wtorek, 19 maja 2015

Bieg Kraków Skotniki - 17 maja 2015

X Bieg Kraków-Skotniki odbył się 17 maja 2015 roku. O godzinie 16 ruszyliśmy ze stadionu Pogoń Skotniki do Klasztoru Benedyktynów w Tyńcu i z powrotem. Trasa Biegu Skotnickiego liczyła około 13 km i obfitowała w zbiegu oraz podbiegi. Widoki były piękne, a część drogi prowadziła przez las. Pogoda również tym razem się udała. Bez deszczu i nie było wcale tak znowu gorąco.


Bieg Skotniki nie jest dużą imprezą. W 2015 roku udział wzięło niecałe 300 zawodników. Wszyscy, którzy zdążyli zarejestrować się przez internet i zapłacić otrzymali pamiątkową koszulkę z okazji 10-lecia biegu. Numery startowe podobnie jak w zeszłym roku (zobacz też: Bieg Skotniki 2014) były zwrotne. Tym bardziej szkoda, że mnie przypadł w udziale numerek 222. Strasznie żal było oddawać. Zawsze jest trochę żal, bo to pamiątka, a taka fajna liczba też nie trafia się często.



Startując w Skotnikach miałam mieszane uczucia co do swojej oczekiwanego wyniku. Z jednej strony marzyła mi się jakaś życiówka i miejsce na podium, bo to mały bieg więc mniejsza konkurencja. Duże znaczenie miał też fakt, że w zeszłym roku poszło mi całkiem nieźle (byłam wówczas 5 w swojej kategorii wiekowej), a to był początek mojej biegowej pasji. Z drugiej strony zdawałam sobie sprawę, że może nie być łatwo, bo niedawno mi się kolano wyleczyło a teraz boli mnie stopa. Na dodatek dzień wcześniej biegłam 10 km w Wadowicach.



Poszło mi nieco gorzej, niż rok temu. Zajęłam 7 miejsce w swojej kategorii wiekowej i 223 w kategorii open (szkoda, że nie 222 jak mój numer startowy). Na metę dobiegłam z czasem 01:16:41. Pierwsze kilometry mijały dość szybko. Ani się obejrzałam a już przebiegłam 5 km. Trochę gorzej zrobiło się dopiero w drodze powrotnej. Przy zbiegach dala o sobie znać boląca stopa, a przy podbiegach brak sił. Kawałeczek przemaszerowałam, ale tragedii nie było. Moim zdaniem ;)

Kliknij, aby powiększyć 
Endomondo naliczyło mi 13,10 km w czasie 1:16:28. Biegłam ze średnim tempem 5:50 min/km, a maksymalne tempo jakie udało mi się osiągnąć to 3:24 min/km. Najszybszym okazał się 5 km (5:00 min/km), najwolniej natomiast wlekłam się na 12 kilometrze (7:02 min/km). Jak widać na poniższych wykresach tempo dość zróżnicowane, podobnie jak profil trasy. 

                                             

Kliknij, aby powiększyć

Po wbiegnięciu na linię mety otrzymałam wodę i medal. Następnie udałam się po zupę, która bardzo mi smakowała. Jak zwykle zresztą. Te zupy pobiegowe są mega pyszne. A i z bólem serca oddałam swój piękny numer startowy. Medal jest w porządku, chociaż nie ujął mnie jak zeszłoroczny. Ale tamtego nic nie pobije, bo to był mój pierwszy medal. Wyjątkowy. 


10. Bieg Skotniki będę wspominać miło, chociaż nie udało mi się wywalczyć żadnego miejsca ani pobić życiówki. Cieszę się, że nie padało. Że stopa bolała tylko umiarkowanie. Że obyło się bez kontuzji. I jestem z siebie dumna, że pobiegłam. Każdy start to dla mnie przede wszystkim świetny trening. Jestem z siebie dumna, że przez 13 km (no a przynajmniej przez ostatnie 5) zmagałam się ze zmęczeniem. Że walczyłam ze swoimi słabościami. Każdy bieg jest sukcesem i powodem do dumy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...