poniedziałek, 30 marca 2015

Siemię lniane na włosy - płukanka z nasion lnu

Siemię lniane stosowane zewnętrznie na włosy to coraz popularniejszy sposób na naturalną pielęgnację. Postanowiłam go w końcu wypróbować. na co dzień regularnie spożywam siemię lniane i bardzo doceniam. Co prawda ostatnimi czasy trochę konkurencję robi mu egzotyczne chia, ale ja póki co jestem wierna nasionom lnu. Siemię lniane na włosy można stosować jako maseczkę, płukankę lub żel stylizujący. Ja zdecydowałam się użyć siemię lniane na włosy jako płukankę. 



Płukanka z siemienia lnianego - przygotowanie
Nasionka lnu wsypałam do kubeczka. Ilość na oko. Następnie zalałam wrzątkiem i poszłam myć włosy. Od czasu do czasu mieszałam. Kiedy mieszanina trochę przestygła odcedziłam ją przez zwykłe sitko. Nie było to specjalnie skomplikowane, chociaż oczywiście nie wszystko dało się dokładnie odcedzić. Pozostałości czyli ziarenka lnu zjadłam :)



Włosy umyłam płynem Facelle i nałożyłam na chwilę lekką odżywkę Isana do włosów farbowanych. To odżywka bez silikonów i parabenów. W moim odczuciu prawie nic nie robi z włosami. Może jedynie delikatnie ułatwia rozczesywanie. I ma okropne opakowanie. Wydobycie resztek odżywki graniczy z cudem. Przecinanie tego opakowania również do łatwych nie należy. Niektóre dziewczyny rezygnują z tych odżywkę tylko z powodu kompletnie niepraktycznego opakowania. 


Płukanka z siemienia lnianego na włosy - zastosowanie
Do mojej przygotowanej wcześniej płukanki dolałam odrobinę wody. Również na oko. Konsystencją przypominało to odrobinę zagęszczoną wodę. W końcu płukanka, więc raczej rzadka być powinna. Czyste mokre włosy delikatnie odcisnęłam w ręcznik i przepłukałam moim wodnistym glutkiem z siemienia lnianego. Wycisnęłam nadmiar i ponownie zawinęłam w ręcznik.



Płukanka z siemienia lnianego na włosy - efekty
Obawiałam się, że włosy się posklejają i poplątają, ale nic takiego nie nastąpiło. Może tylko odrobinę trudniej było je rozczesać, ale niezawodny tangle teezer poradził sobie jak zawsze. Tuż po umyciu nie zauważyłam spektakularnego efektu. Włosy jak włosy. Czyste, lekkie. Trochę takie fruwające dookoła głowy i niezdyscyplinowane. Dopiero następnego dnia zrobiło się fajnie. Włosy po zastosowaniu płukanki z siemienia lnianego były bardzo, bardzo gładkie i miękkie. Śliskie, lejące się i miłe w dotyku. Jest całkiem nieźle, chociaż nie zapałałam do siemienia lnianego na włosy miłością od pierwszego wejrzenia, to widzę potencjał i będę próbować dalej.

7 komentarzy:

  1. Ładnie:) a ja ciągle nie mogę się przełamać:( również obawiałabym się, że nie rozczeszę... ostatnio bardzo plączą mi się włosy:(
    Ale skoro piszesz, że TT sobie radzi to będę musiała spróbować! Zwłaszcza, że Twoje efekty na drugi dzień są bardzo obiecujące. Mam nadzieję, że między świątecznym zamieszaniem znajdę chwilkę czasu dla siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akcja z siemieniem lnianym akurat nie trwa o wiele dłużej, niż zwykłe mycie włosów, więc na pewno się uda :)

      Usuń
  2. Uwielbiam takie włosy - gładkie, lejące i takie milutkie! Siemie lniane jem, ale niestety nie mam czasu na robienie płukanek :( zostaje i obserwuje, bo mądre rzeczy piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. robię płukankę z siemienia mniej więcej co drugi dzien. Usztywnia mi włosy, co mi sie bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie siemię lniane delikatnie usztywnia włosy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja właśnie jakoś nie zauważyłam usztywnienia :P może za mocno rozcieńczyłam.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...