środa, 5 sierpnia 2015

Spanie z psem: czy pies może spać w łóżku z właścicielem?

Spanie z psem to dość kontrowersyjny temat. Niektórzy uważają, że pies absolutnie nie może i nie powinien spać w łóżku z właścicielem (ani nawet w ogóle na to łóżko wchodzić). Inni z kolei nie wyobrażają sobie, żeby mieć psa i nie wpuścić go do łóżka. Dzisiaj opiszę naszą historię, jak to było u mnie z wchodzeniem psa na łóżko i wspólnymi nocami. 



Może pamiętacie jak jeszcze niedawno pisałam, że absolutnie nie wyobrażam sobie spania z psem i moja Piccola w ogóle nie może wchodzić na łóżko (zobacz: Kiedy pojawia się nowy domownik...). Dlaczego nie chciałam, żeby pies wchodził na łóżko? Było kilka powodów:
  • Pies brudzi. Nie jakoś strasznie, ale nie ukrywajmy, że nawet zadbany piesek jest nieco brudniejszy niż człowiek. Bo nie zdejmuje butów po przyjściu z pola. Bo butów nie nosi ;) Nie kąpie się codziennie i nie podciera po załatwieniu potrzeb. Ja nie jestem jakąś paranoiczką ani higienicznym świrem, pieska się nie brzydzę, ale łóżko chciałam mieć czyste.
  • Pies gubi sierść. Bardzo. Bardziej, niż ja włosy. I tej sierści jest wszędzie pełno. Nie chciałam psiej sierści na łóżku.
  • Bałam się, że jak Piccola nauczy się wchodzić na łóżko to będzie problem, żeby ją z niego zgonić. Nie żebym była jakąś terrorystką, ale uważam że jednak to ja mam prawo decydować czy pies siedzi na łóżku czy nie. 
  • Bałam się, że  w nocy podczas snu zrobię Piccoli krzywdę. Że ją zgniotę swoim cielskiem. Bo nie ukrywajmy, że szczeniaczek ważył jakieś 5 kg a ja co najmniej 10 razy tyle. 
  • Bałam się, że Piccola zrobi mi krzywdę. Dziabnie mnie, kiedy ją przygniotę na przykład. Piesek mały, ale ząbki ma. Ostre. A ja na dodatek od zawsze bałam się psów (zobacz: Strach przed psami, a posiadanie własnego psa). 
  • Nigdy nie byłam jakąś wielką miłośniczką zwierząt i uważałam, że łóżko jest dla ludzi. Nie widziałam powodu, dla którego pies miałby spać ze mną. Widziałam za to wiele powodów, żeby ze mną nie spał. 

No cóż, od tego czasu wiele się zmieniło. W zasadzie wszystko o 180 stopni. Zaczęło się od tego, że pozwoliłam jej wchodzić na łóżko. Później pozwalałam jej leżeć z nami i oglądać wieczorem film. Któregoś dnia nie wygoniłam jej na noc i od tego czasu sypiamy już w trójkę. Ta pierwsza wspólna noc z Piccolą była świetna. Ona leżała na poduszce tuz obok mojej głowy i przez całą noc praktycznie się nie poruszyła tylko grzeczniutko spała. Była taka cieplutka i puchata. Rozczuliła mnie tym. A później to już było gorzej ;)

To prawda, że pies w łóżku znacznie przyspiesza brudzenie się pościeli. Trzeba po prostu częściej robić pranie, a łóżko odkurzać co tydzień, a nie na święta. Nie jest to aż taki problem. Gorzej z tą sierścią, która jest absolutnie wszędzie. W ustach, w uszach, no wszędzie. 

Jeżeli chodzi o robienie sobie krzywdy to jakoś sobie żadna z nas krzywdy nie zrobiła. Nie wiem jakim cudem, bo chociaż Piccola podrosła to wciąż ważę jakieś 5 razy więcej niż ona. A ona ma ostre ząbki i lubi czasami nimi szarpnąć. Doceniam, że w nocy tego nie robi. Grzeczny pies wie, że jak śpimy to się nie bawimy, nie siłujemy i nie wygłupiamy. 


Problemowe nieco jest wyganianie psa z łóżka. Ona tak nie za bardzo chce słuchać. Przynajmniej mnie ;) Ale to jest rzecz to wyćwiczenia. Nie da się natomiast ukryć, że Piccola uwielbia siedzieć na łóżku i zawsze stamtąd do mnie przybiega, jak wracam do domu. Uwielbia również na łóżku spać, chociaż ostatnio wyemigrowała w nogi. Co szczerze mówiąc nie do końca mi pasuje. Wolałam, jak się do mnie przytulała. A jak leży w nogach to blokuje mi swobodne przesuwanie kołdry i przykrywanie nóg. 

Całkowicie zmieniłam również podejście do spania z psem. Wcześniej uważałam, że to do niczego nie potrzebne. Że spanie z psem tylko powoduje problemy i niedogodności. A teraz muszę przyznać, że lubię spać z psem. Jasne czasem jest trochę niewygodnie i ciasno. Czasami się wkurzam, że mi kołdry na nogi brakuje. Albo że mi ktoś leży na nodze i tamuje dopływ krwi. Czasami chcę spać a Piccoli się zbiera na czułości i mizianie. A czasami na odwrót ja się chcę poprzytulać, a ona ucieka w nogi. Nie jest idealnie ale jest dobrze. Kochamy się i akceptujemy, a to najważniejsze. 

8 komentarzy:

  1. Mój kot sobie nic nie robi z tego czy można czy nie można. On po prostu śpi i już.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze w czasach szkolnych w momencie kiedy dzwonił mój budzik, pies już czekał przy łóżku....żeby zająć moje miejsce... Jak wychodziłam, szczególnie zimą, to chciałam wykopać tą małą zarazę z ciepłego łóżka, tym bardziej że on dobrze wiedział, że ja idę marznąć, a on się będzie wylegiwać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wyobrażam sobie, że będąc w domu miałabym spać bez mojego psa, nawet jeśli w nocy zajmuje sporą część łóżka i zabiera mi poduszkę! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamy psa od niedawna, nigdy wcześniej mu nie pozwalano spać na łóżku. Czasem wskakuje na chwilę na rozłożoną kanapę, na której śpimy, ale długo tam nie zostaje. Ma inne ulubione miejsca ;) Co do gubienia sierści, to nie wiem, co bym zrobiła bez odkurzacza z turboszczotką.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój pies zawsze śpi ze mną... Może dlatego, że nie trzymaliśmy nad moją Mają odpowiedniego rygoru ;) Pierwszą noc miała spędzić w piwnicy, ale zamiast spać to piszczała pod drzwiami. Śpiąc w domu szybko zamieniła swoje legowisko na łóżko i tak już zostało.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...