poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Pech nie istnieje

Pech. Jestem pechowcem. Zawsze mam pecha. Prześladuje mnie pech. Serio? A jeżeli ci powiem, że pech nie istnieje. Że nie ma czegoś takiego jak pech.
Źródło: pixabay.com
Pech. Pecha można mieć raz, dwa razy, czasami. Jeżeli non stop mamy w życiu pecha, to nie jest to żaden pech, tylko błędne decyzje i ich konsekwencje. Pech jest czymś niezależnym od nas. Niezawinionym. Nie możemy ponosić odpowiedzialności za to, że nam się tak nieszczęśliwie coś przydarzyło. To wygodne. Zrzucamy z siebie odpowiedzialność. Ale też blokujące, bo nie dajemy sobie szansy na działanie i poprawę sytuacji.

Pechowa trzynastka, czarne koty przynoszące nieszczęście i nieopatrzne przejście pod drabiną serio nie jest przyczyną wszystkich twoich niepowodzeń. Nie jest nią również to, że ktoś ci złorzeczy. Na pecha w większości przypadków sami sobie pracujemy. I to bynajmniej nie tym, że rozsypała nam się sól albo rozbiło lustro*. 


Przykłady "pecha":
  • "Miałam pecha i przytrafiła mi się kontuzja". A tak serio to olewałam rozgrzewkę, nie ćwiczyłam stabilności ani nie pracowałam nad techniką biegu. Nieprzygotowana rzuciłam się do mety na zawodach i tego było już za wiele dla mojego ciała. 
  • "Miałam pecha, uciekł mi tramwaj i spóźniłam się na ważne spotkanie". A naprawdę to zaspałam, bo do późna grałam w grę. Założyłam szpilki, których nie nosiłam od miesięcy i w których nie czuję się zbyt pewnie i wlokę jak ślimak, a po drodze jeszcze musiałam kupić bilet, bo dzień wcześniej o tym nie pomyślałam. 
  • "Ja to mam pecha, nie mogę znaleźć żadnej pracy". Startuję na stanowiska, na które nie mam kwalifikacji ani predyspozycji. Uparcie rozsyłam CV i nic. Nie, nie próbowałam poszerzyć swoich kwalifikacji, wybrać się na kurs, douczyć. Nie myślę też o szukaniu pracy w swojej branży. 
  • "Zawsze mam pecha do ludzi. Pożyczam im pieniądze, obiecają oddać i nigdy nie oddają na czas, a najczęściej to w ogóle" Mimo wszystko wciąż im pożyczam kolejne kwoty, nie upominam się o zwrot i mówię, że nie ma problemu. 
  • "Chciałabym wygrać fortunę w totolotka, ale mam pecha" I w ogóle nie gram w totolotka. 
  • "Mam pecha i nie mogę znaleźć sobie chłopaka". Nie wychodzę z domu, nie rozmawiam z ludźmi, czas wolny spędzam z nosem w książce lub przyklejona do telewizora. 
  • "Znowu zepsuł mi się samochód" Kupiłam używanego strupa za grosze, poskąpiłam i nie pojechałam do mechanika, coś tam charczało pod maską, ale jeździł więc olałam. 
  • "Po raz trzeci w tym miesiącu się przeziębiłam". Fatalnie się odżywiam, nie ubieram rano kurtki bo nie chce mi się jej później nosić, ostatni raz na badaniach profilaktycznych byłam jeszcze przed maturą a w ciągu dnia w ogóle nie myję rąk ani owoców. 
  • "I jak zwykle brakuje mi pieniędzy do kolejnej wypłaty". Poszalałam na zakupach i stołowałam się na mieście. Raz się żyje! Jakoś to będzie. Nie będę sobie przecież wszystkiego odmawiać. Niby nie potrzebuję nowego telefonu komórkowego, bo poprzedni kupiłam niedawno i działa, no ale ten jest taki fajny to sobie kupię. 
  • "Czarny kot przebiegł mi drogę i nie zdałam egzaminu". A poza tym w ogóle nie uważałam na zajęciach, chodziłam na nie w kratkę i nie chciało mi się przepisywać notatek. Przed egzaminem coś tam się pouczyłam z netu przez godzinkę, bo później leciał mój ulubiony serial. 
Parafrazując Rysia Peję, do siebie możesz mieć pretensje za to życie pechowe. Do nikogo innego, tylko do siebie. 
Źródło: pixabay.com
Jeżeli masz pecha to może wcale nie jest żaden pech tylko konsekwencje błędnych decyzji. Cytując Einsteina "Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów". Jeżeli jest źle spróbuj zmienić taktykę, pójść inną drogą. Nie ma jednej drogi do sukcesu. Nie ma jednego przepisu na życie. Jest wiele dróg prowadzących na szczyt. Nie trzeba się trzymać tej jednej raz obranej, szczególnie jeżeli non stop z góry spadają jakieś głazy czy inne kłody pod nogi. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale też nikt nie mówił, że będzie wiecznie najgorzej. Czasami warto się cofnąć. Albo zatrzymać na chwilę i przeczekać. Pomyśleć. Zastanowić się. Przeanalizować. Może posłuchać kilku rad. Żeby być bogatym nie trzeba pracować ciężko. Raczej trzeba pracować mądrze. Warto być w życiu elastycznym. Nie trzymać się kurczowo jednej drogi. Modyfikować plany w zależności od aktualnej sytuacji.


Jeżeli w twoim życiu lub w jakiejś jego dziedzinie non stop coś jest nie tak, zastanów się. Zastanów się, gdzie popełniasz błąd i co możesz zmienić. 


Wiem, że łatwo jest się wymądrzać, ale wszystko co tu napisałam stosuję. A przynajmniej się staram. Przede wszystkim biorę odpowiedzialność za swoje życie. Nie mówię, że to wina rządu/matki/sąsiada. To jest moje życie. Mam bardzo ograniczony wpływ na cudze decyzje i postępowanie. Za to na swoje reakcje i postępowanie mam wpływ prawie całkowity. I na tym staram się skupiać. Myśleć o sobie i analizować swoje błędy, a nie cudze. Wszystko co zrobię jest moją decyzją. Nie ważne, czy ktoś mnie prosił, czy tak wypadało. Fakt jest taki, że to była moja decyzja, więc ewentualne pretensje też tylko do siebie mieć mogę. A przede wszystkim nie pretensje, ale naukę na przyszłość. 

Źródło: pixabay.com
Pech istnieje owszem. Czasami. Zdarza się. Czasami samochód prosto z salonu ma jakąś wadę i się zepsuje. Czasami wypadek w centrum miasta uniemożliwi dotarcie na ważne spotkanie. Zdarzają się również powodzie (dlatego istnieje coś takiego jak ubezpieczenie). Czasami po prostu znajdziemy się w tzw. nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Nie wszystko możemy przewidzieć, nie wszystkiemu możemy zapobiec. Ale na wiele rzeczy mamy wpływ, tylko wygodniej jest udawać że nie ;)

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Ale najłatwiej nie zrobić w ogóle tylko płakać i narzekać na pecha. A wystarczyłoby zacząć od zweryfikowania swoich przekonań. Dopuścić do siebie myśl o jakiejś zmianie. Na początek tylko dopuścić myśl. Bo jak uparcie wykrzykujesz, że inaczej się nie da, no to wtedy rzeczywiście się nie da. Jak tak zagorzale mnie zapewniasz, że nigdy tego nie zrobisz, to nie zrobisz. Bo najpierw musisz przekonać siebie, że da się zrobić. Daj sobie szansę. Pozwól sobie. Uwierz w siebie. Nie wierz w pecha.

* To nie jest tak, że ja nie wierzę w przesądy. Wierzę, ale tylko w te dobre ;)

Zobacz też:

21 komentarzy:

  1. Kto nie doswiadczyl pecha permanentnego ten nie uwierzy, ze taki moze istniec. Wlasnie jako nagromadzenie wrecz niepojecie wielkiego zbioru przypadkow niezaleznych od nas. Mialam go bardzo wiele lat i moze nie ze zupelnie mnie opuscil, ale oslabl do przyzwoitego poziomu, w pewnym momencie zycia. Ale sa takie osoby niestety ktore przyciagaja te niekorzystne sploty wydarzen na ktore nie maja wplywu i trzeba im wspolczuc bo to naprawde czasem ciezkie jest.
    Ale! Zeby bylo troche optymistyczniej :) z takim pechem mozna nauczyc sie bardzo ciezkiej i cierpliwej pracy - bo czlowiek chce wyeliminowac wszystkie sytuacje, w ktorych by zawinil on. Uczy sie nie polegania na szczesciu, na przypadkowym pozytywnym obrocie spraw niezaleznych. Staje sie twardszym z charakteru, bo ile razy mozna plakac przez pecha, w koncu lzy sie az koncza :P to hartuje ducha moim zdaniem. Nie powiem, ze sie ciesze, ze tyle lat mialam tego zyciowego pecha, ale na pewno uwazam, ze wiele mu zawdzieczam cech, ktore u siebie bardzo lubie. I jestem dumna z wlozonej ostatecznie pracy w swoje zycie ze z zewnatrz mozna powiedziex ze moje zycie sie uklada dobrze, ze nie widac, ile razy niezaleznje ode nie wiele spraw mi sie zalamalo, bo je praca naprawialam dostatecznie szybko i dobrze. Takze nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś mi się wydawało, że mam pecha. musiało minąć wiele czasu, żebym zrozumiała, że to nie było tak całkiem niezależne ode mnie. i że wiele mogłam zrobić. tylko zupełnie nie zdawałam sobie z tego sprawy. dopiero teraz z perspektywy czasu widzę to wszystko.

      kiedyś opracowałam sobie taką teorię, że istnieje pewna równowaga. i każdy ma (a właściwie może mieć) mniej więcej tyle samo wszystkiego, tylko że nie w jednym momencie. to też dzisiaj jeden jest bogaty a drugi biedny nie znaczy, że za 20 lat będzie tak samo. może pół życia w nieszczęściu = druga połowa życia w szczęściu. nie zawsze jest tak, że dobre i złe się przeplata. czasami najpierw jest jedno, a później drugie. a my nie wiemy, co będzie za 10 lat o bardzo się możemy zdziwić. o pechu w kontekście całego życia można mówić dopiero pod koniec tego życia.

      myślisz, że Twój pech osłabł tak sam z siebie? nie było w tym Twojej pracy? nie było to związane z Twoją dojrzałością, kształtowaniem się osobowości i wzrostem świadomości?

      Usuń
    2. nie sądze, akurat te rzeczy o których pisalam, to zupełnie na serio były niezależne ode mnie. pech słabnął przez jakis czas, pamiętam to, bo nie dało sie tego nie odczuć, taka życiowa zmiana :D kilkanaście tygodni to mniej wiecej sie działo, zupełnie nie wiem czemu, jak, dlaczego. ale ciesze się, serio. normalniej sie zyje mi teraz. jeżeli mam w przyszłości miec adekwatnie dużo szczęscia, jak wcześniej pecha, to mi sie podoba ta teoria i wizja Nobla z medycyny wyczuwam - jest mozliwe 8-) :P

      Usuń
    3. nie nazwałabym tego pechem, tylko po prostu gorszym okresem, trudniejszą sytuacją. bywa, zdarza się. nie zawsze w życiu jest super i idealnie, choćbyśmy na głowie stawali czasami może być przydarzyć się coś bardzo złego. i faktycznie nie musi być w tym naszej winy. ale tak jak napisałaś to się przydarza, dzieje i mija. i wiele też od nas zależy, jak na tę trudną sytuację zareagujemy.

      Usuń
    4. No to sprawa u mnie. Po liceum poszedłem na ratownictwo, była pewna praca, rynek sie zapełnił no i po skonczeniu nie znalazłem pracy. Pracowałem u prywaciarza, nie wypłacił mi za 2 miesiące pracy, zwolniłem sie. Poszedłem na pielęgniarstwo bo lubię medyczne rzeczy i.... Praca jest ;) ale za 1500 zl na rękę, stwierdziłem ze biorę udział w projekcie uczę sie teraz języka i od stycznia jade do niemiec do pracy ;) obecnie pracuje na pol etatu by utrzymać sie samemu a w tygodniu chodzę na zajęcia z medycznego niemieckiego. Kupiłem rzecha bo na lepszy nie było mnie stać, przegląd wszystko przeszło ;) w trakcie deszczowej pogody przód opony zablokował ie o błotnik i uderzyłem w batierke, nic mi i dziewczynie sie nie stało. A jechałem odebrać siostrę dziewczyny ze szpitala. Cały dzień stracony i mandat no i noe opłacało sie auta robić. Teraz dojeżdżam na zajęcia 80 km w jedna stronę z znajomym. Jeździmy w czwórkę i oczywiście po 2 tyg auto nu sie zepsuło. Dzisiaj pociągami 2,5 h w jedna stronę i jeden sie spóźnił i na drugi sie nie wyrobiliśmy. Mam wymieniać dalej? Nadal uważasz ze pech nie istnieje?

      Usuń
    5. też bym mogła wymieniać wiele rzeczy, które mi w życiu nie poszły.

      ja np. widzę ogromne szczęście, że nic wam się w tym wypadku nie stało.

      to że używane auta się psują to nie pech. tak po prostu jest. zresztą auta w ogóle się czasami psują. a te starsze to co chwila. właśnie dlatego właściciele się ich pozbywają.

      że pociąg się spóźnia to też nie pech tylko wszystkim znana prawidłowość.

      dalej uważam, że pech nie istnieje. i jestem bardzo dumna z Ciebie, że pomimo przeciwności losu nie poddałeś się, nie usiadłeś w miejscu tylko działasz i próbujesz kolejnych rzeczy, skoro poprzednie nie wyszły.

      Usuń
  2. Świetnie to napisałaś. Pech nie istnieje, tylko wszystko od nas zależy. Śmieszą mnie te wszystkie przesądy i ludzie żyjący wg. nich :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgodzę się w 99%. Co jakiś dłuższy czas zdarza mi się mieć jakiś nawał pechowych sytuacji, ale jak mówiłam jest to wyjątek od reguły ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdarza się, ale mija i jest ok. wiadomo, że w życiu czasami coś się zdarzy, a czasami nawet trochę więcej tych cosiów

      Usuń
  4. Dobrze napisane :) Ja nie mam pecha i już :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdego pecha można oswoić :) Jeżeli wypatrujemy go za każdym rogiem to w końcu nas dopadnie, a czy istnieje naprawdę? Chyba nie :) Sporo racji w tym co napisałaś i przeczytałam z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie piszesz. Bardzo miło się czytało. Aktualnie chciałabym wprowadzić kilka zmian w moim życiu i bardziej ten fragment mnie uderzył. Wiem, że jeszcze sporo przede mną... Ale nieważne- miałam wręcz odwrotnie w życiu- nie potrafiłam winić kogokolwiek innego poza sobą. Cokolwiek mnie złego spotkało (dla niektórych byłoby to pech) zawsze wmawiałam sobie, że na pewno przegapiłam jakieś przesłanki do tego, aby uniknąć tego zdarzenia/sytuacji/przypadku... Nawet jeśli wszyscy wokół mi mówili, że to nie moja wina. Dziwne, co? Niedawno zaczęłam akceptować rzeczy, na jakie nie mam wpływu. I lepiej mi z tym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obwinianie całego świata jest bez sensu, ale nie jest też dobrze za wszystko winić siebie. w takiej sytuacji ja zawsze staram się zastanowić, czy miałam na to jakiś wpływ. jeżeli nie to koniec tematu. zdarzyło się i trzeba żyć dalej najlepiej jak umiem. a jeżeli coś zaniedbałam to mocno wbijam sobie do głowy, żeby na przyszłość zwrócić na to uwagę. wszystko jest po coś. właśnie na błędach i porażkach się uczymy. to cenna nauka. a za cenną naukę trzeba zapłacić. tak ten świat jest skonstruowany.
      ja w ogóle nie lubię słowa wina. jakie to niby ma znaczeniu czyja wina. kojarzy mi się z piosenką martina lechowicza: "nie potrzeba nic naprawiać, trzeba znaleźć winnych" tak ironicznie.

      Usuń
    2. Właśnie: zrozumienia pewnych mechanizmów trzeba się nauczyć. Czasami trwa nauka przychodzi późno. Choć dobrze, że w ogóle:) fajnie byłoby na dobre unikać popadania we wszelkie skrajności.

      Usuń
  7. Kiedy czarny kot przebiegnie mi drogę, uśmiecham się, a 13 to numerek domu w jakim mieszkam :D
    Ogólnie nadal żyję, a w piątek 13 mam zazwyczaj szczęście ;) Wszystko zależy od tego, jak postrzegamy świat i jak pewne rzeczy sovie widzimy - nasze nastawienie jest ważne.
    Pech zdarza się rzadko, lecz w siłę złożeczenia ludzi niestety wierzę, bo zbyt wiele razy coś mi ,,wykrakali"...
    alicjadobry.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje mi się, że nie chodzi tylko o złe decyzje. Generalnie wszystko siedzi w naszych głowach, nasze nastawienie tak naprawdę przekłada się na to co nas spotyka. Jeśli będziemy nastawieni na pech to z pewnością on przyjdzie(szybciej), nie zależnie czy to piątek 13, czy też inny dzień.
    A czarne koty osobiście bardzo mi się podobają ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. W większości przypadków na pewno masz rację, ale zdarzały mi się w życiu już takie sytuacja, że ja nie miałam nic do gadania. To były raczej złe decyzje innych, które bardzo mocno oddziaływały na mnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wierzę w przesady i nigdy nie mówię, że mam pecha. Wolę pielęgnować w sobie pozytywne myślenie i dzięki temu przyciągać szczęście i same dobre rzeczy. Nie zawsze mi się to udaje, ale staram się wyciągać wnioski z niepowodzeń i przekuwać porażki w sukces.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny artykuł :) Chociaż wierzę, w takie dni, gdzie wszystko od rana idzie źle. Ale na szczęście mi się to przytrafia bardzo rzadko :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czasami na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, ale czasem - jak najbardziej. Przykłady, które wymieniłaś, świetnie to obrazują. Po prostu trzeba dokonać kilku zmian, aby ten nieszczęsny pech poszedł sobie precz :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pech to raczej seria niefortunnych zdarzeń :)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...