poniedziałek, 30 listopada 2015

Posiłki w szpitalu

Posiłki w szpitalach to temat budzący jednocześnie śmiech, jak i smutek. Najtańsze parówki, bezsmakowa breja i pół ogórka to taki szpitalny klasyk żywieniowy. Jestem kolejną osobą, która może potwierdzić, że jedzenie w szpitalach jest podłe i nie zaspokajają wszystkich potrzeb żywieniowych człowieka. Zdrowy na szpitalnej diecie może się pochorować. 

Posiłki w szpitalu


Posiłki w szpitalach są kiepskiej jakości. Króluje biały chleb, parówki i pasztety. Śladowe ilości wartości odżywczych. Najsmutniejsze są kolacje. Obiady nie wyglądają zachęcająco, ale na upartego można je uznać za pełnowartościowy posiłek. Niestety jeden w ciągu całego dnia to trochę za mało. Na plus również, że było masło, a nie margaryna. Poza tym wszystko na minus. Zresztą spójrzcie sami. Chleb rano i chleb wieczorem. I to biały chleb pozbawiony praktycznie wszystkich wartości odżywczych. A do tego chleba odrobina najtańszego wyrobu mięsopodobnego typu parówka czy pasztet. Całkowity brak owoców i  warzyw. Dramat. Niesmaczne i niezdrowe. 

Przykładowe posiłki w szpitalu

Śniadanie w szpitalu: 
  • Kawa zbożowa na mleku, 2 łyżki białego sera ze szczypiorkiem, 2 kromki białego chleba, masło, herbata.
  • Herbata, dwie kromki chleba (jedna biała, druga udawana ciemna), masło, 2 plastry szynki konserwowej

Jedzenie w szpitaluSzpitalne jedzenie

Obiad w szpitalu: 
  • Pomidorowa z makaronem, rozgotowana marchewka z czymś, kawałek gotowanego mięsa  w sosie, ziemniaki, kompot.

Szpitalny posiłek
Z fleszem czy bez wygląda również paskudnie ;)

Kolacja w szpitalu:
  • 1 kromka białego chleba, 2 kromki udawanego ciemnego chleba, kawałek pasztetu, masło, herbata
  • 2 parówki wielkości mojego kciuka (czyli dwie ćwiartki z tradycyjnej długości parówki), 2 kromki białego chleba, ketchup, masło

Szpitalne menu

Jedzenie w szpitalu


Podwieczorek i II śniadanie istniały, ale tylko w teorii. W praktyce nigdy nikt ich nie dostał. 

Menu w szpitalu posiłki
Kliknij, aby powiększyć
Posiłki w szpitalach poza kiepskim wyglądem, smakiem i wartościami odżywczymi są również bardzo skąpe. Ja wiem, że jak człowiek cały dzień leży, to zużycie energii mu spada. Ale nie tak od  razu i nie aż tak. Chcąc polegać jedynie na szpitalnym jedzeniu człowiek cały czas jest głodny. Nie dość, że nuda, obawa o zdrowie, kiepskie samopoczucie to jeszcze głód. Wystarczyły dwie szpitalne kolacje (z których drugiej już nie tknęłam), żebym doszła do wniosku, że już zdrowiej byłoby stołować się w fast foodzie. Ja naprawdę rozumiem, że brakuje pieniędzy na wszystko, ale nie pojmuję jak to funkcjonuje, że z jednej strony nas leczą lekami i zabiegami, a z drugiej podtruwają taka ot żywnością i pół głodówką. 

A Wy jakie macie doświadczenia ze szpitalnym jedzeniem? Może znacie jakieś szpitale, gdzie karmią dobrze albo chociaż normalnie? Jeżeli tak, koniecznie podzielcie się w komentarzach.

Zobacz też:

38 komentarzy:

  1. masakra jakaś!chociaż sama jeszcze w szkole leżałam w szpitalu i też pamiętam, że jedzenie było bardzo niesmaczne i niezdrowe i moja mama musiała mi 2 razy dziennie przynosić jedzenie. i dużo zdrówka życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiscie jako stala bywalczyni najrozniejszych szpitali musze piwiedziec bardzo wyraznie- sa szpitale ktore tematu nie ogarniaja i ma sie takie jak powyzej jedzenia i sa takie, w ktorych jedzenie jest iscie zajebiste. Duzo zalezy od, jak zawsze, mozliwosci finansowych szpitali. Stosunkowo czesto szpitale miewaja podpisane umowy z firmami cateringowymi i roznorodnosc i smakowosc serwowanego jedzenia bywa naprawde swietna. Takze zalezy, bardzo zalezy, ja bym nie uogolniala ze tak wyglada szpitalne jedzenie, tylko bym napisala, ze tak wyglada jedzenie w danym (konkretnym) szpitalu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie chciałam mimo wszystko wskazywać palcem. za to bardzo chętnie dowiem się w którym (konkretnie) szpitalu jedzenie jest dobre.

      Usuń
    2. W krakowie w zbyt malej ilosci szpitali bylam ale za rok to prawdopodobnie bedzie nadrobione :)

      Usuń
    3. nie muszą być krakowskie ;)

      Usuń
  3. Kurczę, chyba bym nie tknęła niczego...
    I jak tu wyzdrowieć, skoro nie ma się z czego regenerować...? Na szczęście nie miałam takich doświadczeń, ale wszyscy znajomi mówili dokladnie to co piszesz...:(
    Mam nadzieję, Aniu, że to nic poważnego i że szybko wyjdziesz stamtąd cała i zdrowa:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już wyszłam :) notka czekała chwilę na swoją kolej.

      Usuń
    2. Natalio... To śmiech przez łzy...:(

      Usuń
    3. Dobrze, że wyszlas:* kurczę, komentarz do Natalii mi się dodał w innym miejscu:/ nie wiem co jest...

      Usuń
  4. Kiedy byłam w ciąży leżałam na patologii, no a potem na położnictwie. Dramat. Codziennie to samo jedzenie na śniadanie i kolację (dokładnie takie jak u Ciebie plus sztuczny dżem), obiady w stylu kiełbasa z cebulą albo fasolka po bretońsku. Dla kobiet w ciąży i karmiących piersią. Wstyd!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam takie same zdjęcia ze szpitala :) paskudne jedzenie nie przechodziło przez gardło.
    Dziwne bo zamias człowiek wracać do zdrowia dostawać energi to jest na diecie. Dłuższy pobyt w szpitalu nie jest wskazany.
    Ach.. Usłyszałam od pielęgniarki że śniadanie było więc już nie dostanę ale mogę sobie kupić w bufecie

    OdpowiedzUsuń
  6. Fuu wolałabym przejść na głodówkę. Odwiedzałam kiedyś kuzynkę w szpitalu i dostała ona na obiad szpinak-smakował i wyglądał jak kupa, a normalnie ubóstwiam zupy, pierogi ze szpinakiem. Tamtego nie szło przełknąć:P

    OdpowiedzUsuń
  7. To prawda. Jedzenie w szpitalach to horror. Ja mężowi nawet herbatę w termosie nosiłam, bo na tym też oszczędzają. Ile da się zrobić herbat z jednej torebki? Odpowiedź jest prosta: Tyle, ilu jest chorych na piętrze :((
    Można się pochorować od samego patrzenia na to jedzenie :((

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja przebywając w szpitalu jadłam tylko kanapki z miodem. Nic innego nie chciałam tknąć, bo dla mnie to było niezjadliwe.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja nie mam żadnego , odpukać. faktycznie jedzenie okropne

    OdpowiedzUsuń
  10. Porównać jedzenie w szpitalu - gdzie są ludzie chorzy i w więzieniu - gdzie są kryminaliści - to jest dopiero śmiech. Tam to mają dobrze - "za karę" cały dzień leżą i pierdzą w pryczę, dostaną dobrze zjeść - czego chcieć więcej. W szpitalach wielu ludzi jest na diecie, więc posiłki powinny być uniwersalne, no ale... Dwie kromki chleba i np. jeden liść sałaty - tego się nawet podzielić dobrze nie da... To jest śmiech i szkoda w ogóle słów. Gdybym nie daj Boże kiedyś trafiła do szpitala, to nie tknęlabym niczego...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie to jest patologia. W szpitalach powinni karmić pacjentów zdrowym jedzeniem żeby człowiek odzyskiwał siły, a tu tak jak piszesz, może jedynie bardziej się pochorować! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystko jak najtańszym kosztem. Miałam praktyki w szpitalu więc często widziałam dania, na których widok robiło mi się niedobrze..

    OdpowiedzUsuń
  13. W wielu szpitalach w Polsce tak jest. Co zrobisz? Nic z tym nie zrobisz.
    Jednak sa wyjątki i sa szpitale w Poslce ktore daja w miarę normalne jedziecie np. szpital na skrze w Warszawie lub szpital w Gdańsku na Oliwie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety nie od dziś wiadomo, że w więzieniach jada się lepiej niż w szpitalach, domach dziecka itp. instytucjach. Osobiście uważam, że powinno być totalnie odwrotnie. Nie mam miłych skojarzeń ze szpitalem, nie tylko ze względu na marne posiłki, ale także niemiły personel i poczucie, jakby się było intruzem. Bardzo rzadko można trafić na porządny szpital... Porażka.

    OdpowiedzUsuń
  15. Faktycznie wygląda niesmacznie, ale cóż, gdy ja byłam w szpitalu ,,,nic lepszego tez nie dawali. Długi szpitali są widoczne ...

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam jak ja byłam w szpitalu to jedzenie wyglądało dokładnie tak samo, a to było dobrych parę lat temu. Pamiętam, że wtedy akurat nic nie mogłam jeść i bardzo się z tego cieszyłam, a później prosiłam babcię, żeby mi przynosiła jedzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. myślałam,że ja miałam g**nwo na talerzu,ale nie...W porównaniu z tym 'czymś' na zdjęciach można powiedzieć,że ja to miałam luksus

    OdpowiedzUsuń
  18. Naprawdę nie spodziewałam się, że jest aż tak źle..

    OdpowiedzUsuń
  19. Jedzenie w szpitalu - najgorzej :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie zawsze zastanawia to, dlaczego ludziom którzy potrzebują przede wszystkim witamin w postaci warzyw i owoców podaje się je tylko podczas obiadu i to rzeczywiście w postaci brei- rozgotowane, brak ziół itd. To tak jakby lekarze i pielęgniarki dbali o to, by pacjent za szybko nie wyzdrowiał?...Do paranoi dochodzi, że w więzieniach podaje się kilka rodzajów posiłków- dla jaroszy, wegan, bezglutenowców itd. Super, że nasz rząd tak troskliwie dba o tych, którzy są utrzymywani z naszych podatków, szkoda tylko, że ci, którzy pracują na tych,co nie pracują gorzej od ich mają. Absurd na absurdzie. Ja nigdy w szpitalu nie byłam- moje szczęście. Jestem wegetarianką i boje się co bym dostała...A właśnie, czy wypełniałaś/ wypytywał cię lekarz/pielęgniarka o dietę?? Czy jesteś na coś uczulona itp.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla wegetarian zostaje suchy chleb :/ ogólnie pytali mnie o uczulenia, a ja tylko na penicylinę jestem uczulona. ale podejrzewam, że jeżeli np. nie możesz jeść glutenu to nie dostajesz chleba. w sumie parówki też nie. ani ketchupu. no czyli masz kolację z głowy.

      Usuń
  21. Oj w polskich szpitalach sporo przebywałam. Jedzenie to koszmar. Za to miałam tę "przyjemność" przebywać w szpitalu czeskim i węgierskim. I w jednym i w drugim przypadku na jedzenie nie dało się narzekać. Zawsze posiłki były różnorodne, odpowiedniej wielkości i smaczne. Ciekawym jest fakt, że jak przebywałam w czeskim szpitalu jako opieka do mojego rocznego synka dostawałam wszystkie posiłki ze szpitala.

    OdpowiedzUsuń
  22. Znajoma pokazała mi zdjęcia swoich dań z porodówki. A potem jeszcze opisała w lokalnej gazecie paradoksy - jak karmienie matki karmiącej piersią brokułem... Jezusie.

    OdpowiedzUsuń
  23. W szpitalu są rzeczywiście liche posiłki. Byłam raz przez 3 tygodnie w szpitalu, więc tego szpitalnego jedzenia trochę pojadłam... Pozdrawiami życzę miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja akurat szpitalne jedzenie wspominam dobrze. Smak zwykłej bułki z masłem, którą dostałam dzień po operacji pamiętam do dziś. Chyba nic mi w życiu tak nie smakowało jak ta buła ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja na szczęście nigdy nie miałam tej hmm "przyjemności".

    OdpowiedzUsuń
  26. Coś o tym wiem... aż mi niedobrze jak na to patrzę bo mi się wszystko przypomina

    OdpowiedzUsuń
  27. O nie! No jako instagramowy #foodporn to się raczej nie sprawdzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj, znam tę dietę bardzo dobrze i mój synek też:(

    OdpowiedzUsuń
  29. Aż mi się niedobrze zrobiło, miałam takie same posiłki i co ciekawe takie same zestawy obiadowe pół roku temu...te udko z kurczaka! Fuj! A gdy powiedziałam, że nie jem mięsa jestem wegetarianką, to usłyszałam dwa zdania pierwsze "Poprzewracało Wam się w głowa, głodu nie zaznaliście" i drugie "to proszę nie jeść i zostawić na talerzu". Powiedziałam ładnie, że obym nigdy głodu nie zaznała, ale w moim jednym posiłku jest więcej wartości odżywczych niż tutaj przez cały dzień i chyba szkoda, żeby "wędlina" się marnowała, skoro inni mogą skorzystać. Oczywiście dostałam suchy chleb, na obiad nic... na kolacje też suchy chleb, nawet sera nie było ani dżemu :/

    OdpowiedzUsuń
  30. To jest abstrakcja. Widziałam kiedyś składankę zdjęć porównującą posiłki w szpitalach między np. Ameryką, Szwecją, Australią, a Polską różnica jest ogromna. Wstyd...

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...