piątek, 24 kwietnia 2015

GPS dla biegacza - konieczność czy zbędny gadżet?

Zaczynałam biegać bez GPSa. Nawet bez zegarka. Po prostu wychodziłam z domu i biegłam. A kiedy się zmęczyłam albo uznałam, że już dość, wracałam. Banalnie proste i oczywiste. Nie wiedziałam nawet dokładnie jak długo ani jak daleko biegłam, o tempie w ogóle nie wspominając. Było tak przez kilka tygodni. Później dostałam na urodziny nowy telefon i pierwszą rzeczą, którą zrobiłam było ściągnięcie Endomondo. I od tego czasu moje bieganie bardzo się zmieniło. Wydawałoby się, że bieganie to bieganie i bez względu na to, czy dysponujemy jakimś dodatkowym sprzętem czy nie, trening niewiele się różni. W praktyce GPS bardzo dużo zmienia. Z jednej strony otwierają się przed nami nowe możliwości. Z drugiej niestety pojawiają się też ograniczenia i problemy. 


Zalety biegania z GPSem
Jedną z głównych zalet biegania z GPSem jest możliwość prowadzenia dokładnych statystyk treningu. Urządzenie podaje wiele istotnych i ciekawych informacji np. długość trasy, jej profil, średnie tempo podczas całego treningu i na poszczególnych odcinkach, a także maksymalne tempo. Co więcej wszystkie te dane zostają zapisane. Możemy do nich wrócić w dowolnej chwili i przeanalizować trening sprzed kilku miesięcy. Często dopiero mając przed oczami zapisy z poszczególnych treningów widzimy postęp, jaki udało nam się zrobić. A to bardzo motywuje do dalszego biegania i zwyczajnie cieszy. Dzięki urządzeniu zaopatrzonym w GPS łatwiej jest zaplanować trasę i o wiele trudniej jest się zgubić ;) Ja odkąd biegam z GPSem czuję się tak jakoś bezpieczniej i pewniej. Wiem, że mam w telefonie mapę powrotną. I już nie trzeba rzucać okruszków jak w bajce o Jasiu i Małgosi. 

Wady biegania z GPSem
Jednym z najczęściej wymienianych przez moich biegających znajomych problemów są problemy z GPSem podczas biegania (że się gubi albo w ogóle nie łapie sygnału, że bateria za szybko siada). Zawsze to również dodatkowe urządzenie, które trzeba ze sobą mieć, a podczas biegania im mniej rzeczy tym lepiej i wygodniej. Biegamy w różnych warunkach. Człowiek z cukru nie jest, ale urządzenia elektroniczne często nie są wodoodporne. Udogodnienie jakim jest GPS często bywa również utrudnieniem. Ale nie to jest moim zdaniem największym problemem. Najgorzej jest , kiedy biegacz staje się niewolnikiem GPSa. A wbrew pozorom bardzo łatwo jest uzależnić się od tego urządzenia. I zaczynają się problemy. Paniczny lęk, że zgubimy sygnał. Ogromna irytacja, kiedy nie możemy zacząć treningu, bo GPS nie może złapać sygnału. Strach przed deszczem (bo urządzenie zamoknie). Rozpacz na biegach ultra, bo bateria przecież tak długo nie wytrzyma. Płacz jeżeli w trakcie coś zaszwankowało i trening się nie zapisał. I nagle sprzęt, który miał był ułatwieniem staje się kulą u nogi i ograniczeniem. Bajer, który miał pomagać i sprawiać radość jest jedynie źródłem stresu i irytacji. 



Jak nie dać się zwariować?
Wpaść w pułapkę GPSa jest łatwo. Wydostać się trochę trudniej. Pamiętam, jak raz trening mi się nie zapisał. A kiedy indziej przez pomyłkę go sobie skasowałam. To była rozpacz. Czułam się dosłownie, jakbym nie biegała. Jakby to się nie  liczyło, bo się nie zapisało. Paranoja, nie? I bezsens. Bieganie jest tak samo skuteczne bez względu na to, czy trening zostanie zarejestrowany gdzieś, czy nie. GPS miał mi ułatwiać trening, a nie być źródłem stresu. Najlepiej oczywiście byłoby nie popadać w paranoję i nie przejmować się, jeżeli urządzenie czasami zaszwankuje. Szkoda dobrego wyniku czy fajnej trasy, ale przecież nasze wspomnienia z biegu są warte więcej niż statystyka. Fajnie jest mieć szczegółową statystykę wszystkich treningów. Ale spokój i komfort psychiczny są ważniejsze. Postanowiłam od czasu do czasu wyjść na trening bez GPSa. I też było fajnie. I moje ciało też odczuło ten trening. A o ileż wygodniej bez opaski na smartfon na ramieniu. I deszcz mi nie straszny, bo jak zmoknę to wyschnę i się od tego nie zepsuję. Bieganie bez GPSa też ma swoje zalety. A w kwestii poprawy kondycji działa dokładnie tak samo. A że nie mam pełnych statystyk? I co z tego? Moje nogi wiedzą i pamiętają, a to najważniejsze. 

GPS dla biegacza - konieczność czy zbędny gadżet?
Czy GPS to dla biegacza konieczność czy może tylko kaprys i zbędny gadżet? Na pewno nie konieczność. Gadżet potrzebny, ułatwiający trening, ale nie niezbędny. Moim zdaniem zdecydowanie warto spróbować biegania z GPSem, ale cały czas trzeba pamiętać o zachowaniu umiaru i zdrowego rozsądku. To urządzenie jest dla nas, a nie na odwrót. Od nas zależy w jakim stopniu będziemy wykorzystywać nowoczesne technologie. Niektórzy biegają z GPSem tylko na zawodach. A inni wręcz przeciwnie, akurat na zawody rezygnują z tego urządzenia, bo wygodniej im biec bez. Można używać GPSa tylko na nowych trasach, albo sprawdzać swoje postępy na jednej. Od nas zależy kiedy włączymy urządzenie. I nie musimy używać go na każdym treningu. A jeżeli kiedyś nam padnie bateria albo zapomnimy nacisnąć start świat się nie zawali. 

4 komentarze:

  1. U mnie było dokładnie tak jak napisałaś. Wpadłem w pułapkę Endomondo i trochę się w tym zatraciłem. Pamiętam jaki byłem wściekły kiedy nie zapisywały mi się wyniki, bądź sygnał zanikał. Dramat. Na szczęście ten etap mam z głowy. Teraz biegam dla siebie. Nie oznacza to rzecz jasna że nigdy nie powrócę do biegania z Endomondo lub innym tego typu wynalazkiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja odkąd używam zegarka z GPS zauważyłam znaczącą poprawę w swoich wynikach. Jeśli widzi się cyferki, chce się mieć ich coraz więcej i więcej, a to duża motywacja do kolejnych treningów. Fakt, czasem przeszkadza mi to całe wyczekiwanie na sygnał, ale mogę to znieść :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś bardzo się przejmowałam, że nie mogę złapać sygnału, że trasa się nie zapisała, że telefon się rozładował, że coś tam.. ale z czasem nabrałam do tego sporego dystansu i nie ma to dla mnie już takiego znaczenia (no chyba, że ścigam się ze sobą) :)

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...