czwartek, 15 stycznia 2015

Jak przebiec maraton?

Chcesz wiedzieć, jak przebiec maraton? No cóż, ja też. Do 14. Cracovia Maraton zostało już tylko 100 dni. A nie sorry. Już tylko 93 dni (ale ten czas leci).


Moja sytuacja wygląda dość niepokojąco. Nigdy w życiu nie przebiegłam dystansu maratońskiego. Nigdy w życiu nie przebiegłam nawet 30 km. Na swoim koncie mam do tej pory jedynie dwa półmaratony z czasem oscylującym koło dwóch godzin. Mam też dwumiesięczną przerwę od jakiejkolwiek aktywności spowodowaną kontuzją kolana. Nie do końca zresztą chyba opanowaną. Przebiegnięcie kilku kilometrów w tempie konwersacyjnym (3-5 km) jest dla mnie sporym wysiłkiem. Jak żyć? Jak przebiec maraton? Przed Cracovia Maraton ma jeszcze Półmaraton Marzanny, który będzie takim sprawdzianem mojej formy. Ale wtedy to już i tak będzie za późno i za wiele już nie zrobię.



Nie ukrywam, że ten wpis to przejaw mojej paniki i próba poradzenia sobie z nią. Od zera do bohatera w trzy miesiące? A wiecie czemu zapisałam się na maraton? Z wielu powodów. M.in. dlatego, że kocham biegać. Albo że chciałam spróbować. Żeby mieć pretekst kupić nowe, nieprzyzwoicie drogie buty (bo na maraton to już musi być porządne i bardzo kolorowe obuwie). Tata mnie namawiał. Bo pragnę zdobyć medal i koszulką Cracovia Maraton. Ale głównie to się ze skąpstwa zapisałam, bo miałam okazję za 50 zł.
 

Na chwilę obecną nie mam pojęcia, w jakim czasie byłabym w stanie pokonać 42 km. Myślę, że coś pomiędzy 5 a 6 godzinami. Nie jest to wynik powalający. Powalające są poniżej 3 godzin. 42 km w 5-6 godzin to jest taki próg dla tych, którzy chcą po prostu przebiec. Zmierzyć się z tym dystansem i go pokonać. I już sam fakt przebiegnięcia 42 km będzie wyczynem i powodem do dumy. A i tak wszyscy wiemy, że część dystansu po prostu sobie przejdę. Bylebym tylko się nie zatrzymywała, żeby sobie usiąść, bo bez przesady. Na pierwszym maratonie nawet nie bardzo jest do czego porównywać. Bo dwa razy czas półmaratonu plus jakieś pół godziny może się kompletnie nie sprawdzić. Mój plan na maraton? Przetrwać ;) W dalszym ciągu tylko nie wiem, jak.


Planuję od lutego zacząć więcej i szybciej biegać (o ile zdrowie pozwoli). Teraz, w styczniu jeszcze ustanowiłam sobie taki okres ochronny i powoli wracam do formy. Rozważam też powrót na zajęcia core stability. Nowy członek rodziny trochę utrudnia, a właściwie uniemożliwia, ćwiczenie czegokolwiek w domu. A w łazience przecież pieska zamykać nie będę. Na korytarzu tym bardziej, bo mi buty zje. Chciałabym przetestować jakieś żele na maraton, ale te w decathlonie miały takie niezachęcające smaki, że jakoś mnie odrzucają. No i wolałabym coś, czego koniecznie nie trzeba popijać dużą ilością wody. Może ktoś coś polecić? No i oczywiście butki muszę nowe kupić. A w decathlonie taka dyskryminacja. Miliardy męskich butków poukładane wg dystansów, a na kobiecej półce bieda aż piszczy. Kupię chyba męskie. O ile znajdę takie w rozmiarze 37. 

11 komentarzy:

  1. To siadanie... Na pierwszym maratonie mijałam siedzących ludzi i ani odrobinę nie uważałam, że to coś złego. W sumie to nawet chętnie bym się wtedy z nimi zamieniła, ale wytrwałam.
    Masz rację co do tego, że pierwszy raz jest totalną zagadką. Choćby taka Małga. Ładnie trenowałam, ale tak się składa, że jakaś przewrażliwiona jestem, jeśli chodzi o wysokie temperatury. Na zeszłorocznym CM zrobiło się słońce, asfalt, mega duszno, wymiękłam i rycząc z rozczarowania dobiegłam 20 minut poniżej czasu, który planowałam. Bieda. Ale drugi maraton z kolei był taki, że z mety chętnie wróciłabym się na start, żeby móc sobie pobiec jeszcze raz :D
    A jeśli chodzi o żele, to polecam Izostara tropikalny smak. Nie jest zły i przynajmniej w moim przypadku w trakcie biegu i tak nie mam czasu ani ochoty, żeby zastanawiać się nad tym, czy mi smakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tzn. to nie jest tak, że uważam że to coś złego i jakoś szydzę z siadających czy coś. raczej mam wielką nadzieję, że nie będę aż tak zmęczona, żeby aż musieć usiąść. do tej pory nigdy nie miałam nawet potrzeby stawania. odpoczynek w biegu był w marszu.

      Usuń
  2. Az nie wiem co napisac. Nie wiem, gdzie twoj rozsadek, do ktorego mnie przyzwyczailas.

    OdpowiedzUsuń
  3. 3 miesiące to dużo. Może to panika tylko? Wiem, że łatwo napisać nie przejmuj się, ale zrób tak. Trzymaj się planu, uważaj na kontuzje i przebiegnij maraton nie patrząc na czas. Ja nigdy czegoś takiego nie zrobiłam, Więc i tak będę cię podziwiać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe nie mam planu ;)
      w ostateczności najwyżej połowę przejdę. tata mówił, że jak połowę przebiegnę to mogę drugą przejść i zmieścić się w limicie czasu (6 godzin).

      Usuń
  4. Ja chciałabym w tym roku podjąć się półmaratonu, ale na razie jeszcze nic nie zapeszam :) Trzymam kciuki, możesz pisać więcej takich notek, to przy okazji dobra forma na uspokojenie i motywację :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie się sprawdziło właśnie 2 razy półmaraton plus pół godziny :) Ale czasem nie warto się przejmować, trzeba za to chłonąć atmosferę, która jest niesamowita :) Trzymam kciuki za Twoje kolana, bo niestety wiem co to znaczy strach przed ponowną kontuzją.

    OdpowiedzUsuń
  6. Łał! Zaskoczyłaś mnie :) Nie spodziewałam się, serio! Ale w sumie.. dobre czasy osiągasz, dobrze Ci idzie : )) Będę męga kibicować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znając moje skłonności do rzucania się z motyką na słońce, to możliwe że do końca roku jeszcze jakiś ultra bieg zaliczę ;)

      Usuń

W celu działań promocyjnych na blogu należy skorzystać z zakładki Kontakt. Więcej informacji o blogu w zakładce Informacje o blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...