piątek, 9 stycznia 2015

Problemy pierwszego świata czyli bardzo irytujące drobnostki

Irytacja to paskudny stan. Ja jestem raczej spokojnym człowiekiem, ale są rzeczy, które mnie irytują. Takie malutkie drobnostki. Niby nic. A jednak potrafią podnieść ciśnienie i zepsuć dzień. Tzw. problemy pierwszego świata, powstałe z nadmiaru dobrobytu, pieniędzy i wolnego czasu. I z braku prawdziwych problemów. 

Źródło: pixabay.com

1. Upaćkany ekran smartfona
Praktycznie nie da się tego uniknąć. Dotykanie wyświetlacza nawet idealnie czystymi palcami powoduje powstawanie śladów. A nikt przecież nie myje rąk co 15 minut, a mniej więcej z taką częstotliwością sięgamy po smartfony. Jedynym wyjściem jest przecieranie ekranu za każdym razem po skorzystaniu z telefonu. Można też używać do obsługi dotykowego urządzenia specjalnego rysiku, ale jakoś nie jestem przekonana. Tzn. nigdy nie próbowałam i na razie nie chcę próbować.

2. Torebka zsuwająca się z ramienia
Czasami zależy to od materiału z jakiego jest wykonana nasza odzież wierzchnia. Z niektórych kurtek wszystkie torebki mi zjeżdżają. Pewnie znaczenie ma też sam materiał torebki i grubość paska. Nie da się ukryć, że taka wiecznie spadająca torebka bardzo irytuje i utrudnia sprawne poruszanie się. Dlatego najwygodniej jest mi nosić torebki, które mogę sobie przerzucić przez głowę. Mam wówczas wolne ręce i nic ze mnie nie spada.


3. Zostanie ochlapanym przez samochód

Nie dość, że irytujące to jeszcze upokarzające, taki prysznic z zimnej brudnej wody. A na dodatek człowiek albo musi wrócić się przebrać albo cały dzień chodzić taki mokry i upaprany. A czasami ani pieszy ani nie kierowca nie jest w stanie tego ochlapania w żaden sposób uniknąć. No chyba, że nie wychodzić z domu. 


4. Mikrofalówka i wyjęte z niej jedzenie, które wciąż jest zimne

Pewnie to znacie. ładujecie swój posiłek do mikrofali i czekacie. Czekacie, czekacie, czekacie, a ona sobie działa. Wyciągacie jedzonko. Talerz lub miska są tak gorące, że musicie trzymać je przez papierowy ręcznik (lub zwykły w wersji domowej). Potrawa cudownie pachnie i paruje. Zasiadacie do posiłku i ... jedzenie jest zimne.

5. Słuchawki wypadające z uszu
Najgorzej. Czasami mam ochotę przykleić je sobie klejem, żeby w końcu przestały mi wypadać z uszu. Od zawsze tak miałam. Moje uszy są wybitnie nie kompatybilne ze słuchawkami dousznymi. Każdymi.  


Po więcej irytacji zapraszam do tekstu 9 najbardziej irytujących rzeczy. I oczywiście jak zwykle zachęcam do dzielenia się w komentarzach swoją irytacją i problemami pierwszego świata. To czasami pomaga. Zaszkodzić nie powinno. Mam nadzieję ;)

10 komentarzy:

  1. Umierająca bateria na nudnych zajęciach/w kolejce gdziekolwiek.
    zbyt duże słońce które nie pozwala zobaczyc wyświetlacza
    za krótki kabelek od ładowarki
    jak wyłączą ruchome schody i trzeba po nich wychodzić bo obok brak "normalnych" irytujace dla niskich osob z krotkimi nozkami)
    Dalej dla niskich osob - gdy drzwi samootwierajace sie nie lapią z daleka i zanim czujka złapie, to juz sie podejdzie do drzwi i stoi sie jak pacan zanim sie rozsuną
    Jak sie napakuje zakupow do koszyka a pani przy kasie informuje ze maja awarie terminala
    i w ogole awarie terminala albo bankomatow
    Jezu, ja jestem osobą wiecznie irytującą sie wszystkim
    dobiegam podczas treningu do skrzyżowania i akurat sie światlo zmieniło i calą faze musze przestać.
    SŁABY ZASIĘG INTERNETU
    zabezpieczone wifi, od kiedy mam przenośną własną kostke, już mnie na szczęscie nie dotyczy, ale swoje wycierpiałam

    ....daruje sobie dalsze pisanie, bo napisze komentarz dluzszy od twojej notki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze sprzed chwili
      AKTUALIZACJA EMPENDIUM. Czyli chce sprawdzic szybko jakis lek, a tu aktualizacja refundacji i bez tego poki nie zaktualizuje kilku tysiecy lekow, nie rusze calej aplikacji.

      Usuń
    2. O tak, aktualizowanie empendium to po prostu mój koszmar :) Szczególnie, jak chcę coś szybko sprawdzić na zajęciach w szpitalu.

      No i brak internetu/słaby jego zasięg... :)

      Usuń
    3. miałam tak z tymi samootwierającymi się drzwiami. tylko mnie one w ogóle nie chciały się otworzyć.
      to było na stacji benzynowej. podchodzę do drzwi i nic. stoję przy nich i nic. odchodzę na chwilę i wracam - też nic. a w środku widzę są panie kasjerki, jakiś klient, więc chyba otwarte. zastanawiam się, co jest grane. i wtedy podjeżdża policja. to wszystko jasne - myślę. zamknęli drzwi bo w środku jest jakiś złodziej czy inny bandyta. no ale ci panowie policjanci wchodzą, całkiem na luzie, mijają tego klienta w drzwiach, kupują jakiegoś hamburgera i wychodzą. i im się drzwi otwierają, to czemu mnie nie?! a teraz już wiem, jestem za niska, żeby kupować na stacji benzynowej :P

      Usuń
  2. Sesese... To ja się dzielę! Okropni przełożeni w pracy/szkole.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na szczęście z wymienionych tylko zsuwająca się torebka mnie rusza... Mało rzeczy mnie irytuje chyba;) o, wiem: Jak ktoś upiera się, że ma rację, a Ty wiesz, że nie ma, ale nie potrafisz mi wytłumaczyć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha! Mikrofalówka, upaćkany ekran o taak.. :) Na szczęście ze słuchawkami nie mam już problemu odkąd mam jabra sport :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ludzie nie sprzątający kup po swoich psach!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj rzeczywiście to są bardzo irytujące drobnostki :P Do torebek dodałabym jeszcze, że nie znoszę jak mam rozpuszczone włosy i one mi się ciągle jakoś wplątują pod pasek od torebki :-P co do mikrofalówki, to u mnie standard, że jedzenie jest albo zbyt zimne, albo zbyt gorące :-P

    OdpowiedzUsuń
  7. Słuchawki. I torebka. A słuchawki są najgorsze. Bez muzyki nie potrafię biegać. A można sobie wyobrazić jak wyglądanie bieganie ze spadającymi słuchawkami!

    OdpowiedzUsuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...