piątek, 4 grudnia 2015

Maska do włosów Kallos Banana - moja opinia

Maska do włosów Kallos Banana ma piękne żółte opakowanie i jeszcze piękniejszy bananowy zapach. Skład nie powala, ale cena jest tak korzystna, że warto wypróbować. U mnie odżywka sprawdza się bardzo dobrze. Nie jestem w tym odosobniona, bo maska do włosów Kallos Banana zbiera dość pochlebne opinie w internecie i wśród moich znajomych. 



Maska do włosów Kallos Banana - cena i dostępność
Litr bananowego Kallosa kosztuje nieco ponad 10 zł. Odżywki te dostępne na pewno są w Hebe oraz w drogerii Firlit (znanej również pod nazwą Kosmyk). Nie wiem, jak jest w innych miastach, ale w moim Krakowie nie ma większego problemu z dorwaniem maski Kallos Banana. Bardzo korzystna cena plus dobra dostępność to ogromny plus.


Maska do włosów Kallos Banana - opakowanie
Opakowanie jak już wspominałam ma piękny, żywy, energetyzujący, żółty kolor i pojemność 1000 ml czyli litr. Zrobione jest z miękkiego plastiku z zakrętką. Nie zdarzyło mi się jeszcze (a używam bananowego Kallosa już kilka dobrych miesięcy), żeby opakowanie pękło czy otworzyło się podczas upadku. Oczywiście mimo wszystko doradzam ostrożność, bo jak kilogramowe opakowanie spadnie na stopę to może boleć. 


Maska do włosów Kallos Banana - skład
Skład odżywki Kallos Banana jest całkiem przyzwoity, chociaż nie powala. Mamy tutaj oliwę z oliwek, witaminy oraz oczywiście ekstrakt z banana. Poza tym silikony i inne wypełniacze oraz zapychacze. Substancje zapachowe wysoko w składzie. Nie jestem wielką maniaczką składów, zazwyczaj tylko na nie zerkam i najbardziej interesuje mnie sam początek. Nie będę się więc bawić w żadne wyszukane analizy składu. Dla mnie jest ok. 

Maska do włosów Kallos Banana - konsystencja i wydajność
Odżywka jest dość gęsta, co za tym idzie zużywamy jej mniej. Im mniejsze opakowanie, tym łatwiej jest ocenić wydajność. W przypadku litra nawet średnio wydajny kosmetyk można używać i używać i końca nie widać ;) Kupiłam Kallos Banana kilka miesięcy temu, używam przynajmniej raz w tygodniu, często w dużych ilościach do mycia włosów lub na olej. W dodatku ćwierć opakowania (240 ml) oddałam koleżance i nadal mam ponad połowę. Na tej podstawie wnioskuję, że bananowy Kallos jest kosmetykiem bardzo wydajnym. 
Źródło: pixabay.com
Maska do włosów Kallos Banana - działanie
Kallos bananowy nawet polubił się z moimi włosami. Po użyciu są gładkie, lekko dociążone i przyjemne w dotyku. Odżywka bardzo dobrze ułatwia rozczesywanie. Włosy po użyciu pachną bananem, ale tylko przez chwilę. Natomiast w łazience zapach unosi się o wiele dłużej. Po kilku miesiącach stosowania Kallos Banana nie zauważyłam żadnych spektakularnych zmian na głowie. Ani na plus ani na minus. Włosy w żaden magiczny sposób nie wypiękniały ani nie zaczęły szybciej rosnąć. Nie zaczęły również wypadać ani się przetłuszczać. Kallos Banana to fajna tzw. codzienna odżywka. Jeżeli jednak oczekujemy cudów musimy cuda podziałać (patrz punkt kolejny).


Maska do włosów Kallos Banana - inne zastosowania
Oprócz tradycyjne stosowania na włosy po umyciu Kallos Banana bardzo dobrze sprawdza się jako odżywka do mycia włosów. Bez problemu je domywa, nie wzmaga przetłuszczania i jest wystarczająco tani, żeby go tak "marnować". Oprócz tego bananowy Kallos jest wdzięcznym kompanem do wszystkich mieszanek. Można do niego dodawać ulubione półprodukty (patrz Jak wzbogacić odżywkę do włosów) lub mieszać z innymi odżywkami np. Kallos Banana i Kallos Multivitamin. Maska nadaje się również do metody OMO zarówno jako pierwsze O, jako drugie O, ale też jako obydwa. Z powodzeniem stosowałam ją również do emulgowania oleju. 


Podsumowując Kallos Banana to maska bardzo dobra. Właściwie ma same plusy: tania, łatwo dostępna, wydajna, ładnie pachnie, nieźle działa, wszechstronna. Gdybym koniecznie chciała znaleźć jakiś minus, to tylko chyba to że nie czyni cudów. Ewentualnie dość mocny zapach nie każdemu musi pasować, ale ja się w nim zakochałam. Kallos Banana to jeden z moich lepszych włosowych zakupów w ostatnim czasie.

Zobacz też:

8 komentarzy:

  1. Już wiele razy słyszałam o odżywce z Kallos i raz już miałam zamawiać, ale boję się, że moje włosy jej nie zaakceptują. Moje włosy nie tolerują najprostrzego szamponu, a co dopiero odżywki. Może w tym roku się skuszę kupić na święta. Jeśli będziesz miała ochotę wpadnij do mnie :) http://mojewlasne5minut.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jestem wierna rossmanowskim produktom alterra ;) eksperymentować więcej nie zamierzam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też mam tego Kallosa teraz i o ile z innych jestem zadowolona o tyle po bananowej masce wypadają mi włosy :( i czytałam, że nie tylko ja tak mam w przypadku tego produktu a szkoda bo zapach jest piękny, cudownie wygładza włosy i ułatwia rozczesywanie.

    http://wszystkooczymmarzakobiety.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja uzywalam kilku masek tej filmy i banananowa tez lecz niestety trzeba przyznać ze za ta cene człowiek nie moze sie spodziewać dobrych rezultatów.
    Firma Kallos jest beznadziejna

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jej uzywam do mycia na basenie i w tej roli sprawdza sie rewelacyjnie. Wychodze z basenu i nie wygladam jak miotla! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ochotę ją przetestować ale w sklepach widzę same wielkie słoje. A wolałabym najpierw mniejszą wersję żeby sprawdzić jak działa na moich wybrednych włosach:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja stosuje zamiennie kallos bananowy i biovax bambusowy i jestem mega zadowolona z efektów obu masek ^^

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...