środa, 11 listopada 2015

Emily Giffin - Coś pożyczonego

"Coś pożyczonego" Emily Giffin to była świetna lektura. Ciekawa, przyjemna i skłaniająca do refleksji. Temat co prawda oklepany, ale kto powiedział, że wszystko musi być oryginalne i niespotykane, żeby było dobre i fajne? Mamy tutaj młodych dorosłych około trzydziestki i ich perypetie. Przede wszystkim sercowe. Są dwie przyjaciółki i jedna gra pierwsze skrzypce, a druga zawsze jest w cieniu. Jest trzydziestoletnia kobieta, która nie może sobie ułożyć życia prywatnego, a zawodowe też jej nie zachwyca. Jest idealna para on mądry i przystojny, ona piękna i zabawna.


Ale to jest złe, protestuję w myślach, wiedząc, że jest już za późno, że już się poddałam. Przekroczyliśmy razem kolejną granicę. Ponieważ pomimo tego, że już ze sobą spaliśmy, tak naprawdę nie miało to znaczenia. Byliśmy pijani, lekkomyślni. Tak naprawdę nic się nie wydarzyło aż do dzisiejszego pocałunku. Nie wydarzyło się nic, czego nie można było wepchnąć do szafy, pomylić ze snem albo w ogóle zapomnieć. Teraz wszystko się zmieniło. I niech się dzieje co chce. - Emily Giffin - Coś pożyczonego
Książka Emily Giffin poruszyła mnie. Momentami bardzo smuciła. To jakiś masochizm, że bardzo źle znoszę czytanie o zdradach, ale z drugiej strony uwielbiam takie książki i takich właśnie szukam. A później wczuwam się i nastrój mi mocno spada. Na szczęście to tylko książka, więc i smutek jest chwilowy. "Coś pożyczonego" to książka, która smuci, śmieszy, wkurza i wciąga. Idealna lektura, kiedy poszukujemy czegoś co zapewni nam rozrywkę bez odmóżdżania, za to z odwoływaniem się do naszych emocji. "Coś pożyczonego" Emily Giffin pokazuje, że świat nie jest czarno-biały i że łatwo jest oceniać, a najczęściej nie wie się wszystkiego, co trzeba by wiedzieć. "Coś pożyczonego" Emily Giffin jest również skarbnicą inspirujących cytatów. 

Zawsze najlepiej myśli mi się pod prysznicem. Noc jest na zamartwianie się, roztrząsanie i analizowanie. jednak rano, pod strumieniem gorącej wody, wszystko wydaje się bardzo wyraźne. - Emily Giffin - Coś pożyczonego
Jako mała dziewczynka liczyłam w myślach do trzech i zaczynałam wszystko od nowa. Kiedy przyłapałam się na obgryzaniu paznokci, czym prędzej wyjmowałam palce z ust i liczyłam: Raz. Dwa. Trzy. Start. I zaczynałam wszystko od nowa. Od tej chwili nie obgryzałam już paznokci. - Emily Giffin - Coś pożyczonego
- Nic nie jest idealne - mówi moja mama. - Wszystko jest takie, jakim je stworzysz. Emily Giffin - Coś pożyczonego

Zdecydowanie polecam "Coś pożyczonego" wszystkim kobietom, które gustują w tego typu lekturze. Książka jest warta przeczytania, tak bardzo że zaraz po skończeniu weszłam w katalog online biblioteki, żeby zarezerwować sobie drugą część "Coś niebieskiego". A muszę dodać, że zrobiłam to (tzn. zarezerwować coś w bibliotece) po raz pierwszy w życiu. A to chyba musi o czymś świadczyć :)

Zobacz też recenzje podobnych książek:

4 komentarze:

  1. Też często wczuwam się za bardzo w książki. Jest mi smutno albo uśmiecham się do książki - to musi wyglądać idiotycznie. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. " Coś niebieskiego" bardziej podobała mi się niż jej poprzedniczka. Dzięki niej polubiłam Darcy, a w coś "Coś pożyczonego" nie pałałam do niej sympatią. Polecam Ci film "Coś pożyczonego" z Kate Hudson i Ginnfer Goodwin.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię tę autorkę. Ostatnio czytałam "Ten jedyny" i polecam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam "Coś niebieskiego" i "Coś pożyczonego" już kilka lat temu, pamiętam, że bardzo mi się spodobały, ale dopiero gdy przeczytałam obie i zobaczyłam dwie strony historii :)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...