sobota, 14 listopada 2015

Co jest najważniejsze na biegach zorganizowanych?

Biegi masowe to temat wzbudzający wiele emocji zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Każdy ma własne oczekiwania i priorytety, jakimi się kieruje wybierając zawody, w których weźmie udział. Niektórzy nawet te powody potrafią sobie sklasyfikować jako ważne, fajne i sensowne albo głupie i żałosne. Ale to nie ja. Ja stworzyłam listę rzeczy, które na biegach zorganizowanych są najważniejsze. Dla mnie. Kolejność (mniej więcej - czasami trudno było zdecydować) od najważniejszego. 



1. Bezpieczeństwo. Absolutny priorytet. W praktyce bezpieczeństwo to zaplecze medyczne, zabezpieczona trasa, odpowiednia ilość wolontariuszy, sensowne limity ilościowe dla uczestników. Biorąc udział w zawodach najważniejsze jest dla mnie, żeby nie stanowiły one zagrożenia dla mojego zdrowia i życia (nie pytajcie, jak to weryfikuję).

2. Blisko i dogodny dojazd. Tak jestem leniuszkiem i zazwyczaj wybieram zawody w okolicy (czyli Krakowie) i też chętniej pobiegnę z Błoń niż z Nowej Huty. Tzn. nie mówię, że z Nowej Huty nie, bo biegłam nie tak dawno w Biegu Włosika spod Huty Sendzimira. 

3. Świadczenia organizatora czyli pakiet startowy i wszystko co dostajemy po biegu. Bogaty pakiet startowy jest ważny. Tak! To zawsze jest argument za i jeżeli bieg nie ma się czym pochwalić wystarczy zainwestować w pakiet a ja chętnie się zapiszę. Koszulka najlepiej techniczna (bo biegam dla koszulek) w tym pakiecie, chociaż ostatnio zaczynam doceniać też bawełniane (ale ładne). Do tego jedzonko i piciu oraz jakieś inne gadżety. Im więcej tym lepiej ;) Ładny medal też ma ogromne znaczenie. Wiem, że gusta są różne ale bylejakość i tandeta jest dość łatwa do zdefiniowania. Nie chcemy jej! Po wręczeniu medalu porządny posiłek regeneracyjny. Fajnie, żeby było coś oprócz ciepłej grochówki. W tym punkcie zawierają się również toalety, szatnie, depozyt i informacja. Wszystko to powinno być zapewnione i działać.



4. Ciekawa trasa. Bieganie w ładnych okolicznościach zawsze jest fajniejsze. Jeżeli mam do wyboru po raz setny biec wokół Błoń albo wybrać się w jakąś nieznaną trasę raczej wygra opcja numer dwa. Tak szczerze, dla mnie, ciekawa trasa to przede wszystkim trasa nieoklepana. Ileż można biegać bulwarami. No można cały czas, ale jak jest okazja to chętnie zapuszczę się gdzieś, gdzie jeszcze mnie nie było albo chociaż gdzie nie bywam tak często. 

(Tak, w pewnym sensie punkt 2. zaprzecza punktowi 4. I co teraz?)

5. Szanse na dobre miejsce. Tutaj głównie chodzi o ilość uczestników. Im mniej, tym większa szansa że gdzieś mi się uda upchnąć na podium. A nawet jeżeli to jakoś lepiej brzmi byłam 18 kobietą, niż byłam 1218 kobietą. Chociaż tam, gdzie byłam 18 kobietą to byłam też trzecia od końca hahaha ;)

6. Dobra pogoda czyli żeby nie padało, nie wiało ani nie grzało. Za siarczysty mróz też podziękuję. Co prawda tego akurat nie da się nijak sprawdzić ani określić, bo przecież nie zawsze zimą jest mróz, nie codziennie wiosną pada i nie w każdy dzień lata jest ukrop. Jest to czynnik totalnie niezależny i zawsze niespodzianka (prognozy pogody sprawdzają się w ok. 50% czyli albo się sprawdzi albo nie ;)), ale wspominam o tym, bo to dla mnie ważne. 



7. Dobry termin. Dobry dzień, czyli chętniej sobota niż niedziela. I raczej weekend, a nie dzień powszedni. Im wcześniej tym lepiej, ale tak od 9-10. Chociaż prędzej skusiłabym się na szóstą rano niż szóstą wieczorem. 

8. Znajomi. Jeżeli biegną znajomi zawsze jest to argument bardziej za niż przeciw. Poniekąd chodzi o to, że w kupie raźniej, ale też to, że skoro oni zaufali organizatorowi i się zapisali to może warto żebym i ja zaufała. 


Oczywiście najważniejsza w biegach, w bieganiu i w ogóle w życiu jest dobra zabawa. Żeby człowiek był zadowolony i szczęśliwy. Ale to akurat zależy tylko wyłącznie ode mnie. I o to sobie umiem zadbać na każdym biegu.

4 komentarze:

  1. Dwa pierwsze punkty zdecydowanie na tak. Jeśli chodzi o pakiet to już nie jest taki istotny, już wolę by na mecie ktoś na mnie czekał z folią NRC niż dostać kolejną koszulkę w pakiecie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie bardzo ważne jest też to, czy trasa posiada atest, bo zwykle na biegi zapisuję się, by poprawić swój wynik :D Koszulka w pakiecie to tez miły dodatek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio bardzo rzadko startuję, ale tak, atest PZLA to jest coś na co zwracam uwagę, jeśli chcę biec na życiówkę. I ostatnio też coraz bardziej męczą mnie masowe biegi na kilka tysięcy osób, jest to zdecydowanie za dużo i w przyszłym sezonie planuję poszukać czegoś kameralnego i ciekawszego jednocześnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie jako dla osoby przyjezdnej, fajnie jest gdy start i meta są w tym samym miejscu co depozyty i poczęstunek po biegu. Pamiętam swój pierwszy maraton w Krakowie. Byłam wtedy sama i nie wyobrażam sobie, że depozyt miałby być na stadionie a start na Rynku. Myślę, że dla samotnych biegaczy to duży problem, bo w przypadku niepogody ubrania można zostawić w depozycie w pobliżu startu. Podobnie jest z poczęstunkiem. Po 42 km marzy się tylko o tym by się położyć i w cale nie ma się ochoty na to by przejść jeszcze 5 km po posiłek ;) Po półmaratonie Królewskim w tym roku jestem pod wrażeniem organizacji. Tauron Arena to świetny obiekt, wszystko jest w jednym miejscu, a meta w środku budynku z muzyką i światłami... dla mnie to idealne rozwiązanie i wspomnienia takiej mety pozostają w pamięci.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...