czwartek, 10 września 2015

Jesienna lista życzeń

Moja lista życzeń właściwie nie ma zbyt wiele wspólnego z jesienią. Nazwałam ją jesienną, bo idzie jesień. Od kilka lat na pytanie rodziców, co bym chciała na urodziny, odpowiadam, że ja już wszystko mam. I właściwie to jest prawda. Mam wszystko, co potrzebne i mnóstwo rzeczy które nie są niezbędne lub są totalnie zbędne. A jednak czegoś mi brakuje. Jest kilka rzeczy, które bym chciała, które przydałyby mi się i uczyniły moje życie przyjemniejszym, fajniejszym i łatwiejszym.
Źródło: pixabay.com
1. Termofor. I wcale nie chodzi tutaj o jesień i chłody. Nie ma to nic wspólnego z temperaturą. Przydałby mi się termofor, ponieważ często cierpię na silne bóle brzucha. Minimum raz w miesiącu (miesiączka), a zdarza się że jeszcze z jakiejś innej okazji mój brzuch poczuje się gorzej. Najskuteczniejszym sposobem na ból brzucha (poza tabletkami, które akurat nie zawsze okazują się najskuteczniejsze) jest ciepło. Gdybym miała wannę może byłyby to ciepłe kąpiele. Ale mam prysznic, więc jest to polewanie brzucha ciepłą wodą. Pomaga, ale przecież nie mogę cały czas siedzieć pod prysznicem i lać wody. Termofor byłby idealnym rozwiązaniem. Mniej wody się zużywa i można siedzieć w mięciutkiej pościeli a nie w twardym brodziku. Ponadto termofor mogę sobie wziąć do pracy, a prysznica już nie. Chciałabym termofor. Bardzo. 

2. Laptop. Pewnie ciężko będzie w to uwierzyć, ale nie mam swojego komputera. Serio. Nigdy nawet nie miałam. Całe życie pasożytuję na cudzym sprzęcie, ale ostatnio dobitnie sobie uświadomiłam, że tak być nie może. Powinnam mieć własnego laptopa. Być niezależna komputerowo ;) Potrzebuję go do pracy, do rozrywki i do sprawdzania różnych rzeczy typu prognoza pogody, rozklad jazdy czy godziny otwarcia sklepu. Ja bardzo dobrze sobie radzę pasożytując, ale jednak wręcz wypadałoby mieć własnego. Bo z cudzym to nigdy nic nie wiadomo. Nie mam jakichś specjalnych wymagań, co nie znaczy że wybór będzie prosty. Ja jestem człowiekiem, który potrafi jogurt wybierać przez 5 minut. Na pewno wiem, że chcę matowy ekran. I bardziej do mnie przemawiają takie wypukłe klawisze a nie modna teraz, maksymalnie spłaszczona klawiatura. Waham się też odnośnie wielkości. Z jednej strony wiadomo, że im większym ekran tym lepiej, wygodniej. Ale z drugiej chciałabym coś małego co bez trudu mogłabym ze sobą nosić. 

Źródło: pixabay.com

3. Aparat fotograficzny. Zawsze chciałam. Później weszły telefony komórkowe z aparatem, ale jednak to nie to samo. Podobno dzisiejsze aparaty w telefonach mają bardzo dobrą jakość. No nie wiem, chyba nie mój. Albo wybitnie nie umiem robić zdjęć ;) Zdjęcia są dla mnie ważne, bo upamiętniają ważne chwile - mój instagram. A ostatnio uświadomiłam sobie ze smutkiem, że tych chwil jest zdecydowanie za mało. I jeszcze bardziej chcę je łapać i zapisywać na karcie pamięci lub dysku internetowym i mieć, mam nadzieję, na zawsze. Nie ukrywam, że chciałabym też robić lepsze zdjęcia na bloga. Tak, serio. Chciałabym wrzucać coś lepszej jakości, ale na razie nie mam możliwości, więc jest jak jest. 

4. Depilator. Taki wypasiony, wodoodporny, ze światełkiem i milionem końcówek. Od kilkunastu lat stosuję taką metodę depilacji i pewnie będę jeszcze przez kolejne kilkanaście lub kilkadziesiąt, więc nawet jakbym wydała na depilator czterocyfrową sumę to i tak się zwróci (kiedyś). Od dość dawna marzę o takim depilatorze, ale uznałam że to zbyt droga rzecz na prezent dlatego przemilczałam. Już raz prawie kupiłam, byłam tak blisko, ale nie wyszło. Porządny, nowoczesny depilator to coś, co bardzo chciałabym mieć. Oczywiście mam obawy, że wcale nie będzie ani trochę bardziej super od tego co mam i na dodatek będzie się psuł, bo teraz wszystko się psuje co chwilę. 

5. Odkurzacz. Hahaha tak serio. Jak się ma psa, to sprzątanie nieco się komplikuje. Obecny odkurzacz nie chce ze mną współpracować, chociaż bardzo się staram (wymieniam filtry, przetykam i myję szczotkę, piorę nawet worek). Szybciej i skuteczniej jest pozamiatać, ale szkodzi mi to na kręgosłup, więc wolałabym odkurzaczem. A gdybym miała taki wypasiony, nowoczesny odkurzacz z miliardem funkcji, o których nawet nie mam pojęcia, to może w końcu udałoby mi się mieć naprawdę czysto... przez pierwszy miesiąc. 

Źródło: pixabay.com
6. Blender. To jest jedna z tych rzeczy, co niby bym chciała, ale wiem że pewno i tak bym nie używała. Chociaż może jednak. Teraz blendery są takie modne. Wszyscy blendują, robią jakieś smoothies a ja co? Wszystko bym sobie do tego blendera ładowała. Robiła własne masło orzechowe. I własne odżywki białkowe. I dużo rzeczy bym powymyślała, co można do blendera władować. 


A dlaczego na mojej liście życzeń nie ma nic do biegania? Bo do biegania mam nogi i właściwie mi starcza. Ja naprawdę nie jestem typem gadżeciarza i raczej staram się nie kupować rzeczy tylko dlatego, że są fajne i mnie stać. Nie czuję potrzeby posiadania wszystkiego. Nie mam też na to miejsca. I zdecydowanie jestem biegową minimalistką. I poradziłabym sobie mając połowę tego, co mam. Ale i tak wzięłam udział w konkursie Tydzień Biegowy i mam nadzieję, że uda mi się wygrać biegowy plecaczek ;) Nie mam a w sumie by mi się przydał. A wygrać zawsze miło.

19 komentarzy:

  1. W domu za termofor fajnie robi zwierzak. Poki kialam chomiki rasy dzungarki, to nie mialam o tym pojecia ale teraz, prawie kilogramowy prosiak, to juz fajnie brzuch grzeje. Piccola pewnie tez by dala rade o ile by usiedziala :P a blender to ja kocham, na serio sie przydaje. Ja moge polecic kupienie najtanszego, takiego pi 30 zl. Mam w jieszkaniu studenckim juz killka lat, uzywany, i zyje.
    a wypasione aparaty w telefonach to sa jak sie ma wypasiony telefon, przynajmjiej troche, bo tak, to lipa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwierzak spoko o ile grzecznie leży, a nie tupta po brzuchu tam i z powrotem ;) a Piccola właśnie z tych wiecznie w ruchu jest. szczególnie jeżeli trzeba, żeby się uspokoiła ;)

      Usuń
  2. "do biegania mam nogi" - rozbawiłaś mnie do łez:D
    1. Termofor bardzo się przydaje i jest bardzo przydatnym gadżetem w "te dni", ale jeśli naprawdę cierpisz na bóle menstruacyjne to polecam ćwiczyć rozgrzewkę do tzw. bellydance- tańca brzucha. Jestem dowiem na to, że ćwicząc regularnie można diametralnie ograniczyć (niemal do zera) bóle brzucha. Kiedyś ćwiczyć i bardzo mnie zdziwiło, że zwykły okres stał się katorgą... Teraz zawsze się zmuszam, bo wiem że przynajmniej raz w miesiącu to docenię.
    2 i 3: Laptop na pewno bardzo Ci się przyda. Tak samo aparat, ale chyba lepiej przy wyborze tych sprzętów samemu wybrać konkretny model według własnych potrzeb... Warto coś poczytać, porównać... Moim zdaniem lepiej odkładać dużej i kupić lepszy sprzęt niż podejmować decyzję pochopnie.
    4. Mam silc epil Brauna i polecam. Depilacja pod prysznicem czy w kąpieli to pestka. Światełko poprawia widoczność włosków i depilacja jest dzięki temu dokładniejsza. Nie jest to duży wydatek (trzy cyfry;) a jeśli masz wysoki próg bólu to możesz nawet depilować pachy (polecam pod przodem, absolutnie nie na sucho) - za pierwszym razem boli jak cholera, a potem już idzie jak po maśle;)
    5. Też nie wyobrażam sobie x życia bez odkurzacza^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Blender też się przydaje. Pamiętam jak kupiliśmy rodzicom pod choinkę. Nas początku kompletnie im nie podpasował, a teraz nie wyrażają sobie gotowania bez niego: jakikolwiek krem (zupa) czy pesto albo sos nabiera od razu aksamitności... Koktajlami owocowymi też nikt nie gardzi, także to również jest strzał w 10.

      Usuń
    2. to ciekawe z tym tańcem brzucha. muszę koniecznie wypróbować.

      pachy depiluję spokojnie i jestem już na tyle uodporniona, że praktycznie nie czuję bólu. jedynie coś na kształt lekkiego szczypania czy kłucia. ale pamiętam, że początki to był dramat, krew i łzy.

      a który model silc epil masz?

      Usuń
    3. Siódemkę;)
      http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=52917

      Usuń
  3. Ooooo, blender to też bym chciała. I mikser. :D
    Co prawda mam robot kuchenny, ale niektórych ciast nie mogę w nim robić, a w "szejkerze" też nie wszystko da radę zrobić. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo, mi tez odkąd pamiętam się marzy aparat! Chyba najwyższy czas zacząć oszczędzać a nie tylko marzyć.. ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy już znajdziesz odpowiedni model aparatu, odkurzacza czy laptopa, szukaj w sklepach typu Media Markt, Media Expert itp. - często mają takie promocje, że możesz kupić je na raty 0%. Rozkładasz na rok, półtora czy dwa, miesięcznie z konta ucieka Ci np. 50zł i tak mocno nie odczuwasz straty. Sama korzystałam z takich opcji i było mi łatwiej zorganizować miesięczne wydatki niż wydać jednorazowo np. 1500zł. :)

    Depilator też mi się marzy, ale to takie marzenie na kiedyś. A co do blenderów, jest mnóstwo bardzo fajnych na allegro, niedrogich i nawet z różnymi wymiennymi bajerami. Mój chłopak kupił sobie nawet zestaw w Tesco i bardzo sobie chwali. Akurat tutaj nie trzeba wydawać majątku :)

    Trzymam kciuki, mam nadzieję, że niedługo odhaczysz jak najwięcej pozycji z tej listy!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam podobne marzenia, mam nadzieje, że Twoje się spełnią!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ma co lista praktyczna i konkretna :) Życzę spełnienia marzeń

    OdpowiedzUsuń
  8. Termofor to jest to ;D na zimę trzeba mieć :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaskoczyłaś mnie trochę tym, że nie masz swojego komputera, bo to w obecnych czasach rzadko spotykane :) A o termoforze również marzę od dawna, ale wlasnie dlatego, że mi zimno, gdy jest chłodniej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak kupujesz laptop, to staraj się znaleźć jakiś w miarę lekki :) Mój jest duży, co jest wygodne, przy np. oglądaniu filmów, ale przez to jest nieporęczny i bardzo, bardzo ciężki. A blender to najlepsze co ludzkość wynalazła :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za wizytę u mnie na blogu :). Dzięki temu zajrzałam do Ciebie i bardzo miło się zaskoczyłam - ooooj dużo ciekawych wpisów! Muszę zostać na dłużej, nie ma opcji :D! Co do listy życzeń - na mojej także znajduje się termofor i to z tych samych powodów. Jeśłi chodzi o laptopa, to kupiłam sobie za odłożone pieniądze swój sprzęt kiedy szłam na studia. Teraz mam ostatni rok przed sobą i... uszkodzony komputer :P. Muszę go jakoś naprawić, w innym przypadku laptop też wyląduje na mojej liście życzeń :P. Jeśli chodzi o zdjęcia, to prawda - mój telefon robi czasem lepsze zdjęcia niż aparat. Mimo, że posiadam już swój sprzęt, to jednak przymierzam się do zakupu czegoś lepszego- lustrzanki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam depilator i używam go od kilku lat jednak do golenia nóg używam maszynek. Po depilatorze włoski na nogach wrastają niemiłosiernie, nie pomagają peelingi, rękawice peelingujące, czy szczotki do ciała. Jak sobie radzisz z wrastającymi włoskami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam z tym problemów. od czasu do czasu robię peeling, ale to standard.

      Usuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...