poniedziałek, 11 maja 2015

XIII Międzynarodowy Bieg Skawiński 9 maja 2015

Bieg Skawiński 2015 był dla mnie bardzo łaskawy. Udało mi się pobić zeszłoroczny rekord o 12 sekund i przebiegłam 10 km w 54:48. Powoli do przodu. Biegło mi się bardzo dobrze. Kolano mnie nie bolało. Zatrzymałam się tylko przy punkcie z wodą na chwilkę, żeby w marszu się napić. I tak mnie te kilka kroków nie zbawiło i podejrzewam, że nijak nie wpłynęło na czas. A przynajmniej się nie zakrztusiłam. Pomimo moich obaw i prognozy pogody nie padało. Dla mnie pogoda podczas Biegu Skawińskiego była super, chociaż niektórzy narzekali, że za ciepło. Słoneczko świeciło, ale na szczęście miałam okulary. Biegłam również z saszetką i w ogóle mi nie przeszkadzała. Plastikowa opaska na włosy i okulary przeciwsłoneczne również ze sobą nie kolidowały. Albo jestem wyjątkowo komfortowo znoszącym własne gadżety biegaczem albo nie wiem ;)



Bieg Skawiński na 10 km biegłam ze średnim tempem 5:35 min/km. Najszybszy był drugi kilometr 5:14 min/km, a najwolniejszy piąty 6:05 min/km. Nie zaobserwowałam żadnych kryzysów. Nie zauważyłam też podbiegów.


- Wyprzedziłaś mnie. To te podbiegi dały mi się we znaki.
- Ale jakie podbiegi?

Kliknij, aby powiekszyć

Pamiętam zeszłoroczny Bieg Skawiński. W moich wspomnieniach wyglądał on tak, że pierwszą połowę z górki biegłam dość szybko, a drugą pod górkę prawie cały czas szłam. Tzn. tak pamiętam. I trochę mnie ta pamięć myli, bo trasa wyglądała trochę inaczej. Jakaś taka łatwiejsza i krótsza była w tym roku ;) (Dla zainteresowanych relacja z zeszłorocznego XII Międzynarodowego Biegu Skawińskiego. )



Byłam 27 w swojej kategorii i 683 w ogóle. 

Bieg Skawiński 2015 będę wspominać bardzo dobrze, chociaż nic nie wygrałam (ani pucharu ani nawet telewizora). Medal (zgodnie z tegorocznymi trendami) z dziurą. Numer startowy podobny do zeszłorocznego. Bardzo ładny i dopracowany. Do tego dostałam dyplom. Bardzo pozytywnym zaskoczeniem były koszulki na ramiączkach. Wreszcie coś nowego! I bardzo mi się moje ramiona w tej koszulce podobały. Po biegu czekała zupa (chyba grochówka, taka z kiełbasą) i masaże. Bardziej wygłodniali biegacze mogli zaopatrzyć się w lody, gofry czy watę cukrową. Ja o dziwo w tym roku jakoś głodna nie byłam i nie skorzystałam.



To już mój drugi Bieg Skawiński i stwierdzam, że w Skawinie jest fajnie. Jeżeli ktoś ma wątpliwości to serdecznie polecam za rok. Też będę. Mam nadzieję. Jak mi się bieganie nie znudzi ;) 

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dostałaś dyplom, po który stałaś w bardzo długiej kolejce, tuż tuż za mną ;). Ale dyplomik całkiem fajny, no nie? A co do Ciebie, to Ty straszna chudzina jesteś. A wynik piękny. Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że za rok się zdecyduję :D a koszulki faktycznie fajne, bo bez rękawów chyba nie często są w pakietach ;)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...