niedziela, 1 marca 2015

Strach przed psem, a posiadanie własnego psa

Od dziecka bałam się psów. Nigdy żaden mnie nie pogryzł ani nawet nie gonił. Na moją mamę w dzieciństwie rzucił się pies i dotkliwie pogryzł. I odtąd się ich bała. Ja myślę, że albo odziedziczyłam ten lęk w genach albo "nauczyłam się" go od mamy. Co zabawne mój strach przed psami w niczym mi nie przeszkadzał pragnąć czworonoga i latami męczyć o niego rodziców. Nie zgodzili się. Długo nad tym bolałam, ale z czasem też mi się odechciała posiadania psa. Mój lęk przed psami z wiekiem wcale nie złagodniał (jeżeli już to wręcz przeciwnie). I żyłam tak sobie pomstując na właścicieli puszczających swoich pupili bez smyczy. Psa mieć nie potrzebowałam i nawet nie chciałam.



Pewnego dnia mój chłopak postanowił zrobić mi prezent i w naszej rodzinie pojawił się nowy domownik. Malutka, słodziutka kuleczka. Prezent. W pierwszej chwili nie byłam zachwycona (zła też nie, raczej zdezorientowana), ale postanowiłam że skoro już jest to niech zostanie, a ja spróbuję go pokochać i jakoś to będzie. Trochę tak jak z nieplanowaną ciążą ;) Piesek, a właściwie suczka, otrzymał imię Piccola. To po włosku "mały". Piccola to również taka kostka brukowa. Piesek jest już z nami kilka miesięcy. Żyje i ma się dobrze. Ja również. I myślę, że to dobry czas żeby napisać trochę o moim strachu przed psami w kontekście posiadania własnego psa.



Własnego psa się nie boję
Nie do końca. Tzn. nie od początku. Nie bałam się Piccoli póki nie miała zębów i nie umiała szczekać. Oczywiście szybko nadszedł ten moment, że pieskowi wyrosły ostre ząbki, a kwiczenie przeszło w całkiem donośny szczek. I wtedy zaczęłam się bać własnego psa. Bałam się, że mnie ugryzie przez przypadek albo jak się zezłości. Kiedy szczekał bałam się, że się na mnie rzuci. Bałam się, bo wiedziałam że Piccola teraz będzie już tylko większa i silniejsza. Boję się psów - da się z tym żyć. Ale nie da się żyć w kawalerce z psem, którego się boi. Już się nie boję. Jak to zrobiłam? Przyzwyczaiłam się. Piccola czasami chapnie mnie zębami. Boli, zostawia ślady ale nie jest to nic groźnego. Można porównać do zacięcia się nożem podczas krojenia. Zdarza się. I nikt się z tego powodu nie boi gotowania. Psy szczekają. Czasami bardzo głośno. W ten sposób się komunikują. Piccola mówi mi, że jest zła że sama jem. Ja to przyjmuję do wiadomości. Ona sobie szczeka, a ja sobie sama jem. Jeszcze się na mnie nie rzuciła. Tzn. nie z zębami, bo z radością to i owszem. Za każdym razem jak wracam do domu. 



Czy posiadanie psa leczy ze strachu przed psami?
Nie. Tzn. w moim przypadku nic się nie zmieniło w tej kwestii. Wciąż czuję taki sam lęk przed biegającymi luzem bez smyczy, kagańca i właściciela psami. Od posiadania psa nie stałam się wcale czworonogolubna. Wciąż uważam, że biegającymi bez dozoru psami ktoś powinien się poważnie zająć i że to co czasami widzę jest niedopuszczalne. Wciąż się boję i czasami idę naokoło, żeby nie przechodzić koło psa. Cały czas czuję lęk, kiedy muszę przebiec obok psa nawet jeżeli on jest na smyczy. Cały czas boję się psów. Nie boję się za to swojego psa. I to nie dlatego, że uważam/wiem że jest niegroźny. Absolutnie nie. Jak mnie ktoś pyta, czy piesek gryzie to mówię, że mnie nie. Ale za jego podejście do obcych nie ręczę. Czasami jestem zdumiona zachowaniem niektórych ludzi, którzy beztrosko lecą głaskać obcego psa, bo jest malutki i słodziutki. Ja bym się nie odważyła. I ja im też nie gwarantuję, że Piccola ich nie pogryzie.



Czy kupno/przygarnięcie psa to sposób, żeby przestać się ich bać?
Jak widać na moim przykładzie - niekoniecznie. Oczywiście komuś może udać. Tak na logikę, to ma prawo zadziałać. Ale nie ma gwarancji, że biorąc sobie do domu psa wyleczymy się ze strachu przed psami (ja wyleczyłam się tylko ze strachu przed własnym psem, ale wszystko jeszcze przede mną). Znacznie mądrzej jest próbować się oswajać z cudzymi psami, a na własnego zdecydować dopiero, kiedy będziemy pewni że temu podołamy. Szkoda stresować i narażać siebie oraz zwierzaka. Jeżeli strach przed psami jest bardzo silny i dokuczliwy, a także utrudnia normalne funkcjonowanie warto skonsultować to z odpowiednim lekarzem. 



Czy pies jako prezent dla kogoś, kto się ich boi to dobry pomysł?
Nie. Pies jako prezent to w ogóle nie jest dobry pomysł. Chyba, że taki uzgodniony z obdarowywanym. W żadnym wypadku niespodzianka. Pies to jest żywa istota, nie zabawka. Nie można go tak po prostu oddawać sobie z rąk do rąk. Nie można go też schować do szuflady jak brzydką figurkę. Opieka nad psem to odpowiedzialność, koszty finansowe i nakłady czasowe. Nie każdego na to stać i nie każdy ma ochotę. Niektórzy ludzie boją się psów, inni ich po prostu nie lubią albo mają uczulenie. Pies jako prezent-niespodzianka to słaby pomysł. Oczywiście ja się z mojego cieszę i nie oddałabym go. Ostatnio nawet zaczęłam biegać z psem. Nie zmieniłabym też biegu czasu, gdybym mogła. Warto mieć psa. Co nie znaczy, że każdy musi i powinien. Wy pewnie też znacie mnóstwo historii, kiedy ktoś nie chciał zwierzaczka, a później go pokochał i nie żałuje. I ja właśnie opowiedziałam wam kolejną.  Mimo wszystko jednak, dla dobra zwierząt i z szacunku do naszych znajomych nie róbmy takich niespodzianek w prezencie. 

13 komentarzy:

  1. Ja też się boje psów, tylko, że mnie jeden ugryzł i stąd ten lęk. miałam swoje psy i ich się nie bałam, teraz też chcę mieć psa i mam nadzieję, że jego też nie będę się bać

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja marze o psie, ale też trochę się ich boje. Ale tylko troszkę i chciałabym mieć kiedyś psa za kolano. Podoba mi się akita inu :) twój ma śliczne uszka uroczy jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie nie jest dobre jak człowiek który boi się psów ogólnie ma swojego psa. Bo wtedy izoluje tego swojego od innych psów a to nie jest dla niego dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że o tym wspominasz. postaram się zwrócić na to uwagę.

      Usuń
  4. Jeszcze jedno. Dla mnie dozór nad psem nie musi oznaczać trzymanie psa na smyczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jest jeszcze kaganiec. mimo wszystko ja najbezpieczniej się czuję, jeżeli w miejscach publicznych psy są na smyczy.

      Usuń
  5. W dzieciństwie ugryzł mnie pies. Nie mam nawet blizny, ale się nieźle wystraszyłam. Marzyłam jednak o własnym psie. Marzenie się spełniło. Pies wyleczył mnie ze strachu. Bardziej rozumiem ich naturę i zachowanie.
    Natomiast mój syn w wieku 3 lat tak dokuczył naszej starowince ze go niestety pognała zębami :( ma do tej pory bliznę. Psów nie boi sie ani wcale. Teraz jest już większy i wreszcie dotarło do niego, że nie wolno głaskać wszystkich obcych psów. Jak był mniejszy to musieliśmy go bardzo pilnować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę nie martwi cię, że pies cię gryzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. martwiło, ale trochę poczytałam trochę popytałam i wychodzi na to, że u szczeniaków to się zdarza i jest do oduczenia. więc teraz tylko trochę mnie irytuje. chociaż i tak jest ogromny postęp. i myślę, że będzie tylko lepiej :)

      Usuń
  7. I jak tam spacery ? Spotykacie jakieś psy. Jak to wygląda ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spotykamy. różnie bywa. ogólnie moja Piccola raczej się psów boi i sama się odsuwa, ale z kilkoma udało jej się obwąchać :P a raz zdarzyło jej się nawet zacząć szczekać na psa. dużo większego od niej. i ten pies wydawał się wystraszony. zdziwiło mnie to bo zazwyczaj jeżeli szczeka to na samotnych ludzi ;) taka odważna ;P

      Usuń
  8. Też kiedyś bałam się psów i zawsze dziwnie patrzyłam na ludzi, którzy mówią coś do swojego pupila np ,, no zobacz jaka dziś ładna pogoda", zabawne:) Teraz od 9 lat mam psa, nie boję się psów i gadam do mojego psa ile w lezie, bo to przecież rozumna istota:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha ja też do mojej Piccoli mówię :P

      Usuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...