czwartek, 26 lutego 2015

Czy jedzenie mięsa to egoizm?

Jedzenie mięsa to egoizm - już któryś spotkałam się z tym stwierdzeniem. Początkowo ignorowałam tego typu teksty traktując je jak nawracanie nawiedzonych wegetarian. Przecież ludzie jedzą mięso. A zwierzęta też zjadają się nawzajem. Tak jest świat urządzony. Mięso ma dużo białka. I żelazo. Ale może rzeczywiście coś w tym jest? Przecież NIE MUSZĘ jeść mięsa. Nie muszę zjadać innych żywych istot. Mam do wyboru wiele alternatywnych produktów. Przy odrobinie wysiłku i poszerzeniu swojej wiedzy na pewno byłabym w stanie skomponować wegetariańskie (a może i wegańskie) menu bez uszczerbku dla zdrowia. 
Źródło: pixabay.com

Dlaczego jem mięso?
Jeżeli zapytasz wegetarianina lub weganina, czemu nie je mięsa może ci odpowiedzieć pytaniem: "A czemu miałbym jeść mięso?" albo "A dlaczego ty jesz mięso?". Ja jem mięso z wielu powodów. Nawet sobie nie zdawałam sprawy z ich ilości, dopóki nie spróbowałam sobie na to pytanie odpowiedzieć. Jem mięso, bo lubię. Jem mięso, bo u mnie w rodzinie się je jadło. Jem mięso, bo mój chłopak też je lubi. Jem mięso, bo uważam je za dobre źródło białka i innych substancji odżywczych. Jem mięso, bo jest łatwo dostępne. Jem mięso, bo daje mi uczucie sytości na długo i dużo energii. 

Czy mogłabym nie jeść mięsa?
Pewnie bym mogła. Jest też przecież dużo innych produktów, które też lubię. Z rodzicami już nie mieszkam, a moja rodzina przez ostatnie lata stała się bardzo liberalna w kwestii diety, więc tutaj problemów też by nie było. Mój chłopak do wegetarianizmu się nie przekona, ale nie musi przecież. Ostatecznie i tak jemy całkiem różne rzeczy, mamy inny gust kulinarny i nijak nie wpływa to na nasz związek. Spośród produktów roślinnych też by się dobre źródła białka znalazły. Kiedyś może to był problem, ale teraz dostępność produktów wegańskich jest całkiem dobra. Przynajmniej np. w Krakowie, gdzie mieszkam. A fasola też pewnie by mnie na długo nasyciła. Wszystkie argumenty na nie dla wegetarianizmu obalone bez ofiar.

Źródło:pixabay.com
Jedzenie mięsa jest smaczne, wygodne i szeroko aprobowane przez moje otoczenie. Co oczywiście nie znaczy, że jakbym przeszła na weganizm spotkałabym się z potępieniem ;) Myślę, że największym argumentem na nie jest w moim przypadku wygoda i przyzwyczajenie. Mięso jest mi znane nie od dziś. Wiem jak je przyrządzać na miliard sposobów. Wiem jakie gatunki mięsa lubię, a za którymi nie przepadam. Wiem, które potrawy mięsne mi smakują, a jakich nie zjem jeżeli ze smakiem. Z dietą wegańską wszystko byłoby nowe. Musiałabym od nowa odkrywać i budować swoją kulinarną tożsamość. Trochę mi się nie chce ;) Mam też obawy, że zrównoważona dieta wegańska mogłaby być nieco droższa, niż tak mięsna. A ja jestem takim dusigroszem strasznym. Tylko czy jeżeli w grę wchodzi cierpienie żywych istot tłumaczenie się wygodą i przyzwyczajeniem jest na miejscu?

Myślę o tym weganizmie i o etyce jedzenia już od jakiegoś czasu. Sam fakt, że myślę świadczy o tym, że jakiś sens w rezygnacji z mięsa musi być. Ostatecznie jeszcze nic nie wymyśliłam. Po prostu zaczęłam się zastanawiać czy coś, co od zawsze było dla mnie oczywiste nie jest przypadkiem zwyczajnie złe.

A Wy co myślicie na ten temat? Jecie mięso czy nie? Dlaczego? Czy jedzenie mięsa jest w porządku?

Zobacz też:

11 komentarzy:

  1. Jem mięso. Rezygnacja z niego wymaga sporo wiedzy i czasu na jej zdobycie i wdrożenie. Mam podobne odczucia, co Ty. Mało tego, kiedyś próbowałam nie jeść mięsa (udało mi się przez około pół roku). Ale nie musial chyba wystarczającej wiedzy, albo jestem genetycznym mięsożercą: Spala mi wtedy kondycja, koncentracja i zaczekam chorować (zwykle byłam okazem zdrowia) - strzelały mi stawy i czułam się słaba:( może kiedyś spróbuję znów rzucić mięso, ale myślę, ze zbyt wielu rzeczy jeszcze o nie wiem o diecie bezmięsnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rezygnacja z samego mięsa (bez rezygnacji z nabiału i jajek) wbrew pozorom cale takiej wiedzy nie wymaga. ot wystarczy się zorientować, czym w zwykłych daniach, jakie je się na codzień, to mięso zamienić, a tych zamienników nie jest tak znowu wiele - zdobycie takich informacji to jest kwestia może... godziny googlowania. maxymalnie!
      jeśli na diecie wege czułaś się źle, to najwyraźniej po prostu była ona źle zbilansowana, bo ta odpowiednio zbilansowana jest o wiele zdrowsza niż dieta tradycyjna, czyli zawierająca mięso. pewnie zabrakło jakiegoś składnika i stąd twoje problemy zdrowotne. na szczęście o wegetarianizmie i weganizmie mówi się coraz więcej, więc można sobie sammeu odpowiedni jadłospis ułożyć, a są i już wegańscy dietetycy, więc i do nich się można po poradę udać, sposoby są, trzeba tylko chcieć :)

      Usuń
    2. Akurat z jajek i nabiału nie rezygnowałam, wiec raczej nie chodziło o niedobór białka... Każdy organizm jest inny i mnie niestety mięso służy jak widać:( czytałam nie tylko Internet ale i książki, oglądam vlogi dziewczyn wege, nie wierze, że w godzinę ktoś się tego nauczy! Wiem dużo, ale ciągle wydaje mi się, że za mało.

      Usuń
  2. Cieszę się, że ktoś wreszcie poruszył ten temat. Wegetarianizm, weganizm, dieta raw, są teraz popularne. I szanuję tych, co je stosują (oczywiście jeśli robią to z głową). Ale nie lubię kiedy takie osoby zarzucają mi jedzenie mięsa, a spotkałam się z tym.
    Po pierwsze: sami jedli mięso przez co najmniej 20 lat i wszystko było ok, a teraz się do tego nie przyznają (tak jakby ich ktoś przez całe życie zmuszał). Po drugie: nikomu nie zaglądam w talerz i nie komentuję.
    Ale ogólnie jem mięso, raz więcej, raz mniej, zależy na co mam ochotę. Latem często jem mniej, bo wolę lżejsze sałatki i świeże owoce, i naprawdę czuję się wtedy lepiej.
    Odbiegając trochę od tematu - spotkałam się w zyciu z kilkoma osobami - wegetarianami, którzy czepiają się jedzenia mięsa, ale widziałam u nich skórzane buty, paski albo rękawiczki zimowe - i to mnie boli chyba najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. porównując moje doświadczenia z czasów, gdy jadłam mięso, a teraz, gdy go nie jem (ani żadnych innych produktów odzwierzecych), powiem Ci tak - to częściej jednak mięsożercy wegetarianom i weganom zaglądają do talerzy i komentują niż na odwrót, przykład - akcja z petycją, by na orlenie wprowadzono roślinne hotdogi... ale była burza! jasne, że są też weganie i wegetarianie, którzy wszystkożercom zaglądają do talerza i komentują (choć wszystko zależy jak to wygląda, niektórzy zwykłe uświadamianie albo odpowiedź na pytanie "czemu nie jesz mięsa?" traktują już jako atak na nich, że ktoś im do talerza zagląda!!!), ale jednak statystycznie wszystkożercy robią to o wieeeele częściej :D

      Usuń
    2. Jeżeli chodzi o paski itp często jest tak, że takie osoby po prostu chcą wynosić te rzeczy i jestem pewna że ich nie kupią ponownie. Sama próbuje wychodzi moje martensy i ten proces jest bardzo długi :D Po za tym czasami ludzie kupują takie rzeczy w second handach żeby nie płacić firmom, ale mieć taki przedmiot bo ich nie obrzydza a wiadomo skóra to dobry materiał . Jak koleżanka wspomniała często to miesożercy zaczynają dyskusje a jak odpowie się jakoś z sensem to zaraz jest to traktowane jako atak ( chyba atak na sumienie ;) ) . Moja pierwsza prawie wegańska rodzinna uroczystość to dopiero było przeżycie. Taką prognoze mi zapowiedzieli, że powinnam już dawno leżeć pod ziemią :D

      Z jednym się zgodzę, weganie/wegetarianie, którzy zmienili swoje życie i nagle chcą mówić każdemu jak żyć. Sama tak miałam, ale myśle, że wynika to po prostu z uznania, że nasz styl życia jest dobry i dzielenia się tą wiedzą. Często kobiety przechodząc na diete odchudzającą dzielą się z odchudzajacymi koleżankami informacjami mimo, że tydzień temu obżerały się jeszcze batonikami. Po prostu jest coś w człowieku takiego, że chcę się podzielić faktami, informacjami, które zdobył i też trochę uświadomić. Myśle, że to normalne. :)

      Usuń
  3. Hm, myślę, że sama sobie we wpisie odpowiedziałaś na pytanie postawione w tytule - tłumaczenie się przyzwyczajeniem, upodobaniami kulinarnymi, gdy zdajesz sobie sprawę, że są zdrowe i cruelty free alternatywy, to jest egoizm. Ale już samo to, że się zastanawiasz, czy to jest w porządku, nawet jeśli na razie nie sądzisz, że mogłabyś zrezygnować z mięsa, to już jakiś początek, jest nadzieja! :D Ja też przez dłuuugi długi czas uważałam, że nikomu nic do tego, że jem mięso, bo je lubię i w ogóle, w dupie miałam zwierzęta tak naprawdę, a dziś... nie wyobrażam sobie, bym z weganizmu miała wrócić z powrotem do starych nawyków żywieniowych! Chyba po prostu do wegetarianizmu, a potem do weganizmu, trzeba dojrzeć... Tak przynajmniej sądzę na własnym przykładzie, na własnym doświadczeniu. U mnie to się zaczęło od względów zdrowotnych, a nie od empatii. Zrezygnowałam z mięsa ze względu na to, że... zwyczajnie jest niezdrowe (jeśli Cię ten temat zainteresuje, to daj znać, podeślę Ci źródła danych, poczytasz, sama zdecydujesz), a ja w tamtym okresie starałam się zdrowo odżywiać. Potem, gdy już przeszłam na wegetarianizm, moja świadomość zaczęła się poszerzać, zaczęłam się po prostu tym interesować, no i w końcu zdecydowałam, że po prostu nie chcę brać w tym udziału. Wiem, jak wygląda chów przemysłowy, jak okrutnie traktowane są zwierzęta, wiem, jak strasznie przykre jest, gdy cielaka oddzielają od matki (by nie pił jej mleka, bo ono przecież w hodowlach się przeznacza dla ludzi, na sprzedaż), wiem, jak to wszystko wygląda (i uważam, że każdy, kto decyduje się jednak jeść mięso, nabiał, jajka powinien sam się z takimi widokami zmierzyć) i nie chcę brać w tym udziału, nie chcę tego chorego biznesu wspierać swoimi pieniędzmi. A jak przeszłam na wegetarianizm, a potem weganizm, to powiem Ci, że o wiele różnorodniej gotuję, a nie tylko kilka dań na krzyż, jak, nie oszukujmy się, często jest u osób na diecie tradycyjnej, gdzie na zmianę je się np. rosół, ziemniaki z kotletem i surówką i np. spaghetti. Frajdą było dla mnie poznawanie nowych smaków, bo na diecie tradycyjnej po prostu bałam się próbować nowych rzeczy, nie wiem czemu. Co do kwestii finansowych - zdrowa dieta wegańska nie jest droga, bo sama przyznasz, że to mięso jest drogie - jest droższe od warzyw, od kasz, od makaronów czy ryżu. Mleko roślinne fakt, że jest droższe (najtaniej kupuję 5 zł za litr), ale przecież można je robić samemu! Weganizm jest drogi, gdy jesz dużo zamienników mięsa, serów itp. - takie przetworzone pdorudkty faktycznie są droższe niż te na diecie tradycyjnej, ale tez nie przesadzajmy... Ja np. parówki sojowe czy sojową wędlinę kupię raz na miesiąc, nie ciągnie mnie za bardzo do takich rzeczy. Ser żółty wegański kupuję w kostce 2,5 kg za 50 zł z hakiem (wydaje mi się, że to jest porównywalna cena jak przy zwykłym żółtym serze), bo jednak bez pizzy i tostów nie potrafię żyć. Koszty wychodzą podobne, jak tak się zastanowię, wcale nie jest drożej, a jemy różnorodnie, nieraz na mieśce (burger wegański kosztuje podobnie jak burger mięsny, hotdogi są trochę droższe, bo 6 zł, pizza nawet tańsza, bo za dużą daję max 21 zł, a za dużą margeritę 14 zł). Powiem Ci tak - nie musisz od razu rzucać mięsa i nabiału i zostawać weganką, bo bardzo prawdopodobne, że... szybko zrezygnujesz, poddasz się, bo wyda Ci się to zbyt trudne. Ale skoro już myślisz o tym temacie, rozważasz go trochę hpotetycznie, to może spróbuj np. ograniczyć ilość posiłków z mięsem, np. co drugi posiłek rób bez mięsa (na moim blogu masz przecież dużo fajnych i prostych przepisów!), raz na jakiś czas zamiast zwykłego mleka kup sojowe, i zobacz, jak to będzie. Jestem pewna, że jak taki mały krok poczynisz, to będziesz zdziwiona, jakie to łatwe, a potem może dzięki temu zdecydujesz się na kolejny mały krok, i tak w końcu, za jakiś czas, jednak dojdziesz do weganizmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Ci za długie i wyczerpujące odpowiedzi. właściwie to czekałam aż się wypowiesz ;) może się domyślasz, ale to Ty i Twoja postawa zainspirowały mnie do tego wpisu i w ogóle zasiały takie wątpliwości w mojej głowie.

      Usuń
    2. No to się cieszę w takim razie, bo właśnie po to te moje vegan wpisy tworzę - bo może komuś dadzą do myślenia, może ktoś uzna, że ten weganizm wcale nie jest taki trudny itp. :)

      Usuń
  4. Ja nie jem mięsa od 9 lat. Mam też dwóch synków - 6 i 2 lata, którzy nie jedzą mięsa od urodzenia i rozwijają się świetnie.
    Tak w skrócie, to przesłałam jeść mięso z dnia na dzień ze względów etycznych, po latach doszła też kwestia tego, że zauważyłam, że na tej diecie czuję się o wiele lepiej i lepiej wyglądam. Teraz, kiedy mam prawie 30 lat, mam wrażenie, że dzięki takiemu sposobowi odżywiania się nie wyglądam na swój wiek :-P Osobiście nie mogłabym już wrócić do jedzenia mięsa, a jeżeli chodzi o dzieciaki, to starszy synek jest bardzo na nie. Nie zje nawet wędliny sojowej, bo wygląda jak mięso, młodszy pewnie teraz jeszcze by jadł. Zobaczymy co będzie jak dorośnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszy mnie to, że 'mięsożercy' co raz częściej w pewnym stopniu rozumieją wegetarian czy wegan i nie używają głupich argumentów typu ' mamy kły ' . Zgadzam się z Tobą całkowicie mięso jest dobre, łatwe, weganizm czy wegetarianizm wymaga więcej wiedzy. Ale po za tym jest tu bardzo ważny element o który zahaczyłaś na końcu - element etyczny. Moim zdaniem przyczynianie się do cierpienia wielu istot, przyczynianie się do tych tragicznych pod względem ekologicznych procesów nie może być usprawiedliwiane przez fakt, że mięso jest dobre, ogólno dostępne itp. Jak wspomniałaś teraz weganie czy wegetarianie z łatwością mogą zjeść na mieście czy po prostu zaopatrzyć się w produkty etyczne. Myślę, że wahasz się i myślę, że potrzebujesz bodźca, który cię zachęci do przejścia na np. wegetarianizm. Nie będę ewangelizować, po prostu wiele osób z różną świadomością potrzebuję takiego bodźca typu dobry dokument itp. Jeżeli chodzi o wiedzę , racja osoba, która jest zupełnie zielona w kuchni ( i nie chodzi tu o to że przyrządza codziennie sałatki :D ) może mieć problemy w kuchni. Dość popularnym problemem jest to, że weganizm czy choćby wegetarianizm kojarzy się z jakimiś nocami spędzonymi na planowaniu każdego grama posiłku i dniami spędzonymi w kuchni czy na targu. W wegetarianiźmie tak jak w klasycznej diecie można być leniwym. :D ALE WEGANIZM/WEGETARIANIZM TO NIE TYLKO KUCHNIA ! Jeżeli nie jesteś przekonana do diety jest wiele sposobów na niwelowaniu cierpienia zwierząt np. adoptowanie zamiast kupna, datki na cele dobroczynne, unikanie zoo/oceanariów i innych miejsc pro profit, nie kupowanie skór/futer/angory, unikanie kosmetyków testowanych na zwierzętach ( np. nasza polska firma ziaja jest wege i ma dobre tanie produkty ! ) . Jeżeli chodzi o dietową wiedzę to do mnie trafiły Nowoczesne Zasady Odżywiania - bardzo ciekawa książka, wiedza poparta latami badań mówiąca o zaletach diety roślinnej i właśnie o dziwo o tej równowadze - że nie trzeba martwic się o każdy mikroskładnik.

    Osobiście jak możesz wywnioskować mięsa nie jem. Nie pamiętam nawet jak do tego doszło. Po trzech latach zrezygnowałam z ryb i mleka i jego przetworów, aktualnie jem tylko ( albo aż ) jajka i okazjonalnie miód. Mam się dobrze. Podstawową wiedzę mam. Wciąż mieszkam z rodzicami ale to nie problem by jeść wegańsko. Czasem mam jakieś wpadki typu zjem coś co zawiera mleko ale rzadko i nie przeżywam. Nie kupuje skór itp, kosmetyki wprawdzie nie wege ale kończe. Nie czuję, że coś tracę, wręcz przeciwnie czuję, że robie coś dobrego dla świata, że ' jestem zmianą, którą chcę zobaczyć w świecie '. Może jestem ofiarą mody na ekologię, ale jak na razie nie zamierzam z tego zrezygnować. Mam nadzieję, że w przyszłosci, bede prowadzić wegański styl życia. Mi to odpowiada, nie czuję się źle, u mnie się to sprawdziło. Oczywiście chciałabym, żeby jak najwięcej osób tak żyło - bo według mnie to najlepszy sposób na życie. Ale. Każdy ma prawo żyć jak chcę to racja. Więc żyjmy i dajmy żyć innym , tym co najczęściej są zapominani a ich przezwiska to wołowina, cielęcina i wieprzowina.

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...