sobota, 3 stycznia 2015

Pozorny brak sił do biegania

Jest taki moment w bieganiu. Trudny moment, kiedy myślisz, że już nie dasz rady. I nie mówię tutaj o tej legendarnej ścianie. Ta pojawia się podobno około 30 kilometra, a ja do niego jeszcze w swojej karierze biegowej nie dotarłam. Moment, który mam na myśli mogę nazwać psychicznym zniechęceniem i brakiem motywacji. Psychicznym, bo fizycznie mamy siłę. Oczywiście psychika rządzi ciałem w większym stopniu, niż na odwrót, więc wydaje nam się, że nie mamy siły. Jak ja to mówię: głowa mnie nie puszcza. Ten moment pozornego braku siły może nastąpić od razu na pierwszym kilometrze, jak i na każdym kolejnym. W przypadku dłuższych i bardziej wyczerpujących biegów, pod koniec z reguły mamy do czynienia z prawdziwym zmęczeniem. 

Źródło: własne (Półmaraton Królewski)


Zmęczenie od początku biegu

Mam tak czasami, że wychodzę pobiegać i po kilku minutach czuję, że nie daję już rady. Że jestem zmęczona, a nogi są jak z waty. Właściwie to mam tak często i podejrzewam, że to z powodu bardzo skromnej rozgrzewki. Ograniczam się do trzech ćwiczeń rozciągających, po 10 sekund na każdą nogę, dwa razy. To wszystko. Dosłownie minutka. I wychodzę biegać właściwie nie rozgrzana, więc nic dziwnego, że pierwsze kilometry są kiepskie i trudne. Kiedy już się rozgrzeję jest lepiej. Nie pamiętam gdzie, ale niedawno przeczytałam o dziewczynie, która idzie biegać nawet jak jej się nie chce. I po 5 kilometrach to już jej się chce. Często mam podobnie. Rada na zmęczenie od samego początku biegu: przeczekać (to minie, kiedy ciało się porządnie rozgrzeje biegiem) albo więcej rozgrzewki. Rozgrzewkę można robić przed bieganiem albo po krótkim bieganiu rozgrzewkowym. Jeżeli odczuwamy zmęczenie od początku biegu może to również świadczyć o tym, że za mało zjedliśmy lub wypiliśmy, albo że jest zbyt ciepło. Albo, że tak na prawdę to strasznie nam się nie chce biegać ;)
Źródło: własne

Zmęczenie pojawiające się szybko po przebiegnięciu krótkiego dystansu
Czasami jednak problem z brakiem sił pojawia się, kiedy jestem już dobrze rozgrzana, ale na tyle wcześniej, że nie powinnam być zmęczona. Po prostu biegnę sobie spokojnie i nagle buch jakby ktoś wyssał ze mnie wszystkie siły. I od razu pojawiają się myśli, że jestem bardzo zmęczona, że już nie dam rady, żeby wracać albo przejść do marszu. Na ten stan mam kilka sposobów. Zdecydowanie najlepszym dla mnie jest przeczekać, skupić na czymś myśli (tak jak zrobiłam raz myśląc o prawie jazdy i efekt był świetny) i zapomnieć o zmęczeniu, albo przebrnąć przez ten trudniejszy moment. Można też zrobić sobie chwilę odpoczynku w marszu albo spróbować interwałów. Czasami kiedy czuję, że nie dam rady to... przyspieszam. Za chwilę oczywiście zwalniam, ale takie przyspieszanie orzeźwia i pomaga walczyć ze zmęczeniem (o ile oczywiście jest to "zmęczenie" spowodowane tym, że głowa mnie nie puszcza, a nie prawdziwe zmęczenie fizyczne). Dobrze robi też przerwa w bieganiu i wykonanie kilku innych ćwiczeń (rozciąganie, pajacyki, gwiazdy, a najlepiej to, co najbardziej lubimy). Oczywiście szybko pojawiające się zmęczenie może być też wynikiem złej kondycji, złej diety, przemęczenia, złego stanu zdrowia lub niekorzystnych warunków atmosferycznych.

Źródło: własne
Bardzo często tego typu problemy z bieganiem to bardziej kwestia psychiki niż braku rozgrzewki, temperatury czy złej diety. Siła jest w głowie i powinniśmy pracować na psychiką przynajmniej tak samo mocno, jak pracujemy nad ciałem. Człowiek powinien umieć sam siebie zmotywować szybko i przy użyciu samych myśli. I nie chodzi o to, żeby obiecywać sobie nowe buty za przebiegnięcie ustalonego dystansu. Albo zbankrutujemy albo buty będą nam oknami wypadać. Chodzi mi raczej o rozmawianie ze sobą. Motywowanie się słowami. Jedni wolą być dla siebie surowi. Mówią sobie "ty słabeuszu biegnij, nie bądź fajtłapą", "nigdy nie przebiegniesz maratonu, jak nie weźmiesz się za siebie leniu, no dawaj szybciej, choćbyś miał płuca wypluć", "zobacz sieroto piesi poruszają się szybciej, śmieją się z ciebie, weź się w garść, bo fatalny z ciebie biegacz". Osobiście nie jestem zwolenniczką motywowania się w ten sposób. Wolę po dobroci :) Np. "Dasz radę Aniu, jesteś silna", "Przebiegłaś już wielokrotnie dłuższy dystans, więc teraz też dasz radę", "Spróbuj jeszcze kawałek, przecież wiesz, że potrafisz, nie poddawaj się", "Pamiętaj o maratonie, masz szansę na świetny czas, tylko nie możesz teraz się poddać". Jeżeli ktoś nie lubi nawet w myślach gadać do siebie można w trakcie biegu przemyśleć sobie wiele spraw, często właśnie wtedy wpadają mi do głowy najlepsze pomysły (ja tę notkę też wymyśliłam sobie podczas biegu :)). Bo czasami źle nam się biega, bo się nudzimy. A przecież jest wiele sposobów, żeby nie nudzić się podczas biegania

4 komentarze:

  1. Ooo ja ostatnio poszłam biegac na czczo i od samego poczatku bylo mi zle do samego konca i to raczej nie byla kwestia psychiki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widocznie wysiłek na czczo Ci nie służy. albo to nie był Twój dobry dzień. u mnie zazwyczaj nie ma większego znaczenia czy biegam na czczo czy nie. byleby w brzuchu nie burczało, bo to trochę irytuje ;)

      Usuń
  2. O tak, to mi się często zdarza :) Praktycznie co drugi, trzeci bieg :D I wtedy myślę sobie, że już mam dość, albo że po co mam biec, może warto dzisiaj odpuścić. Ale nigdy nie odpuszczam, bo wiem, że zdarzałoby się to coraz częściej. Zaczynam wtedy myśleć o bieżących sprawach, planuję, śpiewam piosenki i zmęczenie mija :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odwrócenie uwagi od zmęczenia to świetny sposób

      Usuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...