piątek, 29 maja 2015

Co byś chciała na urodziny?

1 czerwca mam urodziny i od dawna ogromny problem sprawia mi tytułowe pytanie. Co byś chciała na urodziny? Co bym chciała na urodziny? Kiedy pada to pytanie zawsze mam ochotę gdzieś uciec. Odpowiadanie, co bym chciała dostać nastręcza mi wiele trudności. Z kilku powodów.

Źródło: pixabay.com
Po pierwsze jestem typem Zosi-Samosi. Jeżeli tylko mogę wolę sama sobie wszystko załatwić. W związku z tym nie przywykłam do proszenia o coś, czy nawet wyrażania swoich pragnień. Jak chcę nowe buty, to je sobie kupuję. Jak mnie nie stać to szukam tańszego zamiennika, oszczędzam pieniądze, staram się zarabiać więcej lub sobie odpuszczam. Proste. Straszny problem sprawia mi pytanie, co ja bym mogła od kogoś chcieć. 

Po drugie ja już wszystko mam. Mam wszystko co jest mi niezbędne do życia i sporo rzeczy, które bywają przydatne lub fajne. Nic mi nie brakuje. Nie wiem, co mogłabym chcieć dostać, jak wszystko co potrzebne już mam. A jeżeli nie mam to patrz akapit wyżej. 

Po trzecie nie lubię mówić, co bym chciała, bo wolę, żeby ktoś sam się wysilił i wymyślił. Taki prezent ma dla mnie podwójne znaczenie, bo jest w nim coś osobistego. Pomysł. Zamówić to ja sobie mogę coś w internecie. Ale zamawianie prezentu nie do końca mnie satysfakcjonuję. Chcę dostać coś od serca. Coś, co ważna dla mnie osoba uzna za słuszne. Chcę dostać to, co ktoś chce mi dać. I nie chodzi mi tutaj o niespodziankę, bo akurat nie szaleję za niespodziankami. Nie mam nic przeciwko, ale też nie jest tak, że uwielbiam niespodzianki. Nie chodzi też o to, że lubię komuś komplikować życie i utrudniać. Po prostu dla mnie fajny prezent to taki, który wynika w całości z  czyjejś inicjatywy, a nie mojego zamówienia. 

Jeden z ważniejszych prezentów: własnoręcznie wycięte serce z kamienia

Czy prezent powinien być praktyczny?
Nie dla mnie. Tzn. może, nie mam nic przeciwko. Rok temu dostałam od taty plecak. Bardzo praktyczny prezent. Tata widział, że na treningi chodziłam z siatą, do której ledwo co się mieściłam i postanowił kupić mi plecak. Żeby uczynić moje życie łatwiejszym. To był dobry prezent. Ale prezenty niepraktyczne też są super. Np. ręcznie robiona laurką, którą dostałam od siostry. Leży sobie w teczce. Fajna pamiątka i bardzo osobista, wyjątkowa. Od swojego chłopaka dostała Jerrego. Jerry jest super. Obecnie siedzi na szafie (żeby go Piccola nie pogryzła) i rządzi światem. Prezent nie musi być praktyczny. Prezent powinien sprawić radość obdarowywanej osobie. 


Wiem, że są ludzie, którzy nie cierpią dostawać bibelotów w postaci porcelanowych słoników. Ja nie mam nic przeciwko. Liczy się dla mnie intencja i uczucia. Są ludzie, którzy wolą dostać prezent z przygotowanej przez siebie listy. Dla mnie to odbiera mnóstwo radości i trochę przypomina transakcję handlową. Zdobywanie za darmo czegoś, za co musielibyśmy sobie zapłacić. Nie o to mi w prezentach chodzi. Oczywiście nie twierdzę, że jest w tym coś złego. Ja po prostu wolę inaczej. 


Co z nieudanymi prezentami?
Myślę, że jak kogoś znamy i lubimy to ciężko jest dać mu nietrafiony prezent. No chyba, że koszulkę w złym rozmiarze, bo czasami ciężko na oko oszacować ;) U mnie sytuacja z nieudanymi prezentami jest specyficzna. Dla mnie prezent, jeżeli jest od serca i z dobrymi chęciami, zawsze jest udany. Wartość emocjonalna wystarczy, żeby coś na co normalnie bym nie spojrzała przekształcić w coś, bo będzie dla mnie ważne i fajne. Mówiąc wprost prezenty w pierwszej chwili nieudane szybko pokochałam i zaakceptowałam ;)

Hahaha tak wyglądała, kiedy do mnie trafiła
Piccola też była prezentem I to trochę takim, jak niespodziewana ciąża ;) Ale szybko ją zaakceptowałam, pokochałam i bardzo się cieszę, że jest z nami.
Myślę, że bardzo łatwo jest wybrać mi prezent, chociaż ja sama nie potrafię powiedzieć, co bym chciała. Łatwo, bo jestem człowiekiem, który cieszy się z każdego prezentu. I chociaż nie mówię, co bym chciała dostać, to dużo mówię co mi się podoba lub o czym marzę. Wystarczy posłuchać i zapamiętać, a później jak znalazł będzie na urodziny ;) 

3 komentarze:

  1. Ja nie lubie takich wlasnie bibelotow. I uznaje, ze jezeli ktos mi taki kupil na prezent, znaczy, ze mnie nie zna i poszedl na latwizne :P natomiast kazda rzecz ktora moge wykorzystac, nawet nie bedaca na mojej "chciej liscie" jest dla mnie super. Ot, zestaw misek z pokrywkami przeznaczonymibtez do zamrazarki, bardzo fajne. ^^ ale cos do zjedzenia tez jest super! :D wyjscie do kina. Cokolwiek. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Blog Award. Mam nadzieję, że weźmiesz udział w zabawie :* Zapraszam!

    http://lavandee.blogspot.com/2015/05/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam urodziny w dzień dziecka... W dzieciństwie bardzo tego nie lubiłam, bo miałam jedno święto w roku mniej. A teraz... Chciałabym obchodzić urodziny zasp zapominając jaka to cyferka mi wskoczyła...
    Też myślę, że każdy prezent od serca to ten najcudowniejszy:)
    Wszystkiego najlepszego, Aniu!

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...