niedziela, 25 października 2015

Półmaraton Królewski - jest życióweczka!

2. PZU Cracovia Półmaraton Królewski to mój ogromny sukces. Zeszłoroczna życiówka pobita o ponad 4 minuty jest dla mnie ogromnym osiągnięciem. Półmaraton Królewski uświadomił mi, jak dobre mam warunki i jak dużo siły. Wiem, że mogę i potrafię. 24 października 2015 o godzinie 11 (a właściwie to trochę po) spod Tauron Arena Kraków wyruszył tłum biegaczy. Pogoda była idealna. Nie zimno, ale też nie gorąco. Rześko i idealnie. A później było już tylko lepiej. Zapraszam na relację z 2. PZU Cracovia Półmaratonu Królewskiego. 
Półmaraton Królewski życiówka


 
2. PZU Cracovia Półmaraton Królewski - Plany
Na starcie na zakładałam sobie nic specjalnego. Chciałam zrobić życiówkę, ale wiedziałam, że jeżeli się nie uda, to też nic nie szkodzi. Chciałam się dobrze bawić, jeść czekoladę, pić orzeźwiające izotoniki i cieszyć się wolnością jaką daje świadomość, że biegnę przed siebie. Chciałam się cieszyć i być szczęśliwą. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że jeżeli chodzi o moje przygotowania do Półmaratonu Królewskiego, to ich praktycznie było. Ot, trochę sobie biegałam, ale też nie za dużo. Jakim prawem więc myśli o życiówce? A no bo ja wychodzę z założenia, że nawet jak człowiek troszeczkę ćwiczy to mu się kondycja poprawia. Chciałam, żeby było fajnie i szybko. I było! Przed startem czułam mega moc, wielką radość i ekscytację. Chyba sobie nawet kilka razy podskoczyłam machając rękami. 


2. PZU Cracovia Półmaraton Królewski - przed startem
Ubrałam się, jak widać na poniższym zdjęciu. Koszulka z pakietu (nic specjalnego, ale estetyczna i techniczna), piękne nowe legginsy, frotka na rękę, apaszka na szyję, a na nogach Nike Revolution 2. Przed startem spotkałam Małgę, która dała mi batonik mocy, więc musiało być super. Nie było zimno, nie było też za ciepło. Nawet słońce nie dawało po oczach podczas biegu. Trochę się gubiłam w Tauron Arena Kraków, ale ostatecznie udało mi się znaleźć depozyt. Zdążyłam też poczęstować się ciastem makaronowym. Było przepyszne. Pełna nadziei ruszyłam na start. Wiedziałam, że 2. Cracovia Półmaraton Królewski przyniesie coś dobrego.

Półmaraton Królewski życiówka

2. PZU Cracovia Półmaraton Królewski - przebieg i wynik
Półmaraton Królewski liczył (jak każdy szanujący się półmaraton 21 km 97,5m ) i wiódł spod Tauron Areny Kraków na Błonia i z powrotem. Trasa była bardzo ładna i chyba nie szczególnie trudna. Nie zanotowałam żadnego większego podbiegu. Przez pierwsze 10-13 kilometrów biegło mi się tak, jak sobie wymarzyłam. Idealnie. W ogóle nie czułam zmęczenia. Z radością mknęłam przed siebie. Było cudownie.  Dopiero w okoli 14-15 kilometra zrobiło się trudniej. Nogi dały o sobie znać. Mimo wszystko nie zatrzymałam się, starałam się nie zwalniać, biegłam dalej, tylko już było mniej przyjemnie, a bardziej ciężko. Ogromnym sukcesem jest dla mnie, że praktycznie cały Półmaraton Królewski przebiegłam. Zatrzymywałam się dosłownie na kilka sekund tylko po to, żeby się normalnie napić. Ale to się nie liczy ;) To pierwszy mój półmaraton bez chodzenia! Taka dumna! Na metę wbiegłam z czasem 1:54:17! Życióweczka! Ponad 4 minuty lepiej, niż rok temu. Tuż przed finiszem stał Mateusz BIEGmageddon i dzięki jego dopingowi mocno przyspieszyłam. Sama meta była niesamowita, bo bardziej przypominała dyskotekę: ciemno, kolorowe światła. Genialny pomysł!

Wyniki z Emdomondo oczywiście jak zwykle nieco różnią się od oficjalnego czasu, ale i tak wrzucam screena. Szczególnie lubię międzyczasy oglądać i analizować. Wychodzi na to, że biegłam mniej więcej równym tempem, a tam gdzie było mi najtrudniej, to biegłam najszybciej. Wg. endo średnia prędkość to 5:12 min/km, a w rzeczywistości to było 5:25 min/km czyli też dobrze. Nawet bardzo, jak na 21 km. 
Kliknij, aby powiększyć
Wg pomiaru organizatora biegnąc Półmaraton Królewski 5 km przebiegłam w czasie 27 minut i 34 sekundy, 10 km - 54 minuty i 16 sekund (i to jest bardzo dobry czas na dychę jak na mnie, nie wiem czy nawet nie życiówka przypadkiem ;) i chyba tak), 15 km - 1:20:43, 20 km - 1:48:35, no i cały półmaraton 1:54:17. Taka dumna!

2. PZU Cracovia Półmaraton Królewski - po biegu
Na metę wbiegłam zmęczona, ale szczęśliwa. Dostałam medal, który co prawda wcześniej nie specjalnie mi się podobał, ale jak zrobiłam życiówkę to uznałam, że jest piękny. I wielki, jakby to był maraton. Później folia, woda, banany, izotonik i szukanie depozytu. Oj naszukałam się. Nie ja jedna. A pomyśleć, że skoro przed biegiem już tam była, to drugi raz będzie łatwiej. Nic z tego. Za to odbiór rzeczy z depozytu przebiegł bardzo szybko i sprawnie. 

Półmaraton Królewski medal

Później wyszło słoneczko. Wypiłam to bezalkoholowe piwo, które nie było najsmaczniejsze (nawet po przebiegnięciu 21 kilometrów) i herbatkę. A kiedy postanowiłam uraczyć się makaronem okazało się, że zabrakło. Już miałam w głowie wielki, krzyczący nagłówek "2. PZU Cracovia Półmaraton Królewski, gigantyczne pasta party w Krakowie, 8 ton makaronu, pobity rekord Guinnessa, zabrakło makaronu dla biegaczy!". Smutna i głodna postanowiłam pozwiedzać. Zrobiłam sobie test na prawdopodobieństwo kontuzji i wyszło mi 25-35% czyli ani dobrze ani fatalnie. Po raz kolejny boleśnie uświadomiłam sobie, że nie umiem robić przysiadów (w ogóle). Za to pompki robię bardzo dobrze, jak na kobietę. A później wyczarowali makaron, bo po godzinie 15 zjadłam dwie miski. I był bardzo dobry. Do domu wróciłam mocno zmęczona, ale też bardzo szczęśliwa. 2. PZU Cracovia Półmaraton Królewski to była wspaniała impreza, na której padło wiele życiówek. Wszystkim serdecznie gratuluję. 

34 komentarze:

  1. Widziałam Cię jak mnie mijałaś na alejach, miałaś niezłego powera :D Ogromne gratulacje życiówki! : ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też Cię widziałam i byłam pewna, że zaraz mnie dogonisz i wyprzedzisz ;) niecierpliwie czekam na Twoją relację na blogu :)

      Usuń
  2. Gratulacje! A ja głupia cieszę się z mojego wyniku na 5 km - 35 min 48 sec - pierwszy raz brałam udział i naprawdę byłam dumna z tego, że dobiegłam. Treningów też było mało i jakieś niespecjalne. Jednakże bakcyl złapany. Teraz szykuję się na jakąś 10 kilometrówkę. Tobie gratuluję i życzę nowych życiówek i maratonu tym razem!

    Martyna (ekspresem-przez-zycie.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to świetny wynik na pierwszy raz! najważniejsze, że pobiegłaś i dobiegłaś. teraz może być tylko lepiej :)

      Usuń
  3. Gratuluję ! Jestem pod wrażeniem takich ludzi jak Ty. Ja nie potrafię utrzymać tempa, oddechu... Piękne masz teraz wspomnienia i medal :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) to wszystko jest do wytrenowania :)

      Usuń
  4. A ja ukonczylem w 2:17:56, ale biorac pod uwage,ze 5 tygodni temu maks co potrafilem przebiegnac to bylo 4km to nie jest taki zly wynik,a zwlaszcza na 15k bylem pozytywnie zaskoczony,ze 1:33:36, ale potem mi sie juz nie chcialo,bo nawet nie powiem ,ze nie mialem sil,ale juz ciezko bylo,a wiedzialem,ze i tak nic ciekawego nie wybiegam,a ukoncze i tak wiec sobie zrobilem spacer przeplatany chwilami biegu od wawelu,ale za to byl sprinterski finisz hehe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z minusow to panie,a czasem i marniejszej masy panowie ledwo sie poruszajacy na zbiegach, ale oczywiscie kurczowo trzymajacy sie lewego pasa i lokcie najszerzej jak sie da, zeby ich czasem ktos nie wyprzedzil, no ja rozumiem takie zachowanie walczac o glowna nagrode,ale biegnac na 2:10?:D
      Dopiero jak sie wybieglo na konopnickiej i byla szeroka droga to mozna bylo sie cos rozpedzic do tunelu ;)

      Usuń
    2. Chociaz na poczatku tej konopnickiej to mialem chyba najgorszy moment biegu,bo po tych hamowaniach co chwile zaczelo mnie pobolewac w kolanie, ale potem sie szczesliwie rozbiegalo.

      Usuń
    3. to bardzo duży postęp. gratuluję :)

      dla mnie blokowanie innych łokciami jest tak samo niefajne bez względu a to, czy się walczy o podium czy nie. w końcu w sporcie chodzi o to, żeby pracować nad tym żeby być lepszym a nie nad tym, żeby innym utrudnić.

      Usuń
    4. Ale z tymi łokciami to nie musi być wredne i na złość. Ja na przykład wiem, że muszę pracować nad rękami, bo w momencie, kiedy zaczynam się męczyć, automatycznie zaczynam machać nimi bardziej na boki, bo się garbię. Tak że nie demonizujmy ich tak bardzo, bo może mają po prostu słabe plecy, a nie kręgosłup moralny :)

      Usuń
  5. Anno Ty nie rob jak polski rzad propagandy, ze jak po kilkunastu miesiacach od rozpoczecia biegania pobilas zeszloroczny wynik w polmaratonie o 4 minuty to to jest sukces, bo madrze trenujac powinno byc raczej o 14;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to ktos powiedzial, wiekszosc ludzi sprowadzona do rzeczywistosci straci sens zycia, wiec moze czasem lepiej pozostawic w ignorancji;))

      Usuń
    2. ale dla mnie mnie to jest ogromny sukces! oczywiście, że wolałabym być szybsza o 14 minut niż o 4, ale te 4 to też dla mnie bardzo dużo.

      Usuń
    3. No wlasnie dla CIebie to nie jest sukces, jak ja przebiegne za rok 1:54 to moge oglaszac sukces, a nie ktos kto miedzy 15-17km biega w 11 minut!:D
      Jednak predyspozycje sa, albo GPS do smieci.
      Pozdrawiam i zycze, zeby tak sie chcialo biegac jak sie nie chce;)

      Usuń
    4. Jednoczesnie oczywiste dla mnie jest, ze na teraz powinnas biegac na 3-5k,a polmaraton sobie zostawic na bocznym torze jako cos przy okazji do czasu az sie nie skonczysz na rzeczonym 3-5k gdzie mozesz juz 'na jutro' sie wytrenowac.
      Doslownie mowiac polecam jako cel krecenie zyciowek wokol blon,a forma poszybuje do nieba ;)

      Usuń
    5. Oczywiscie pofrunie do nieba, jak moze poszybowac do nieba?.. Hue hue:)
      Ale tak to jest jakis potencjal na Park Run tylko to by trzeba zaczac cos trenowac, a nie potruchtam godzinke i ide do domu.
      (chociaz to i tak lepsze niz potruchtam pol godzinki i ide do domu, wiec na poczatkowym etapie wiecej znaczy lepiej, ale potem trzeba dolozyc troche jakosci;)

      Usuń
    6. Anonimowy Ty sie uspokoj i daj Ani kolekcjonowac medale pocieszenia , a nie zachecaj do walki o miejsca medalowe w biegach na 5k trenujac 3 razy mniej, bo to jest zupelnie nieprzekonywajace;P

      Usuń
    7. wolę biegać dłuższe dystanse, bo biega się je wolniej ;) a ja nie do końca lubię biegać tak szybko i tak bardzo się męczyć ;) zawsze jak mam wybór 5 czy 10 km wybieram tę drugą opcję.

      Usuń
    8. Anonimowy nie wierz w te miedzyczasy z endomondo, jakby na nich sie opierac to co drugi biegajacy powinien zostac sportowcem;))

      Usuń
  6. Gratulacje:)) za rok może być o wiele więcej niż te 14:p ważne, że jest postęp. Tak trzymaj, Aniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję. mam nadzieje, że nie będzie gorzej ;)

      Usuń
  7. Hy hy :) Wystarczyło z tobą porozmawiać przed startem, żeby wiedzieć, że to musi skończyć się życiówką :)
    Jeszcze raz gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  8. Łoooo jestem pod wrażeniem. Gratulacje!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak to, był poźniej też makaron? Dla mnie też zabrakło, ale do głowy mi nie przyszlo, że potem też będzie. \gratuluję, piękny czas wykręciłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. był! po godzinie 15 już sprzątali wszystko, a makaron był. chociaż wcześniej faktycznie zabrakło, ale chyba wyczarowali ;)

      dziękuję :)

      Usuń
  10. Serdecznie gratuluję życiówki :D I bardzo dobrze, że na makaron się załapałaś, chwilkę przed Twoim przybyciem jeszcze był... ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Serdecznie gratuluję życiówki :D I bardzo dobrze, że na makaron się załapałaś, chwilkę przed Twoim przybyciem jeszcze był... ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję życiówki. Świetny wynik. Ja byłam optymistycznie nastawiona na ten półmaraton, nie zjadał mnie stres tak jak przed innymi większymi biegami. Również poprawiłam czas o ok. 4 min. Co prawda różnica w czasie niewielka, ale dla mnie to zawsze coś. Meta była świetnie zorganizowana.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...