznia 2016

150 wpisów na blogu w pół roku?

Inicjatywa "150 wpisów na blogu w pół roku" zakłada pisanie niemalże jednej notki dziennie. Dla jednych to bardzo dużo, bo sami publikują 1-2 razy w tygodniu lub rzadziej. Dla innych to akurat, bo bez problemu radzą sobie z codziennym tworzeniem nowych treści. Na pewno istnieją również blogerzy publikujący po kilka postów dziennie, chociaż ja takich akurat nie znam. Ja nie wezmę udziału w wyzwaniu 150 wpisów na blogu w pół roku. Nie znaczy to, że nie dałabym rady. Nie znaczy to również, że uważam je za bezsensowne. To ciekawa inicjatywa, chociaż nie dla każdego.

Źródło: pixabay.com

150 wpisów na blogu w pół roku - dlaczego tak?

Pisząc niemalże codziennie wyrabiamy sobie nawyk regularności. Poza tym im więcej piszemy, tym lepszy jest nasz warsztat. W końcu praktyka czyni mistrza. Im częściej coś robimy, tym lepiej i łatwiej nam to idzie. Inicjatywa "150 wpisów na blogu w pół roku" to również świetny motywator. Pisząc tak często musimy intensywnie pracować. Myślec, czytać, bywać, dyskutować - żeby tematów nie zabrakło. To rozwija. Absolutnie nie jest tak, że nie da się pisać codziennie. A jeżeli już to nudna paplanina na siłę i bez sensu. Jak najbardziej da się codziennie tworzyć ciekawe, wartościowe i inspirujące treści. Oczywiście nie od razu. Potrzebny jest trening i praktyka. I to właśnie daje takie wyzwanie.

150 wpisów na blogu w pół roku - dlaczego nie?

Stworzenie 150 postów w ciągu pół roku wymaga bardzo intensywnej pracy. A z pisaniem to jest tak, że czasami po prostu weny nie ma. Nie ma pomysłu. Wówczas nie pozostaje nic innego, niż tworzyć notki na siłę, byle tylko coś napisać. To nie jest dobre ani dla autora ani dla czytelników. Wszyscy się w ten sposób męczą, internet zapełnia się bezwartościowym kontentem i więcej z tego szkody, niż pożytku. Uważam, że jakość jest o wiele ważniejsza, niż ilość. Lepiej jest pisać mniej, ale dobrze. Kiedy zaczynamy pisać dużo w pewnym momencie może pojawić się kryzys. Zmęczenie, brak pomysłów. Jedynym słusznym sposobem na to, jest po prostu przeczekać, odpuścić sobie. Pisząc na siłę, żeby wyrobić limit odbieramy sobie sporo radości i blog zamiast przyjemnością staje się przykrym obowiązkiem.

Źródło: pixabay.com
Inicjatywa 150 wpisów na blogu w pół roku może przynieść blogowi, autorowi i czytelnikom zarówno wiele korzyści, jak i spore straty. Wszystko zależy od autora. Jak podejdzie do tego wyzwania i czy będzie w stanie sobie z nim poradzić. Na pewno ktoś, kto publikował 1-2 razy w tygodniu może mieć spory problem. W przypadku blogerów piszących 5-6 razy w tygodniu natomiast praktycznie nie będzie specjalnej różnicy. Ja nie wezmę udziału w tym wyzwaniu, bo generalnie nie lubię takich motywacji ilościowych. Podobny stosunek mam do wyzwania Przeczytam 52 książki w ciągu roku. Chociaż nie liczyłam i gdyby się okazało, że jednak przeczytałam specjalnie by mnie to nie zdziwiło ;) Z pisaniem mam tak samo. Chce pisać, kiedy mam ochotę. Raz po dwie notki dziennie, a kiedy indziej jedną tygodniowo. Regularność owszem jest ważna, ale jeszcze ważniejsze jest żeby czuć to co się robi i robić to z serca, a nie z przymusu i obowiązku.

Zobacz też:

14 komentarzy:

  1. Uważam, że sto pięćdziesiąt postów w ciągu sześciu miesięcy jest lekką przesadą. Mi nie sprawiałoby to przyjemności.
    Pozdrawiam, annenoele.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że to mogłaby się udać w blogach konkretnego typu. Np. recenzenckich. Ich twórcy mogliby sobie postawić za cel osiągnięcie czegoś takiego. Bo to nie problem przetestować i zrecenzować konkretnie 150 produktów przez dany okres czasu. Wszystko zależy od samozaparcia i ilości wolnego czasu.
    Ale w przypadku innych blogów mija się to faktycznie z celem. Pisanie dla samego pisania o byle czym sprawiłoby tylko tyle, że blog straciłby czytelników przyzwyczajonych do tego, że posty pojawiają się rzadziej, ale są dopracowane i ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm Dziwne wyzwanie, nie słyszałam o nim jeszcze. Gdybym nie miała nic innego do roboty to czemu nie;)
    A tak serio - również celuję raczej w wartościowy kontent niż bełkot. Lubię mieć wpis wsparty własnymi zdjęciami. Samo zrobienie zdjęć, wybranie, czasami docięcie i zestawienie czasami zajmuje mi kilka dni. Lubię taki spokojny tryb;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawa taka motywacja i koncepcja 150 wpisow i pol roku
    http://happinessismytarget.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam blog na którym posty sa dodawane dzień w dzień od prawie dwóch lat. Dodatkiem do postów są piękne zdjęcia robione przez tą dziewczynę, ale faktycznie czasem czuć jak post jest pisany na siłę. Lepiej pisać mniej, ale bardziej wartościowo, blogiwanie ma sprawiać przyjemność, a nie być przykrym obowiązkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Regularność owszem jest ważna, ale jeszcze ważniejsze jest żeby czuć to co się robi i robić to z serca, a nie z przymusu i obowiązku" - zgadzam się, jak dla mnie ten pomysł nie jest zbyt udany :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeden dzień potrafi być tak dobry, że słowa same się składają w logiczny tekst i wychodzi wpis, z którego sam autor jest zadowolony. Innego dnia człowiek patrzy się w monitor i nie bardzo wie od czego zacząć. A kiedy już zacznie to i tak nie wychodzi. Czasem lepiej sobie odpuścić. Pozwolić głowie odpocząć, a myślom zebrać się w sensowną całość. Może i to dobre wyzwanie, ale masz rację, że pisanie na siłę nie wnosi niczego dobrego dla nikogo. :)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam kilka blogów, które wyrabiają normę bez problemu ;). Dla mnie to jednak absolutne science-fiction. 1-2 wpisy na tydzień to wszystko, co mogę naprodukować ;).

    OdpowiedzUsuń
  10. O kurczę... Ja zrobiłam 88 w trzy miesiące. Możliwe, że "wyrobiłabym się" z tym wyzwaniem. Ale nie cierpię takich przeliczeń i konkursów "na czas". Więc się nie podejmę. :) Pozdrawiam!

    http://monikaszostek.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie z powodu pojawiającego się czasem pisania na siłę tez nie wzięłabym udziału w takim wyzwaniu. Natomiast 150 notek na roke wydaje mi się już o wiele beardziej do wykonania i już jakoś tak bardziej do mnie przemawia. To bardziej wpłynęłoby po prostu na moją motywację i całkiem możliwe, że musiałabym max z siebie wycisnąć, żeby napisać dobre teksty, ale dałabym radę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie to troche przesada. Oczywiscie kazdy blog jest inny wiec to jeszcze zalezy kiedy jest te 150 postów (i jeszcze ile osob czyta). Ja rozumiem ze ludzie chca miec dobrego bloga ale czasami mi sie wydaje ze robia to na sile.
    Ja mam 53 posty w półtora roku i nie dbam o to ze niektorzy pisza co kilka dni. Pisze wtedy kiedy mam cos naprawde sensownego do powiedzenia. A i czytelnicy tez sa zadowoleni.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie napisałabym tyle postów w ciągu pół roku. Dlaczego?
    Po pierwsze - są też inne zajęcia, którym się poświęcam.
    Po drugie - blogowanie nie sprawiałoby mi już takie frajdy, byłby to już swojego rodzaju przymus.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dla mnie to również za dużo :) Mój plan dnia nie dałby rady ze znalezieniem jeszcze czasu na codzienne wpisy. Druga sprawa, to po pewnym czasie można się jednak wypalić i pisać tylko po to, żeby coś było, nie zwracając uwagę na treść. :)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...