czwartek, 21 maja 2015

Odzyskać dziecięcy zapał

Chciałabym odzyskać dziecięcy zapał. Pamiętam, że jak byłam dzieckiem wszystko mi się chciało. A później jakoś tak niepostrzeżenie dawne atrakcje stały się obowiązkami. I przestały bawić. Coś co kiedyś cieszyło, teraz zaczęło męczyć. I męczy mnie to, że mnie to męczy. Wolałabym raczej tryskać radością i entuzjazmem, albo chociaż nie odczuwać tego zniechęcenia. 


Dla dzieci wszystko jest atrakcyjne
Jak byłam dzieckiem bardzo lubiłam myć umywalkę. Uwielbiałam tę pachnącą pianę i że w ciągu kilku minut z matowej i szarawej, umywalka stawała się lśniąca i biała. Odkurzanie to dopiero była zabawa. Albo robienie makijażu. Mama raczej się nie zgadzała, więc żeby się wymalować musiałam jechać do cioci. Było ekstra. A teraz? Teraz przedłużyłam sobie rzęsy, żeby nie musieć ich codziennie malować i wciąż rozważam opcję makijażu permanentnego. Bo mi się nie chce. Już mnie nie bawi malowanie twarzy. Nie bawi mnie też sprzątanie. To tylko przykry obowiązek, do którego mniej lub bardziej muszę się motywować. Wpuśćcie dzieci do siłowni a z radością zaczną się pocić. Oczywiście wiele dorosłych również lubi ćwiczyć, ale na ich twarzy nie uświadczysz już tej dziecięcej radości.

Źródło: pixabay.com

Kiedyś pisałam, że lepiej jest być dorosłym. I podtrzymuje swoje zdanie, aczkolwiek jest kilka rzeczy, których dzieciom zazdroszczę. Jedną z nich jest właśnie ten entuzjazm i radość z najzwyklejszych spraw jak sprzątanie, gotowanie, zakupy, sport czy przejażdżka autobusem. Dla dzieci wszystko jest super. Praktycznie każda czynność jest atrakcyjna. Dopóki im się tego nie obrzydzi. Ja bardzo lubiłam się uczyć. Nawet matematyki. Dopóki nie poszłam do szkoły ;) Skoro bez problemu można człowiekowi wszystko obrzydzić, myślę że przy odrobinie wysiłku można również odzyskać dziecięcy zapał i radość. I to jest mój kolejny cel. Zobacz też: Wiosna - czas na zmiany! O ileż piękniejsze i łatwiejsze byłoby życie, gdyby wszystkie obowiązki i pożyteczne rzeczy sprawiały człowiekowi autentyczną przyjemność. Moim zdaniem wyrzucanie śmieci czy wieszanie prania samo w sobie nie jest nieprzyjemne. To wszystko kwestia podejścia.

Źródło: pixabay.com
Ban na negatywne myśli
Jak zamierzam polubić robienie tego, czego nie lubię? Przede wszystkim chciałabym skończyć z utrwalaniem negatywnych skojarzeń. Od dzisiaj sprzątanie nie będzie głupie, nudne ani męczące. Tzn. nie będę go tak tytułować. Zamiast "muszę" będę mówiła (i myślała) "chcę". Spróbuję nawet nazywać sprzątanie fajnym, a nie głupim. I myśleć o efektach. Jak cudownie, piękną będę miała podłogę, kiedy uda mi się ją porządnie wymyć. Brzmi sensownie, żeby zamiast o tym jak męcząca jest czynność, myśleć o tym, jak satysfakcjonujące będą efekty. Po co się skupiać na złym, skoro można się skupić na tym, co dobre. Bo każdy kij ma dwa końce i nie a tego złego, co by na dobre nie wyszło. Np. ostatnio wracając z Testu Copera na AWFie uciekł mi autobus. Dzielnie biegłam przez kilkadziesiąt metrów z ciężkim plecakiem, ale autobus okazał się szybszy. Byłam trochę zła, bo spieszyło mi się ponieważ tego samego dnia czekał mnie jeszcze Bieg Wadowicki, a tu autobus mi zwiewa. Musiałam poczekać 10 minut na inny i na dodatek jeszcze później się przesiadać. I byłam niezadowolona. Do czasu. Na trasie okazało się, że ten autobus, który mi uciekł miał wypadek. Pech, że mi autobus uciekł? A może właśnie szczęście.

8 komentarzy:

  1. Mysle ze tez roznica jest to, czy traktujemy cos "bo musimy to zrobic", czy robimy to, bo chcemy. Jak dziecku dasz odkurzyc, to dla niego to jest rodzaj zabawy, a nie obowiazku, bo jak ino tego nie zrobi, to nic sie nie stanie. W zyciu doroslym jak nie odkurzysz, to za jakis czas zaczniesz kiec towarzystwo na dywanie, czyli trzeba to zrobic. Zobacz, jak wiele dzieci nie lubi myc zebow - wlasnie dlatego, ze jest to nakladany na nich obowiazek, a nie czynnosc fakultatywna. Podejscie tez sie liczy, jasne, ale jednak mysle ze decydujacym jest to, czy jest mozliwosc z danej czynnosxi zrezygnowac, czy nie, czy to jest wlasnie obowiazek, czy wybor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz trochę racji, ale... dorośli wcale NIE MUSZĄ robić większości rzeczy, które im się wydaje że muszą. np. z tym odkurzaniem. wcale nie trzeba tego robić. po prostu jak nie odkurzasz to w pewnym momencie zaczynasz potykać się na paprochach i innych świństwach. naturalna konsekwencja. chcesz mieć czysto i ładnie = odkurzasz. nie chce ci się odkurzać = masz brud i akceptujesz go jako konsekwencję swojej decyzji. serio nic się nie stanie, jak mieszkasz w syfie. wiem z doświadczenia ;) nie patrzyłabym na odkurzanie jak na obowiązek, raczej jak na sposób do osiągnięcia celu czyli miłego mieszkanka. dzieci jak chcą mieć fajowy szałas też pół dnia spędzają na noszeniu patyków i budowaniu tego szałasu. a jak im się nie chce to po prostu tego szałasu nie mają.

      ciężko mi jest się wypowiadać o zębach, bo ja zawsze uwielbiałam je myć i potrafiłam to robić kilkanaście razy dziennie :P

      Usuń
    2. Dopoki jedyna konsekwencja niesprzatania jest syf, to pol biedy :P a jak zaczyna sie miec towarzystwo, to juz lipa troche :P
      choc mnie np bardziej smiesza ludzie, ktorzy narzekaja orzewlekle na obowiazki na studiach. Bo troche narzekajia uznaje za norme. Ale jezeli ktos nie umie inaczej studiowac jak tylko wszystko negujac to orzepraszam, ale po kiego grzyba szedl na studia? :P 99% ludzi robi to z wlasnego wyboru, a potem jest wielkie halo :P

      Usuń
  2. Powiem szczerze, że od kiedy biorę wit D chce mi sie o wiele więcej.
    Obowiązki rozdzielam na wszystkich domowników. Jak mi sie nie chce zmywać - nie zmywam itd. Bardzo często zamiast pucować na błysk dom wole gdzieś pojechać, czy spędzić ten czas z rodziną. A bałagan w pewnym momencie zaczyna mnie tak wkurzać, że z radością go sprzątam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no właśnie :) chciałabym po prostu biec jak dziecko a nie się przejmować że robię to za wolno

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się zawsze śmieję, że jestem dalej jak dziecko :D (dziecko pod 30stkę :)). Cieszą mnie czasami takie pierdołki... A we "własnym" domu robię co chcę i kiedy chcę (chodzi mi o sprzątanie i gotowanie) i cieszy mnie to. Inaczej jest gdy jestem w domu rodzinnym i "trzeba" coś zrobić, trzeba posprzątać, ugotować itp. to normalne, ale gdy ktoś mi coś narzuca to już nie jest takie fajne (to chyba też cecha dziecięca :D).

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo wszystko nigdy nie polubię mycia garów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tym momencie to jest Twoja decyzja ;)

      Usuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...