niedziela, 22 listopada 2015

Dlaczego nie mam Snapchata?

Snapchat to... no właśnie. Co to jest Snapchat? Aplikacja, komunikator internetowy, kanał social media? Snapchat służy do nagrywania, oglądania i przesyłania krótkich filmików. Twórczość na Snapchacie nie jest nigdzie przechowywana, znika od razu i nie ma możliwości obejrzenia archiwalnych nagrań. Wyjątkiem jest umieszczenie ich w My Story. Wówczas znikają dopiero po 24 godzinach. Jedyną możliwością utrwalenie oglądanych treści jest robienie screenów, ale autor filmiku zostanie o tym poinformowany. Snapchat ma jeszcze (na pewno) kilka innych opcji i możliwości, o których ja nie wiem, bo Snapchata nie mam. Gdyby ktoś chciał poszerzyć moją wiedzę zapraszam do komentowania. 


Nie jestem fanką najnowszych technologii
Dlaczego nie mam Snapchata? Ja nie jestem zbyt nowoczesną osobą. Do nowinek technologicznych podchodzę z dystansem. Na pewno nie rzucam się z radością do ich testowania. Raczej spokojnie czekam aż pierwszy szał minie i wtedy ewentualnie delikatnie próbuję je oswoić. Bardzo długo namawiano mnie do wymiany telefonu na model dotykowy. Początkowo byłam bardzo na nie. Później mój opór zelżał, ale wciąż nie widziałam takiej potrzeby. Tak naprawdę dopiero kiedy zaczęłam użyć smartfona uświadomiła sobie, jak bardzo jest on mi przydatny. I wciąż nie kupiłam jeszcze nic przez internet (zamawianie w aptece z dostawą do placówki i płatnością przy odbiorze nie klasyfikuje się dla mnie jako zakupy przez internet ;)). 

Nie umiem w Snapchata
Snapchat mnie przeraża. Nie umiem w Snapchata i nie rozumiem ani jego sensu ani fenomenu. Filmiki są z reguły fatalnej jakości (widziałam screny) i jakoś nie wydaje mi się, żeby spontaniczne kilka sekund nagrania zawierało bardziej wartościowe treści, niż starannie przygotowany filmik na youtube. Spontaniczne, krótkie filmiki i inne migawki z życia dodaję na Instagram (tzn. filmików nie chociaż bym chciała, ale nie umiem ;)) i tam też oglądam. Nie czuję, żeby potrzebny był mi Snapchat. 



Mój głos nie brzmi tak, jak trzeba ;)
Nie wiem, jak mój głos brzmi na żywo, ale słyszałam jak brzmi na nagraniach. I nie jest to dźwięk, który mi się podoba. Ma w sobie coś potwornie irytującego i śmiesznego w tym negatywnym znaczeniu. Tak, wiem, mało kto lubi słuchać swojego głosu i nawet jest na to naukowe wyjaśnienie (jak ktoś pamięta niech przypomni albo rzuci linkiem w komentarzach). Poza tym mam wadę wymowy, więc oczywistym jest że raczej będę pisać, niż mówić. Nie żebym miała jakieś wielkie kompleksy, już nie. Mimo wszystko moja wada wymowy jest jednym z powodów, dla którego nie mam Snapchata. 

Wolę pisać i nie umiałabym ogarnąć tylu kanałów
Pisanie na blogu sprawia mi ogromną przyjemność, mam mnóstwo pomysłów i wiele gotowych notek na zapas. Uwielbiam również Instagram, chociaż aktualizuję go nieco rzadziej. Z Fejsbukiem mam relację skomplikowaną. Próbuję, ale nie do końca to jeszcze czuję, co pewnie widać na moim fanpage'u Abakercja. Google + mam, ale nie robię tam prawie nic. Wpisy z bloga same mi się dodają, chociaż ostatnio dołączyłam do kilku społeczności. Twittera nie mam. Tym bardziej nie mam już czasu i serca na Snapchata. Ogarnianie tak wielu kanałów nie jest takie proste, jeżeli chce się jeszcze mieć jakieś życie prywatne, o pracy i domu nie wspominając. 



Nie wiem, kto by w ogóle chciał oglądać moje snapy ;)
Nie mam Snapchata również dlatego, że podejrzewam, że nikt by tego nie oglądał ;). A nagrywać w próżnię coś, co zaraz zniknie jest totalnie bez sensu. Pisanie notek na blogu czy wrzucanie zdjęć, których nikt nie ogląda na Instagram, to co innego, bo one nie znikają. Teraz nie ma zainteresowania, ale to się może zmienić. Stworzone treści pozostają, te na blogu mogę edytować, uzupełniać i udoskonalać. A ze Snapa wszystko znika. Nawet gdyby faktycznie ktoś chciał to oglądać, to mocno zniechęca mnie idea tworzenia czegoś, co i tak niebawem przepadnie na zawsze. Moim zdaniem szkoda czasu i wysiłku w tworzenie tak ulotnych treści. 

Nie mam Snapchata i póki co nie zapowiada się, żebym miała mieć. Nie odpowiada mi taka idea i nie widzę tam siebie. Oczywiście całkiem możliwe, że za kilka miesięcy czy może lat wszystko się zmieni i będę regularnie snapować. Nigdy nic nie wiadomo. ;)


A Wy macie Snapchata? Jaki jest Wasz stosunek do Snapchata?

Zobacz też:

14 komentarzy:

  1. Mam, bo znajoma mnke kiedys namowila i szczerze to dla mnie srednio przydatne cos, nie czuje tego. Mam dalej, czasem wysylam w ten sposob zdjecia mojej swinki morskiej, czasem jedzenia, ogolnie ja cykam wszystkiemu fotki co mi nie ucieknie wiec to kolejne miejsce do fotek i czasem korzystam. Zwlaszcza gdy jakosc jedzenia lub ogolna zdjecia jest tak marna, ze na insta sie nie nadaje :P mam tez na nim kolezanke z ktora wysylamy sobie snapy bez wiekszej dbalosci o to co przedstawia fotka - tylko traktujemy to jako bardzo krotkie smsy. Z inna znajoma wysylamy sobie zdjecia glupich zdan z podrecznikow. Ale nie umarlabym, gdybym tego miala nie miec.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też to nie kręci, po co robić zdjęcie skoro zaraz zniknie:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie rozumiem fenomenu tej aplikacji.. Ale z drugiej strony nie rozumiałam kiedyś, czemu ludzie zachwycają się facebookiem czy instagramem, a w końcu sama się skusiłam. Ale snapchata na razie mieć nie będę - nikt z moich bliskich tego nie używa, no i nawet nie ma tej aplikacji na Windows Phone, więc mam ciszę i spokój :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Snap jest fajny! Mnie oswaja z nagrywaniem filmików. Swoje treści możesz zapisywać bez problemu pojedynczo i z całego dnia. To że treści są na chwilę nie musisz dbać tak bardzo o poprawność ani jakość. Docierasz też do młodszych czytelników ;). Ja uwielbiam oglądać skały. Są ciekawe i motywujące.

    OdpowiedzUsuń
  5. To piąteczka! Też nie rozumiem fenomenu tego czegoś. :D
    Ale może kiedyś przyjdzie i na mnie pora. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. dołączam się do grona osób, które nie rozumieją po co jest ten snapchat :) dopiero od wczoraj mam konto na instagramie (już śledzę Ciebie :P), a na snapchat raczej nigdy się nie zdecyduję. po co komuś moje nagrania, które od razu znikają :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak. Tzn nie ;-) Nie mam Snapchata. Nie mam też Twittera ani Instagrama. A od czasu, gdy mój smartfon miał dachowanie, żyję z telefonem na klawiaturę i jest mi z tym nadspodziewanie dobrze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też nie mam:) A to dlatego, że przeraża mnie ilość tych wszystkich kanałów social media i ile czasu one zabierają!

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja bardzo na tak! O tym dlaczego polubiłam snapchat i jak go używam pisze w tym poście :
    http://madatravels.blogspot.co.uk/2015/11/dlaczego-polubiam-snapchat.HTML
    Nie jest nigdzie powiedziane ze musimy wszystkich kanałów uzywac, ale fajnie jest mieć wybór. Np po tyłu latach nie kumam twittera. Fajnie jest znaleźć takie narzędzie którym się najfajniej komunikuje. Ja się cieszę że snapchat powstał i dzięki temu niedlugo zabiore moich obserwatorów w kolejna podróż :) snapchat - madatravels

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobrze Cię rozumiem. Prowadzę dwa blogi i do jednego mam fanpage na Facebooku jednak nie do końca jestem przekonana do nowinek typu twitter, czy snapchat. Sama ostatnio zmieniłam telefon na całkiem dotykowy i jakoś nie mogłam się przyzwyczaić. Ogarnianie kilku kont musi być czasochłonne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Co prawda też nie mam snapchata, ale myślę, że głos hmm...jakby to ująć... Nietypowy głosik może być Twoim znakiem rozpoznawczym. Ja czasem coś gadam na Instagramie i fani są zachwyceni :)

    Pozdrawiam z inspirującego wtorku (ho ho, kiedy to było ;) )

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam Snapchata, ale bardziej jako "podglądacz" niż jako twórca. Na początku chciałam się przemóc, żeby sprawdzić jak wypadam, jak mówię (też mam wadę wymowy) i wysyłałyśmy sobie z koleżanką snapy, ale teraz jakoś nie mam czasu próbować i ak jakoś wyszło.
    Mam też wrażenie, że mało kto "umie w Snapa" - obserwuję raptem 3/4 ludzi w tym jdna osoba to moja przyjaciółka, reszta to blogerzy : 2 "na próbę" i jednka, kóra naprawdę wypada tam świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też nie korzystam ze Snapchata i podobnie jak Ciebie, mnie on przeraża. Tak samo nie mam Flickr i innych tego typu rzeczy. Jedynie facebook i instagram :) I chyba to mi wystarczy, bo inaczej wszystkie te social media pochłonęłyby mnie i koniec.

    OdpowiedzUsuń
  14. Trochę dziwny taki serwis, gdzie po chwili wszystko znika. Nigdy nie miałam snapchata, ale jeśli faktycznie po 24 godzinach już nic nie ma, no to trochę tak się mija z celem bycie na takim portalu - tak to przynajmniej wygląda z mojej perspektywy. Lubię trwałość, nawet jeśli pozorną.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...